Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

USA zadłużone na 40 bln USD. Kto kupuje ten dług?

Redakcja InwestHub · 31 sierpnia 2026 19:04

Zadłużenie Stanów Zjednoczonych przekroczyło 40 bln USD. Osiągnięcie pierwszego biliona USD długu zajęło temu krajowi ponad 200 lat. Obecnie Waszyngton zwiększa zadłużenie o podobną kwotę mniej więcej co 100 dni.

Departament Skarbu USA finansuje potrzeby rządu, sprzedając inwestorom różne rodzaje papierów skarbowych: bony, obligacje średnioterminowe oraz 30-letnie obligacje. Nabywcy uczestniczą w aukcjach, które dla większości Amerykanów są mało znaną częścią rynku finansowego.

Przez dekady głównymi zagranicznymi nabywcami amerykańskiego długu były Japonia, Chiny oraz bogate państwa Zatoki Perskiej. Kraje te inwestowały nadwyżki z handlu ropą w obligacje skarbowe USA, uważane za jedne z najbezpieczniejszych aktywów na świecie.

Ten układ się zmienia. Japonia pozostaje największym zagranicznym wierzycielem Stanów Zjednoczonych i posiada obligacje skarbowe USA o wartości 1,117 bln USD. Drugie miejsce zajmuje Wielka Brytania, której zasoby wynoszą około 940 mld USD.

Chiny, wcześniej drugi największy posiadacz amerykańskiego długu, zmniejszają swoje zaangażowanie od ponad dekady. Ich zasoby spadły z ponad 1,3 bln USD w szczytowym momencie do około 633 mld USD obecnie, czyli mniej więcej połowy wcześniejszego poziomu.

Zagraniczne rządy, banki centralne i państwowe fundusze majątkowe posiadają obecnie około 12% wszystkich wyemitowanych obligacji skarbowych USA. W okresie około kryzysu finansowego z 2008 roku ich udział wynosił około 40%.

Kto zatem przejmuje obligacje, których nie kupują już w takim stopniu zagraniczne rządy i sam Fed? Amerykański bank centralny przez ostatnie lata ograniczał swoje zasoby obligacji w ramach polityki nazywanej zacieśnianiem ilościowym. Polega ona na zmniejszaniu bilansu banku centralnego i wycofywaniu części pieniędzy z systemu finansowego.

Badania BNP Paribas, oparte na danych z rachunków finansowych Fed, wskazują, że głównymi nabywcami obligacji, których Fed przestał kupować, stały się amerykańskie gospodarstwa domowe oraz fundusze rynku pieniężnego. Takie fundusze inwestują przede wszystkim w krótkoterminowe, płynne instrumenty, w tym bony skarbowe.

Do zakupów dołączają także krajowe banki. W pierwszym kwartale 2026 roku amerykańskie banki zwiększyły zasoby papierów skarbowych o kolejne 65 mld USD. Ich łączny portfel wzrósł do 1,8 bln USD, podczas gdy przed pandemią wynosił zaledwie około 700 mld USD.

Oznacza to, że amerykański rząd w coraz większym stopniu finansuje swój dług za pośrednictwem krajowych instytucji. Obligacje skarbowe znajdują się między innymi w funduszach rynku pieniężnego, bilansach banków, funduszach emerytalnych i polisach ubezpieczeniowych. Instytucje te traktują je jako podstawowy element zarządzania ryzykiem, dlatego część rządowych pożyczek trafia pośrednio do oszczędności milionów Amerykanów.

Rośnie również udział funduszy hedgingowych korzystających z dźwigni finansowej, czyli pożyczonych pieniędzy zwiększających skalę inwestycji. Wiele z nich ma siedziby poza USA, między innymi na Kajmanach. Część tych funduszy dąży przede wszystkim do osiągnięcia krótkoterminowego zysku z transakcji, a nie do zakładania się o długoterminową kondycję finansową Stanów Zjednoczonych.

