Trump mówi, że giełda „przebije sufit”. Eskalacja wojny z Iranem i nowe cła sugerują coś innego
Prezydent Donald Trump wyraził ostatnio bardzo optymistyczną opinię o Wall Street. 6 lipca 2026 roku, z Gabinetu Owalnego, symbolicznie otworzył sesję na giełdach New York Stock Exchange (NYSE) i Nasdaq (NASDAQ: NDAQ). Powiedział wtedy: „Mamy silny kraj. Myślę, że rynek przebije sufit”.
Mimo optymizmu Trumpa indeks S&P 500 (SNPINDEX: ^GSPC) od tego czasu spadł. Giełda może ostatecznie rzeczywiście mocno wzrosnąć, ale eskalacja wojny z Iranem oraz nowe cła sugerują inny scenariusz.
Nasilenie konfliktu zwiększa zmienność rynku
Aaron Blake z CNN oszacował, że Trump 38 razy twierdził, iż porozumienie pokojowe z Iranem jest blisko. Ta liczba została wyliczona niemal dwa miesiące temu. Od tego czasu weszło w życie zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ale szybko się rozpadło.
W ostatnich dniach Iran przeprowadził atak rakietowy na amerykańską bazę wojskową w Jordanii. Prezydent USA zapowiedział: „Uderzymy w nich bardzo mocno, bo teraz nasza kolej”. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegł po odwetowych atakach, że „agresor zostanie ukarany”.
Eskalacja konfliktu podnosi ceny ropy. 30 lipca średnia cena benzyny w USA wynosiła około 4,10 USD za galon, czyli była o ponad 30% wyższa niż rok wcześniej, gdy wynosiła 3,13 USD za galon.
Jak dotąd giełda radziła sobie z wysokimi cenami paliw i mimo obaw nadal rosła. Są jednak dwa powody, dla których ta sytuacja może wkrótce się zmienić.
Po pierwsze, wyższe ceny energii zwiększają inflację i podnoszą prawdopodobieństwo, że Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe. Narzędzie FedWatch firmy CME Group (NASDAQ: CME) szacuje obecnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp podczas wrześniowego posiedzenia Fedu na 83,4%. Wzrost stóp niemal na pewno osłabiłby dynamikę rynku akcji.
Po drugie, wzrost cen ropy był dotąd łagodniejszy, niż mógłby być, ponieważ Stany Zjednoczone i Chiny korzystały ze swoich strategicznych rezerw ropy. Wcześniej czy później rezerwy te zostaną jednak uszczuplone na tyle, że dalsze stosowanie tej strategii nie będzie możliwe. Giełda stosunkowo dobrze znosiła ceny ropy sięgające 112 USD za baryłkę. Sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby USA lub Chiny nie mogły już korzystać z rezerw, a ceny ropy gwałtownie wzrosły.
„Człowiek od ceł” znów działa
Podczas drugiej kampanii prezydenckiej Trump często określał siebie jako „Człowieka od ceł”. Chociaż Sąd Najwyższy USA unieważnił jego szerokie cła nałożone na podstawie ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (International Emergency Economic Powers Act, IEEPA), prezydent nadal zdecydowanie obstaje przy swojej polityce handlowej.
24 lipca Biały Dom ogłosił szeroki pakiet nowych ceł opartych na art. 301 ustawy handlowej z 1974 roku. Administracja Trumpa nałożyła cła od 10% do 12,5% na produkty importowane z ponad 80 krajów. Uzasadniła tę decyzję twierdzeniem, że państwa te nie ograniczyły skutecznie stosowania pracy przymusowej.
Niektórzy określają inflacyjny wpływ ceł prezydenta mianem „Trumpflacji”. Niezależnie od nazwy, dodatkowy wzrost cen — nakładający się na wysokie ceny energii wynikające z wojny z Iranem — utrudnia zadanie Fedu. Może też zwiększyć prawdopodobieństwo podwyżki stóp, która doprowadziłaby do spadków cen akcji.
Nowy przewodniczący Fedu Kevin Warsh, którego kandydaturę popierał Trump, powiedział podczas konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), że on i inni członkowie komitetu rozważali wiele niedawnych „wstrząsów gospodarczych”. Wśród wymienionych przez niego czynników znalazły się „znaczące podwyżki stawek celnych”.
Jak powinni postępować inwestorzy?
Większość inwestorów nie wpadła dotąd w panikę z powodu wojny z Iranem ani presji inflacyjnej wywołanej przez cła Trumpa. Nie ma też powodu do paniki teraz.
Prognoza prezydenta, że giełda mocno ruszy w górę, może się sprawdzić. Być może uda się zawrzeć trwałe porozumienie pokojowe z Iranem. Niewykluczone również, że najnowsze cła doprowadzą do negocjacji z innymi krajami i ograniczą ich negatywny wpływ. Wybory w listopadzie mogą z kolei doprowadzić do podziału kontroli nad Kongresem, co mogłoby być dobrą wiadomością dla inwestorów.
Istnieje jednak realne ryzyko, że rynek akcji co najwyżej pozostanie bez wyraźnego kierunku, a nawet wejdzie w korektę, czyli okres spadków, jeśli podwyżki stóp okażą się konieczne. Ostrożni inwestorzy mogą przygotować się na taki scenariusz, zwiększając udział gotówki w portfelu i kupując aktywa defensywne, takie jak akcje spółek odpornych na inflację.
Przede wszystkim inwestorzy powinni zachować cierpliwość. W długim terminie amerykański rynek akcji rzeczywiście mocno wzrósł.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.