Był czas, gdy trudno było przejść przez lotnisko, alejkę sklepu spożywczego czy ekskluzywną siłownię, nie widząc charakterystycznego logo Lululemon Athletica Inc. (LULU).
Spółka nie sprzedawała wyłącznie odzieży sportowej. Lululemon stworzyła pożądany styl ubioru, który przez lata wydawał się odporny na typowe problemy branży detalicznej.
Akcje Lululemon zachowywały się kiedyś tak, jakby spółka nie mogła popełnić błędu. W grudniu 2023 roku kurs zamknął się na rekordowym poziomie 511,29 USD. Oznaczało to wzrost o ponad 5 500% względem ceny akcji w pierwszej ofercie publicznej, wynoszącej po uwzględnieniu późniejszych podziałów akcji 9 USD.
Przez lata Wall Street traktowała producenta odzieży do jogi jako jednego z nielicznych trwałych zwycięzców handlu detalicznego. Lululemon mogła podnosić ceny, otwierać sklepy i regularnie przebijać prognozy wyników bez wyraźnych konsekwencji. Ta wersja spółki już jednak nie istnieje.
Akcje Lululemon spadły o 15% w czwartek 3 września po publikacji wyników. Następnie wyprzedaż przyspieszyła, a w ciągu kolejnej nocy strata sięgnęła 18%. Inwestorzy uwzględnili w cenach 9-procentowy spadek sprzedaży porównywalnej, czyli sprzedaży sklepów działających w porównywalnym okresie, oraz drugie w tym roku obniżenie całorocznych prognoz.
Przed publikacją wyników kurs był już około 42% niżej niż na początku roku. Czwartkowa sesja i późniejszy nocny spadek zmniejszyły wartość rynkową spółki o kolejne miliardy dolarów w ciągu zaledwie kilku godzin.
Rok kolejnych złych wiadomości
Najnowszy spadek nie był odosobnionym wydarzeniem. W 2026 roku Lululemon po raz trzeci doświadczyła dwucyfrowej wyprzedaży akcji. Za każdym razem powodem był inny element tego samego problemu.
W kwietniu akcje spadły o 12%, gdy spółka ogłosiła, że nową dyrektor generalną zostanie Heidi O’Neill, wcześniej związana z Nike. W tamtym momencie kurs był już o ponad 21% niżej niż na początku roku.
Analitycy Needham i Evercore ISI twierdzili, że rynek oczekiwał wyboru Jane Nielsen, byłej menedżerki Ralph Lauren. Jej kandydaturę popierał aktywistyczny inwestor Elliott Investment Management, który zbudował w Lululemon pozycję wartą ponad 1 mld USD.
Dwa miesiące później Lululemon po raz pierwszy w tym roku obniżyła prognozę rocznego zysku. Powodem była słabsza wiosna. Akcje straciły kolejne 8,6%, a wartość rynkowa spółki jeszcze bardziej oddaliła się od poziomu około 67 mld USD, który osiągnęła w szczycie w 2023 roku.
Po spadku z 3 września ta wartość zmniejszyła się o ponad trzy czwarte.
Zwrot ceł maskuje poważniejszy problem
Wyniki z 3 września przyniosły pozornie pozytywną informację. Lululemon przekroczyła prognozy zysku, osiągając 2,92 USD na akcję wobec oczekiwanych 1,80 USD. Stało się tak jednak głównie dzięki zwrotowi ceł w wysokości 134,5 mln USD, który podbił marżę brutto, czyli część przychodów pozostającą po odjęciu kosztu sprzedanych produktów.
Przychody były niższe od oczekiwań. Sprzedaż porównywalna w obu Amerykach, czyli na największym rynku spółki, nadal spadała.
Tymczasowa współdyrektor generalna Meghan Frank powiedziała analitykom, że negatywne komentarze w mediach społecznościowych ograniczyły ruch w sklepach w tym kwartale. Dodała, że sprzedaż najważniejszych kategorii produktów, w tym legginsów, spowolniła bardziej, niż oczekiwano.
Lululemon coraz częściej przedstawia podobne wyjaśnienia. W tym roku spółka niemal przy każdym ogłoszeniu wyników wskazywała na krytykę w mediach społecznościowych, nieudane produkty albo presję gospodarczą. Taki wzorzec sugeruje, że problem może być głębszy niż przyczyna słabszego wyniku w jednym kwartale.