Analitycy badający mechanizmy działania rynku obligacji skarbowych wskazują, że stanowi to źródło ryzyka. Fundusze mogą zamykać swoje pozycje w ciągu kilku dni, a nie lat. Zbliżona sytuacja wystąpiła podczas gwałtownych zaburzeń na rynkach w marcu 2020 roku.

W tle pozostaje sam Fed. Bilans banku centralnego gwałtownie wzrósł w czasie pandemii, a następnie przez ponad trzy lata się kurczył. Fed ponownie rozpoczął jednak zakupy. Barclays, JPMorgan i TD Securities podniosły swoje prognozy dotyczące zakupów bonów skarbowych przez bank centralny w 2026 roku. Barclays szacuje, że Fed może w tym roku kupić bony skarbowe o wartości przekraczającej 500 mld USD.

Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, największego funduszu hedgingowego na świecie, tak opisał możliwy rozwój sytuacji: „Nie dojdzie do niewypłacalności — bank centralny wkroczy, wydrukujemy pieniądze i kupimy ten dług. I właśnie wtedy nastąpi spadek wartości pieniądza”.

W praktyce rząd może nie utracić technicznej zdolności do regulowania zobowiązań w dolarach, ale sama wartość tych dolarów może szybko spadać.

Osłabienie siły nabywczej dolara jest już widoczne. Według Federal Reserve Bank of Minneapolis 100 USD w 2026 roku ma taką samą siłę nabywczą jak 11,61 USD w 1970 roku.

Jednym ze sposobów ograniczania wpływu inflacji na portfel jest dywersyfikacja, czyli podział pieniędzy między różne rodzaje aktywów. Ray Dalio szczególnie wskazuje na złoto.

„Ludzie zazwyczaj nie mają w portfelach wystarczającej ilości złota. Kiedy nadchodzą trudne czasy, złoto jest bardzo skutecznym narzędziem dywersyfikacji” — powiedział Dalio.

Złoto od dawna jest uznawane za bezpieczną przystań w okresach niepewności. Nie można go tworzyć z niczego, tak jak pieniądza fiducjarnego, czyli waluty emitowanej przez państwo. Nie jest też powiązane z jedną konkretną walutą ani gospodarką. Z tego powodu inwestorzy często kupują złoto podczas zawirowań gospodarczych lub napięć geopolitycznych, co może podnosić jego cenę.

W ciągu ostatnich pięciu lat, gdy inflacja ograniczała siłę nabywczą dolara, cena złota wzrosła o 152%. Jamie Dimon, dyrektor generalny JPMorgan, ocenił, że w obecnych warunkach złoto może „z łatwością” wzrosnąć do 10 000 USD za uncję.

Inwestorzy zwracają uwagę także na nieruchomości. W okresach inflacji ich wartość często rośnie wraz z kosztami materiałów, pracy i gruntów. Wyższe mogą być również przychody z najmu, co daje właścicielom źródło dochodu częściowo dostosowujące się do inflacji.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat indeks S&P Cotality Case-Shiller U.S. National Home Price NSA Index, mierzący ceny domów w USA bez korekty sezonowej, wzrósł o 87%. Było to efektem silnego popytu i ograniczonej podaży mieszkań.

Wysokie ceny nieruchomości utrudniają jednak zakup domu, szczególnie przy nadal podwyższonych oprocentowaniach kredytów hipotecznych. Bycie właścicielem wynajmowanej nieruchomości także wymaga czasu. Kontakt z najemcami, konserwacja i naprawy mogą ograniczać zarówno wygodę właściciela, jak i jego zyski.

Inwestowanie w nieruchomości nie zawsze wymaga kupowania całego budynku. Platformy crowdfundingowe pozwalają inwestorom nabywać udziały w nieruchomościach i uzyskiwać ekspozycję na przychody z najmu przy niższym zaangażowaniu kapitału niż w przypadku bezpośredniego zakupu.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Obligacje i stopy

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.