Apple podniosło ceny średnio o ok. 20%. AAPL spadło, Wall Street szuka przyczyny
Apple rzadko podnosi ceny i przez długi czas było to założenie na Wall Street. W piątek spółka potwierdziła, że podnosi ceny średnio o ok. 20% w wybranych kategoriach: na Macach, iPadach, w urządzeniach domowych oraz w Vision Pro.
To posunięcie wywołało silną reakcję rynkową. W samym handlu spadki były gwałtowne: KOSPI spadał w trakcie dnia nawet o 9% i został wstrzymany po raz drugi w tym tygodniu, a kontrakty Nasdaq futures zniżkowały o 1,2%. Globalne giełdy zeszły do najniższego poziomu od dwóch tygodni.
Skala podwyżek miała znaczenie
Kluczowy problem inwestorów dotyczy tego, jak duże są to zmiany cenowe. Spółka nie ogłosiła niewielkich korekt. Rynek odebrał to jako przeciętnie ok. 20-procentowy wzrost cen produktów.
W ostatnich tygodniach Apple przedstawiało bardzo dobre dane za kwartał marcowy. Spółka raportowała przychody na poziomie 111,2 mld USD oraz przychody z iPhone’a na poziomie 56,994 mld USD, podsycane — według Tima Cooka — „nadzwyczajnym popytem” na iPhone’a 17. Ta narracja nie sugerowała, że Apple będzie musiało odzyskiwać marżę kosztem klientów.
Jak zareagowała giełda na AAPL
Notowania ruszyły w dół od razu. Akcje AAPL spadły o 6,12% w czwartek.
Kurs spółki jest teraz:
- o 6,1% niżej w ujęciu tygodnia,
- o 9,3% niżej w ujęciu miesiąca,
- i wynosi 279 USD.
Handlujący na Polymarket wyceniają też szanse dalszego spadku. Rynek przypisuje 72,5% prawdopodobieństwa, że AAPL znów zamknie się niżej w piątek, oraz tylko 7% szans, że Apple zakończy czerwiec powyżej 290 USD. Tydzień wcześniej taki poziom był scenariuszem bazowym.
Łańcuch dostaw i pytanie o siłę cenową
Obawy inwestorów nie ograniczają się do samego Apple. Jeśli największe firmy zaczynają podnosić ceny, pojawia się pytanie, co dzieje się z podmiotami, które mają mniejszą siłę cenową.
Apple wytwarza własne układy scalone w Taiwan Semiconductor Manufacturing (NYSE:TSM). Gdyby ceny Apple rosły i firma płaciła więcej za produkcję, zwykle mogłoby to sprzyjać dostawcy. TSM mimo wszystko spadł o 8,6% w skali tygodnia.
Może to wynikać z tego, że podwyżki cen u Apple sugerują, iż największy klient foundry płaci więcej za chipy i może sprzedawać mniej gotowych produktów. Mimo to akcje TSM są nadal o 94% wyżej rok do roku, co bardziej wygląda na pęknięcie nastrojów niż załamanie długoterminowego trendu.
Micron jako sygnał: rosnące koszty pamięci
Wątkiem, który zwraca uwagę, są koszty pamięci. Micron Technology (NASDAQ:MU) opublikował wyniki w środę wieczorem i pokazał bardzo mocny wzrost przychodów.
Micron raportował przychody w Q3 FY26 na poziomie 41,46 mld USD, czyli o 345,7% więcej rok do roku. Spółka miała też marżę brutto 84,6%.
Micron podał prognozę przychodów na Q4 FY26: 50,0 mld USD plus/minus 1,0 mld USD.
Prezes Sanjay Mehrotra określił te wyniki jako odzwierciedlenie „strategicznej wartości pamięci w epoce AI”. Z perspektywy rynku Micron pasuje do scenariusza o inflacji kosztów komponentów. Ceny pamięci wzrosły czterokrotnie w ciągu roku, a ten koszt widać potem po stronie odbiorców końcowych.
Akcje Micronu są też wyraźnie wyżej: są o 270% powyżej poziomu z początku roku. Jeden z użytkowników r/stocks zwrócił uwagę na pytanie: „345% wzrostu przychodów YoY z Micron. Czy to tylko cykl pamięci, czy coś większego?”.
W tle: OpenAI i przesunięcie IPO
Piątkowa wyprzedaż miała też drugą przyczynę. New York Times poinformował, że OpenAI opóźnia IPO — potencjalnie do 2027 roku — a akcje SoftBanku spadły o 14%, notując najgorszy spadek śróddzienny od listopada.
Odczyt tego zdarzenia był jednoznaczny. „Można powiedzieć, że najnowsza aktualizacja jest na korzyść Anthropic” — stwierdzono.
To ma znaczenie dla NVIDIA (NASDAQ:NVDA), bo historia nakładów na AI opiera się na wąskiej grupie hyperscalerów — czyli największych klientów, którzy finansują coraz większe inwestycje.
NVIDIA opublikowała w zeszłym miesiącu wyniki za Q1 FY27: przychody wyniosły 81,62 mld USD. Jensen Huang opisał rozbudowę „AI factory” jako największą ekspansję infrastruktury w historii ludzkości.
Chipsy kosztują więcej — i łańcuch idzie dalej
W tej logice łączą się trzy elementy. Apple podnosi ceny, bo rosną koszty chipów. Dostawcy pamięci rejestrują rekordowe marże, bo rosną koszty chipów. A wydatki na infrastrukturę AI trafiają w pierwsze realne pytanie po stronie klientów.
Harmonogram IPO nagle staje się lżejszy. Dodatkowo wzmacnia to nerwowość inwestorów w segmencie AI. Winnie Hsu opisała to jako „błędne koło”: gdy hyperscalers przerzucają inflację kosztów chipów na konsumentów, spada popyt, co z kolei uderza w producentów chipów. Apple wykonało właśnie pierwszą widoczną część tej pętli. To, czy pozostanie ona jednorazowym resetowaniem cen w kolejnym kwartale, czy stanie się początkiem problemu z popytem, będzie wymagało odpowiedzi w następnym cyklu wyników.
Dyskusje o AAPL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.