Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Czy rynek wycenia technologię „na perfekcję”? Debata o S&P 8 000 i AI

Redakcja InwestHub · 15 lipca 2026 12:32

W środku lata poruszono temat tego, gdzie znajduje się rynek i co może zadecydować o tym, jak zachowa się druga połowa roku. Padają argumenty, że mimo wielu wstrząsów rynki pozostają odporne, a inwestorzy wciąż reagują na informacje raczej umiarkowanie, zamiast masowo wycofywać kapitał.

W trakcie rozmowy wskazano kilka czynników ryzyka. Zwrócono uwagę na „ryzyko nagłówków” związane z sytuacją geopolityczną, rośnie też liczba inwestorów detalicznych, a większa zmienność przekłada się na wyższą premię terminową na rynku obligacji. Podkreślono, że ma to znaczenie, bo rynek obligacji wpływa później na wyceny akcji.

Goście odnieśli się również do napięć w relacjach USA–Iran, po których ropa wyraźnie podrożała. W tym kontekście pojawia się wątek Fed-u: pada pytanie, co zamierzają robić osoby znajdujące się w centrum uwagi i na co Fed będzie zwracał uwagę. W trakcie dyskusji wspomniano też ogłoszenie 5 nowych komitetów oraz nazwiska osób, które będą im przewodzić. Ma to służyć przyjrzeniu się temu, co Fed robi, dlaczego i w jaki sposób.

Dalej pojawia się ocena, że druga połowa roku może skończyć się „raczej bokiem”. Trudno będzie o wyraźniejszy wzrost, bo kluczową rolę odgrywają rentowności 2-letnich obligacji. W tej perspektywie 2-letnie stopy „wyprzedzają” decyzje Fed-u, a rynek reaguje na oczekiwania inflacyjne.

W rozmowie omówiono różnice między krótkim, średnim i długim horyzontem. Sugerowano, że w krótkim terminie stopy mogą iść wyżej, w średnim okresie zniżyć się, a na dłuższym końcu znowu podnieść się ze względu na deficyty fiskalne. Jednocześnie podkreślono, że kluczowa jest reakcja rynku na napływające dane.

Wątek docelowego poziomu indeksu S&P 500 pojawił się od razu. W rozmowie przywołano, że niektórzy analitycy wskazują 8 000 jako cel do końca roku. Prowadzący powiedział też, że sam wcześniej poruszał się w przedziale 7 500–7 600.

Phil Rosen ocenił, że poziom 8 000 jest „w zasięgu” i nie uważa go za skrajny scenariusz. Wskazał, że po konfliktach geopolitycznych i napięciach związanych z Iranem inwestorzy detaliczni kupowali spadki i byli za to wielokrotnie nagradzani. Jego zdaniem ta tendencja może być kontynuowana, a rynek pokazuje też, że stopy nie muszą od razu iść w górę.

W tym miejscu poruszono temat potencjalnych obniżek stóp. Pada stwierdzenie, że nie chodzi o „ogromne ryzyko” nagłego wydarzenia prowadzącego do cięcia stóp jeszcze w tym roku. Jednocześnie zaznaczono, że gdyby do obniżki jednak doszło, polityczny wymiar dyskusji mógłby być trudny. Wybrzmiało też, że rynek nie wycenia tego ruchu jednoznacznie.

Rozmowa nawiązała do tego, że część instytucji ma w swoich wycenach 3 obniżki stóp w ciągu roku. Prowadzący dopytywał, czy dla Fed-u realny byłby ruch w okolicach wydarzeń politycznych. Pada argument, że każdy ruch musi być uzasadniony danymi.

W kalendarzu danych wskazano konkretne elementy: CPI i PPI oraz PCE w lipcu. Wspomniano, że przed posiedzeniem we wrześniu znów pojawią się CPI i PPI. Według rozmówców przy takich danych łatwiej Fed-owi bronić decyzji.

Jako ważny czynnik w dyskusji podano też inflację i wpływ rynku ropy. Zasugerowano, że jeśli inflacja wyniesie około 3,8%, reakcja rynku może być ograniczona, ponieważ w ostatnich kilkunastu miesiącach zaskoczenia inflacyjne w górę bywały „przyjmowane” bez silnej negatywnej reakcji.

W rozmowie pojawiły się również oczekiwania dla CPI w ujęciu miesiąc do miesiąca. Wspomniano prognozę, że CPI w ujęciu miesiąc do miesiąca ma być ujemne: -0,1%, czyli 0,1% w przeliczeniu na odchylenie względem wcześniejszych odczytów.

Następnie dyskusja przeszła na sezon wyników. Powiedziano, że start oficjalnego sezonu ogłaszania wyników jest w tym tygodniu, a w ubiegłym tygodniu pokazano już wyniki Pepsi i Delta. Podkreślono, że Pepsi rozczarowało, a Delta „przebiła” oczekiwania.

Ten wątek połączono z dyskusją o inwestorach i „handlu AI”. W trakcie rozmowy zasugerowano, że w nadchodzącym sezonie mocno będą patrzeć na firmy z łańcucha technologicznego: producentów chipów, dostawców oprogramowania, producentów pamięci oraz tzw. hyperscalers (wielkich dostawców usług chmurowych). Pada stwierdzenie, że spółki są wycenione „tak wysoko, jakby było to już idealnie”, i jeśli w wynikach pojawi się coś, co nie będzie pasowało do oczekiwań, inwestorzy mogą zacząć je sprzedawać.

W dyskusji szczególną uwagę zwrócono na „forward guidance”, czyli prognozy zarządu na przyszłość. Zdaniem rozmówców to właśnie jakość prognoz jest kluczowa dla tego, czy rynek nagrodzi spółkę, czy zareaguje negatywnie.

Padły też liczby dotyczące oczekiwań dla indeksów. Wskazano, że rynek oczekuje ponad 20% wzrostu zysków dla S&P 500. Z kolei w przypadku informacji technologicznej w S&P 500 podano, że oczekiwany wzrost zysków w tym segmencie sięga 61%.

Jedna z tez rozmówców brzmiała: nawet jeśli część wycen jest już „rozciągnięta”, nie musi to oznaczać bańki. Argumentowano, że patrzenie wyłącznie na wskaźniki typu cena do zysku (PE) bywa zbyt schematyczne, bo liczy się też to, jak rosną oczekiwania dotyczące zysków.

W rozmowie rozważano również ryzyko związane z „ryzykiem nagłówków” i inflacją w trakcie sezonu wyników, ale jednocześnie podkreślano, że technologia nadal napędza wzrost zysków w S&P 500. W dalszej części dyskusji zaznaczono, że poziomy wycen są wysokie, jednak w technologii nadal mogą pozostawać atrakcyjne, o ile prognozy nie rozczarują.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Budowa portfela

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.