Spór o skład władz utrudnia zmianę kierunku
Heidi O’Neill obejmie stanowisko dyrektor generalnej 8 września, zaledwie pięć dni po publikacji tych wyników, zgodnie z wcześniejszym komunikatem Lululemon.
Jej zadaniem będzie nie tylko zatrzymanie spadku sprzedaży. Spółka musi również poradzić sobie z aktywnym sporem o skład rady dyrektorów. Założyciel Lululemon Chip Wilson zgłosił w grudniu trzech kandydatów do rady. Zapowiedział też, że nie zawrze porozumienia, dopóki nie odejdą dyrektorzy powiązani z firmą private equity Advent International.
Rada Lululemon określiła listę kandydatów Wilsona jako „przestarzałą”. Jego około 4-procentowy udział w spółce i publiczna kampania sprawiają jednak, że spór pozostaje nierozstrzygnięty przed tegorocznym walnym zgromadzeniem.
Konflikt dotyczący rady dyrektorów, zmiana na stanowisku dyrektora generalnego i spadek sprzedaży jednocześnie znacznie ograniczają pole manewru O’Neill. Większość nowych szefów spółek zaczyna pracę w łatwiejszych warunkach.
Michael Burry widzi poziom 100 USD
Nie wszyscy inwestorzy wycofują się z Lululemon. Michael Burry, legendarny inwestor znany jako „Big Short”, ma akcje spółki jako największą pozycję w swoim portfelu. Stanowią one 17,4% jego portfela.
Po nocnym spadku kursu o 18% Burry nazwał Lululemon „oszustem”, który wydaje się „zdecydowany zaprowadzić mnie tam, gdzie syreny boją się stąpać”.
Inwestor zauważył jednak, że wysoki wolumen obrotu wskazuje na całkowitą wymianę akcjonariatu. Jego zdaniem w spółce pojawili się nowi posiadacze akcji, którzy przy obecnych, niższych poziomach mogą być mniej skłonni do panicznej sprzedaży.
Burry zasugerował, że zamiast się wycofywać, zamierza zwiększyć zaangażowanie. Ujawnił, że będzie kupował kolejne akcje, jeśli ich kurs spadnie poniżej 100 USD. Dla tego inwestora obecny spadek Lululemon nie oznacza nieodwracalnego końca spółki, lecz ryzykowną próbę przeczekania problemów.
Kapitał prywatny obstawia osłabienie przewagi konkurencyjnej Lululemon
Najwyraźniejszy sygnał pogorszenia pozycji Lululemon widać poza giełdą.
Vuori, prywatny konkurent spółki, pozyskał 825 mln USD od General Atlantic i Stripes. Transakcja wyceniła firmę na 5,5 mld USD. Inwestorzy otwarcie przedstawiali tę inwestycję jako zakład na zdobywanie udziałów rynkowych kosztem Lululemon.
Podobną drogą podąża Alo Yoga. Marka zabiega o zamożnych, młodszych klientów, których Lululemon coraz trudniej zatrzymać.
Z jednej strony znajduje się więc spółka publiczna, której skala się kurczy, a z drugiej dobrze finansowani prywatni konkurenci. To właśnie ta różnica pokazuje pełne znaczenie załamania kursu z 3 września.
Lululemon nadal generuje miliardy dolarów zysku i pod względem przychodów pozostaje większa od obu rywali. Rynek przestał jednak wyceniać ją jako niekwestionowanego przyszłego zwycięzcę całej kategorii. Pierwszym zadaniem O’Neill będzie udowodnienie, że ta ocena jest błędna, zanim prywatni konkurenci wejdą na giełdę i zaczną bezpośrednio walczyć o tych samych klientów.
Najważniejsze pytanie dla Wall Street i O’Neill brzmi, czy załamanie z tego tygodnia oznacza początek powolnego i nieodwracalnego upadku byłego króla handlu detalicznego, czy też pierwotny gigant odzieży sportowej ma jeszcze dość siły, by bronić swojego imperium.
Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółkiDyskusje o LULU na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.