Trump mówi, że ceny spadają. Trumpflacja ostrzega giełdę
Choć giełda w perspektywie wielu dekad zwykle rośnie, zannualizowane stopy zwrotu indeksów Dow Jones Industrial Average (DJINDICES:^DJI), S&P 500 (SNPINDEX:^GSPC) i Nasdaq Composite (NASDAQINDEX:^IXIC) były za prezydentury Donalda Trumpa wyższe niż za kadencji większości prezydentów od końca lat 90. XIX wieku.
Na dobre wyniki Wall Street za prezydentury Trumpa złożyło się kilka czynników. Należą do nich rozwój sztucznej inteligencji (AI), lepsze od oczekiwań wyniki spółek oraz rekordowy skup akcji własnych przez spółki z indeksu S&P 500. Wszystkie trzy główne indeksy ustanawiały rekordy od początku czerwca, co skłoniło Trumpa do stwierdzenia, że „giełda ma się fantastycznie”.
Jednocześnie na rynku akcji narasta coraz więcej zagrożeń. Najpoważniejszym z nich może być inflacja.
11 sierpnia Trump powiedział dziennikarzom, że „ceny szybko spadają”. Najważniejsze dane dotyczące tak zwanej Trumpflacji, czyli inflacji napędzanej konkretnymi decyzjami prezydenta, pokazują jednak zupełnie inny obraz.
### Inflacja ogółem spada, ale nie pokazuje pełnego obrazu
W rozwijającej się gospodarce umiarkowana inflacja jest czymś normalnym. Gdy gospodarka działa bardzo dobrze, firmy zyskują pewną możliwość podnoszenia cen swoich towarów i usług. Rezerwa Federalna również zakłada długoterminowy cel inflacyjny na poziomie 2%, a nie 0%, ponieważ uznaje umiarkowany wzrost cen za zdrowy dla rozwijającej się gospodarki.
Problemy dla amerykańskiej gospodarki i giełdy mogą pojawić się wtedy, gdy inflacja z ostatnich 12 miesięcy zbyt mocno odbiega od długoterminowego celu banku centralnego, wynoszącego 2%.
Od początku drugiej kadencji Trumpa dwie jego polityki wywierały presję na wzrost inflacji: cła oraz wojna z Iranem.
Trump i jego administracja wprowadzili kilka szeroko zakrojonych rund globalnych ceł. Ich celem jest ochrona miejsc pracy w amerykańskim przemyśle oraz zwiększenie konkurencyjności cenowej produktów wytwarzanych w USA względem towarów sprowadzanych z zagranicy. Cła na wybrane towary znajdujące się na wcześniejszych etapach produkcji mogą jednak podnosić krajowe koszty wytwarzania. Firmy przenoszą następnie te koszty na konsumentów.
Jeszcze wyraźniejszym źródłem inflacji stała się prowadzona przez Trumpa wojna z Iranem. Krótko po zatwierdzeniu przez prezydenta operacji wojskowych przeciwko Iranowi 28 lutego Iran zamknął cieśninę Ormuz dla niemal całego transportu morskiego. W praktyce zatrzymało to codzienny przepływ 20 mln baryłek płynnych produktów naftowych, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen paliw.
Od lutego do maja inflacja z ostatnich 12 miesięcy wzrosła z umiarkowanego poziomu 2,4% do najwyższego od trzech lat poziomu 4,2%.
Dla konsumentów częściową dobrą wiadomością jest spadek inflacji ogółem. Rozmowy pokojowe między USA a Iranem doprowadziły do gwałtownego spadku cen ropy względem poziomów odnotowanych podczas wojny, co przyniosło pewną ulgę na stacjach paliw. W czerwcu i lipcu inflacja ogółem spadła odpowiednio do 3,5% i 3,4%.
Inflacja ogółem nie pokazuje jednak pełnego obrazu. Jeden z najważniejszych wskaźników wykorzystywanych przez Rezerwę Federalną sugeruje, że Trumpflacja nadal mocno się utrzymuje.
### Ceny konsumpcyjne prawie się nie zmieniają
Bazowy wskaźnik osobistych wydatków konsumpcyjnych (Core PCE), który pomija zmienne ceny żywności i energii, pozwala ekonomistom lepiej ocenić długoterminowe trendy cenowe. Dane tego wskaźnika nie potwierdzają, że ceny „szybko spadają”. W rzeczywistości obniżyły się one bardzo nieznacznie.
Po wzroście Core PCE w maju do najwyższego od niemal trzech lat poziomu 3,4%, w czerwcu wskaźnik spadł do 3,3%. Według szacunków narzędzia Inflation Nowcasting Banku Rezerwy Federalnej w Cleveland, dostępnych 21 sierpnia, Core PCE miał utrzymać się w lipcu i sierpniu w pobliżu 3,3%.
Utrzymywanie się cen konsumpcyjnych, z wyłączeniem kosztów energii i żywności, sugeruje, że doszło do scenariusza będącego koszmarem Rezerwy Federalnej: Trumpflacja zakorzeniła się w szerszej gospodarce. Problem, który początkowo dotyczył podaży energii, przekształcił się w zjawisko obejmujące wiele obszarów gospodarki.
Zamknięcie cieśniny Ormuz wpływa bowiem nie tylko na ceny paliw. Niektóre firmy musiały zmienić trasy dostaw, dostosować łańcuchy dostaw lub całkowicie zmienić sposób transportu. Takie działania są kosztowne, a przedsiębiorstwa prawdopodobnie przeniosą związane z nimi wydatki na konsumentów.
Od początku wojny z Iranem podrożały również produkty wytwarzane na bazie ropy naftowej, między innymi tworzywa sztuczne i polimery syntetyczne. Firmy mogą albo wziąć na siebie wyższe koszty i pogodzić się ze spadkiem marż, albo przerzucić te wydatki na klientów.
Utrzymywanie się bazowego PCE na podwyższonym poziomie sugeruje, że Trumpflacja może przez dłuższy czas obciążać konsumentów, Rezerwę Federalną i giełdę. Rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA niedawno wzrosła do najwyższego poziomu od 19 lat. To sygnał, że inwestorzy na rynku obligacji oczekują, iż prezes Fed Kevin Warsh oraz Federalny Komitet Otwartego Rynku ostatecznie podniosą stopy procentowe.
Utrzymująca się wysoka inflacja i możliwość podwyżek stóp byłyby bardzo złą wiadomością dla indeksów Dow Jones Industrial Average, S&P 500 i Nasdaq Composite. Wszystkie trzy osiągnęły nowe szczyty między innymi dzięki rozbudowie infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją, finansowanej częściowo długiem. Jeśli finansowanie budowy centrów danych AI stanie się droższe, konsekwencje może odczuć rynek akcji, który już jest wyceniany bardzo wysoko.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.