Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Raport o zatrudnieniu w USA niemal wyeliminował szanse na obniżkę stóp w tym lecie. Co to oznacza dla rynku

Redakcja InwestHub · 17 czerwca 2026 12:43

W USA dane o zatrudnieniu za maj skutecznie podcięły nadzieje na szybką obniżkę stóp. Co prawda poprzedni raport o inflacji już wcześniej sugerował, że przestrzeń do cięć może być ograniczona, ale dopiero wyniki z rynku pracy wyraźnie osłabiły oczekiwania na ruch polityki pieniężnej „wkrótce”.

W zeszłym miesiącu gospodarka USA dodała 172 000 miejsc pracy, bijąc oczekiwania rynkowe na poziomie 80 000. Na tle tych danych inwestorzy mieli też w pamięci liczne zwolnienia związane z branżą AI.

To jednak nie był jedyny pozytywny sygnał. Wynik za kwiecień został skorygowany w górę z 115 000 do 179 000, a zatrudnienie za marzec – do poziomu 214 000, co oznaczało najwyższy przyrost od dwóch lat. W efekcie stopa bezrobocia pozostaje relatywnie niska i wynosi 4,3%.

Zmieniają się oczekiwania wobec przyszłych stóp

Rynek przestawia się na nowy scenariusz. Choć informacja o inflacji z poprzedniego tygodnia „dokończyła” proces wyceny, to po publikacji majowych danych o payrolls (zatrudnieniu poza rolnictwem) zaczęły się wycofywać zakłady, że stopy procentowe mogłyby zacząć spadać dopiero pod koniec 2026. Jednocześnie zniknęły wcześniejsze, nieoficjalne oczekiwania na jeszcze wcześniejsze cięcie.

W praktyce sygnały z rynku terminowego CME wskazują, że inwestorzy obecnie wręcz zakładają podwyżkę stóp w IV kwartale tego roku.

To wiadomość, której rynek nie chciał słyszeć

W krótkim terminie zależność między gospodarką, inflacją, stopami procentowymi i wynikami spółek potrafi mocno mieszać w notowaniach. Popularna metafora Benjamina Grahama ujmuje to następująco: na krótką metę giełda przypomina „maszynę do głosowania”, bo ceny odzwierciedlają emocjonalne reakcje inwestorów. W tym ujęciu rosnące szanse na stopy na wyższym poziomie przez dłuższy czas zwykle działają na rynek wbrew oczekiwaniom.

Jednocześnie na dłuższą metę liczą się fundamenty. Graham podkreślał, że w długim okresie rynek działa bardziej jak „waga” — kursy odzwierciedlają realną wartość firm.

Dlaczego więc korelacja bywa słaba?

Gdy spojrzy się szerzej, przez ostatnie 30 lat nie widać wyraźnej, stabilnej zależności między poziomem stóp procentowych (mierzonym przez stopę Fed Funds) a indeksem S&P 500. Powód jest prosty: gospodarka i rynek reagują na wiele czynników naraz.

Przykłady z przeszłości pokazują, jak trudno „z góry” ocenić wpływ samych stóp. W 2006 roku nie pojawiły się na tyle wysokie stawki, by wyhamować boom na rynku nieruchomości, podobnie jak w okresie po pęknięciu bańki internetowej w 2000 nie dało się „złagodzić” spadków samymi niższymi stopami.

Co w takiej sytuacji robić?

Skoro nie da się konsekwentnie przewidywać, który z wielu czynników w danym momencie zdominuje rynek, sensowniejsze bywa podejście oparte na długoterminowym inwestowaniu w dobre spółki. W takim modelu cierpliwość ma znaczenie, bo kursy w końcu wracają do tego, co wynika z wyników i wartości firm.

Dodatkowy element: „Double Down” i przykłady historycznych zwrotów

W tej dyskusji pojawia się także wątek inwestycji w spółki postrzegane jako potencjalne „przebudzenie” kursu. W ramach programu „Double Down” wskazywano m.in. następujące przykłady historycznych zwrotów:

  • Nvidia: 1 000 USD zainwestowane, gdy program uruchomiono w 2009551 709 USD
  • Apple: 1 000 USD zainwestowane, gdy program uruchomiono w 200856 496 USD
  • Netflix: 1 000 USD zainwestowane, gdy program uruchomiono w 2004440 440 USD

Podawane liczby dotyczą zwrotów według stanu na 9 czerwca 2026.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.