Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Obawy o wydatki na AI: czy giganci technologiczni wydają za dużo?

Redakcja InwestHub · 5 sierpnia 2026 12:10

Trwa sezon publikacji wyników, a w tym tygodniu raporty przedstawi około 150 spółek, w tym wiele największych firm technologicznych. Dotychczasowe wyniki były bardzo dobre, a wzrost zysków sięgał około 15–16%. Słabszych danych można jednak oczekiwać w sektorze dóbr cyklicznych, czyli produktów i usług, na które konsumenci wydają więcej w lepszych czasach. Znaczenie będą miały także prognozy zarządów na kolejne okresy.

W centrum uwagi pozostają nakłady inwestycyjne na sztuczną inteligencję (AI), czyli wydatki na rozwój infrastruktury, centrów danych i specjalistycznych układów obliczeniowych. Część inwestorów niepokoi się ich skalą. Google zwiększył planowane nakłady inwestycyjne do 205 mld USD, a po raz pierwszy w historii odnotował ujemne przepływy pieniężne.

Ryan Kelly, dyrektor inwestycyjny Legato Financial, ocenia, że rynek sztucznej inteligencji nie zakończył jeszcze wzrostów. Jego zdaniem skończył się jednak etap szybkiego przenoszenia kapitału między niewielkimi grupami spółek — od firm programistycznych, przez producentów procesorów graficznych, po dostawców pamięci.

Rynek będzie teraz bardziej selektywny. Niektóre spółki lepiej wykorzystają szanse związane z AI, podczas gdy produkty innych mogą okazać się mniej użyteczne. Firmy, których akcje wzrosły o 200–300%, mogą mocno stracić. Cały sektor może doświadczać kolejnych korekt.

Kristina Hooper, główna strateg rynkowa Man Group, uważa, że AI jest technologią, która zmienia gospodarkę, a obecny etap można porównać do rewolucji przemysłowej. Jednocześnie dostrzega podobieństwa do sytuacji firm telekomunikacyjnych z końca lat 90. i początku XXI wieku.

Szczególne ryzyko dotyczy największych dostawców usług chmurowych. Muszą oni osiągnąć bardzo wysokie przychody związane ze sztuczną inteligencją, aby uzasadnić obecny poziom wydatków. Firma Bain prognozuje, że do 2030 roku przychody te będą musiały osiągnąć bardzo wysoki poziom. Hooper ocenia, że będzie to trudne do zrealizowania.

Jednocześnie na dużych wydatkach największych dostawców chmury mogą skorzystać inne części łańcucha dostaw. W dojrzewającym cyklu technologicznym pojawią się zarówno zwycięzcy, jak i przegrani, a różnice między poszczególnymi spółkami będą się zwiększać.

W tym tygodniu wyniki opublikują między innymi Microsoft i Meta w środę oraz Apple i Amazon w czwartek. Microsoft wcześniej mocno stracił na wartości, ale część inwestorów uznała spadek za przesadny. Akcje spółki odbiły się od poziomu 350 USD. Inwestorzy coraz dokładniej analizują, które firmy związane z AI nadal generują wysokie dodatnie przepływy pieniężne i ostrożnie zarządzają wydatkami.

Przez ostatnie lata dominowało przekonanie, że większym ryzykiem jest wydanie zbyt małej kwoty na rozwój. Teraz sytuacja się zmieniła. Za większe zagrożenie uznaje się nadmierne wydatki, zwłaszcza gdy spółka musi finansować je długiem.

Wątpliwości dotyczą także trwałości części infrastruktury AI. Procesory graficzne są bardzo drogie, a wraz z pojawieniem się mocniejszych układów mogą szybko stracić na wartości lub stać się mniej użyteczne. Dlatego inwestorzy zwracają uwagę nie tylko na skalę inwestycji, lecz także na ich efektywność.

Apple pozostaje przykładem spółki, która nie zwiększa wydatków na AI w takim tempie jak najwięksi dostawcy chmury. Akcje firmy są na historycznych maksimach, dlatego Kenny Polcari nie kupuje ich po obecnych cenach. O tym, jak Apple ocenia swoje perspektywy, inwestorzy dowiedzą się podczas czwartkowej publikacji wyników.

W przypadku Amazona kluczowe będą dane dotyczące AWS, czyli działalności chmurowej spółki, oraz prognozy jej dalszego wzrostu. Meta rozważa stworzenie konkurencyjnej usługi wobec AWS. Amazon ma jednak rozbudowany biznes handlowy, który działa niezależnie od AI i może generować środki na finansowanie dużych inwestycji. W przypadku Microsoftu pojawia się natomiast pytanie, czy tradycyjne oprogramowanie firmy pozostanie użyteczne za kilka lat, czy zostanie częściowo zastąpione przez rozwiązania AI.

Poza technologią uwagę przyciągnie sektor dóbr konsumpcyjnych cyklicznych. Hooper spodziewa się słabszych wyników, ponieważ kondycja konsumentów jest obecnie trudna. Jej zdaniem gospodarka ma kształt litery P, a nie tylko litery K. Najbogatsze 10% gospodarstw domowych posiada niemal cały majątek gospodarstw domowych, podczas gdy pozostała część społeczeństwa ma znacznie mniejsze zasoby.

Majątek jest ważniejszym zabezpieczeniem niż sam dochód, ponieważ pomaga przetrwać okres spowolnienia. Niemal 50% gospodarstw domowych deklaruje w badaniach, że nie byłoby w stanie pokryć nieoczekiwanego wydatku w wysokości 500 USD. Problem jest większy w gospodarstwach z wysokim zadłużeniem. Jeśli kredyt ma zmienne oprocentowanie, wzrost stóp procentowych podnosi koszt jego obsługi.

Dobra podstawowe, takie jak pieluchy, pasta do zębów i inne codzienne produkty, powinny radzić sobie lepiej, ponieważ konsumenci kupują je niezależnie od sytuacji gospodarczej. Nawet w tym segmencie pojawiają się jednak sygnały osłabienia. W badaniach część osób deklaruje, że rezygnuje z posiłków z powodu trudnej sytuacji finansowej.

Sklepy i marki kierowane do zamożnych klientów prawdopodobnie pozostaną odporne. Największe problemy dotyczą większości gospodarstw domowych o niższych dochodach i mniejszych aktywach.

Ryan Kelly zwraca uwagę, że ceny benzyny ostatnio wzrosły, choć inflacja pozostaje wyraźnie niższa niż w poprzednich latach. Akcje Walmartu i Costco nadal są wyceniane przy bardzo wysokich mnożnikach, czyli wskaźnikach porównujących ceny akcji z wynikami finansowymi spółek. Notowania Dollar Tree i Dollar General rosły przez kilka miesięcy, ale później zaczęły spadać.

Na perspektywy inflacji wpływa także sytuacja na Bliskim Wschodzie. Kelly ocenia, że po rozwiązaniu tego problemu 90% presji związanej z inflacją i jej przyspieszeniem mogłoby zniknąć. Nie zakłada jednak, że rozwiązanie jest obecnie przesądzone.

Ceny ropy pozostają zmienne. W ubiegłym tygodniu ropa Brent kosztowała ponad 100 USD za baryłkę, a ropa West Texas Intermediate wzrosła do około 93–94 USD za baryłkę. Później ceny spadły w związku z informacjami o kolejnym możliwym porozumieniu, jednak trwałość tego rozwiązania pozostaje niepewna.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Sektory i technologia

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.