Opinia: Interwencja administracji Trumpa na rynku obligacji zakończy się spektakularną porażką
Po upływie około dwóch trzecich 2026 roku inwestorzy mają wiele powodów do zadowolenia. Dow Jones Industrial Average (DJINDICES:^DJI), szeroki indeks S&P 500 (SNPINDEX:^GSPC) oraz Nasdaq Composite (NASDAQINDEX:^IXIC), napędzany przez innowacyjne spółki, osiągnęły w tym roku wiele rekordowych poziomów. W tym czasie zaczęła się także materializować największa w historii pierwsza oferta publiczna.
Mimo wzrostów wszystkich trzech głównych indeksów sytuacja na Wall Street nie jest idealna. Rynek obligacji wysyła inwestorom sygnał ostrzegawczy, którego nie można ignorować.
Od początku roku wyraźnie wzrosły rentowności długoterminowych obligacji skarbowych USA, czyli papierów o terminie zapadalności 10, 20 i 30 lat. Rentowność obligacji 30-letnich osiągnęła niedawno najwyższy poziom od 19 lat, a rentowność obligacji 10-letnich zbliżyła się do poziomów obserwowanych ostatnio podczas kryzysu finansowego.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa zapowiedziała działania mające obniżyć rentowności długoterminowych obligacji skarbowych. Trzy czynniki wskazują jednak, że interwencja może zakończyć się spektakularną porażką.
Administracja Trumpa chce obniżyć rentowności długoterminowych obligacji skarbowych
Od początku drugiej, nienastępującej bezpośrednio po pierwszej kadencji prezydent Trump zdecydowanie krytykuje politykę pieniężną Rezerwy Federalnej. W szczególności wzywał byłego przewodniczącego Fedu Jerome’a Powella oraz Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) do zdecydowanego obniżenia stóp procentowych. Fed kierowany przez Powella obniżył stopy sześciokrotnie od września 2024 do grudnia 2025 roku, ale nie wystarczyło to, by zadowolić prezydenta.
Wcześniej Trump twierdził, że stopy procentowe powinny wynosić 1% lub mniej. Uważa, że niższe stopy mogą pobudzać tworzenie miejsc pracy, innowacje i wzrost gospodarczy. Niższe koszty pieniądza ułatwiłyby też rządowi USA obsługę długu publicznego.
19 sierpnia sekretarz skarbu USA Scott Bessent ogłosił, że Departament Skarbu co najmniej podwoi planowane zakupy długoterminowych obligacji. Wartość tych zakupów ma wzrosnąć z 2 mld USD do 4 mld USD.
Niedługo później pojawiły się informacje, że Departament Skarbu może rozważyć wykorzystanie części z 950 mld USD zgromadzonych na rachunku ogólnym Skarbu Państwa (General Account) do przeprowadzenia bardziej zdecydowanego skupu obligacji długoterminowych.
Ceny obligacji i ich rentowności poruszają się w przeciwnych kierunkach. Zakupy obligacji powinny więc podnosić ich ceny i obniżać rentowności. Wyższe rentowności długoterminowych obligacji skarbowych przekładają się na wyższe koszty finansowania dla firm, a w przypadku obligacji 10-letnich mogą także podnosić oprocentowanie kredytów hipotecznych. Teoretycznie zwiększenie programu zakupów obligacji przez Departament Skarbu obniżyłoby długoterminowe rentowności, zmniejszyło koszty pożyczek dla przedsiębiorstw i poprawiło dostępność mieszkań dla społeczeństwa.
Program zakupów obligacji Departamentu Skarbu jest skazany na niepowodzenie
Plan Bessenta może dobrze wyglądać na papierze, ale interwencja administracji Trumpa na rynku obligacji ma niewielkie szanse powodzenia. W tym roku długoterminowe rentowności wzrosły z trzech strukturalnych powodów. Zwiększenie planowanych zakupów obligacji przez Departament Skarbu nie zmieni żadnego z nich.
1. Utrwalona inflacja związana z polityką Trumpa podnosi długoterminowe rentowności
Pierwszym czynnikiem, który może zniweczyć wysiłki administracji Trumpa, jest podwyższona inflacja.
Umiarkowana inflacja jest typowa dla rozwijającej się gospodarki, ale „Trumpflacja”, czyli wzrost cen wywołany polityką prezydenta Trumpa, podnosi ceny w zauważalnym tempie. Cła wprowadzone przez prezydenta zwiększają ceny konsumenckie od ponad roku.
Jeszcze większy wpływ na podwyższoną inflację ma jednak wojna z Iranem oraz trwające zamknięcie cieśniny Ormuz. Inflacja osiągnęła w maju najwyższy poziom od trzech lat — 4,2%. Utrzymująca się sztywność cen bazowych mierzona wskaźnikiem Core Personal Consumption Expenditures (PCE), który nie uwzględnia między innymi cen żywności i energii, sugeruje, że „Trumpflacja” zakorzeniła się w całej gospodarce i nie jest już wyłącznie problemem związanym z dostawami energii.
Gdy inflacja wyraźnie przekracza długoterminowy cel FOMC wynoszący 2%, rosną także rentowności długoterminowych obligacji. Inwestorzy żądają wtedy wyższej rentowności, aby zrekompensować sobie potencjalną utratę siły nabywczej pieniędzy. Próby obniżenia długoterminowych rentowności bez wyraźnego spadku inflacji bazowej PCE prawdopodobnie zakończą się niepowodzeniem.
2. Usunięcie wskazówek dotyczących przyszłej polityki Fedu zwiększyło niepewność
Drugim problemem są reformy wprowadzone przez wybranego przez prezydenta Trumpa przewodniczącego Fedu Kevina Warsha. Mogą one praktycznie uniemożliwić Departamentowi Skarbu obniżenie rentowności za pomocą zakupów obligacji.
Podczas zaprzysiężenia w Białym Domu 22 maja Warsh zapowiedział, że będzie kierował Fedem nastawionym na reformy. Największą zmianą, jaką dotychczas wprowadził, było usunięcie z komunikatów FOMC wskazówek dotyczących przyszłego kierunku polityki pieniężnej.
Przez ponad dwie dekady przewodniczący Fedu informowali w komunikatach, czy FOMC skłania się bardziej ku podwyżce, czy obniżce stóp procentowych przy następnym posunięciu. Zasadniczo rynki akcji i obligacji działają stabilniej, gdy bank centralny zapewnia im więcej informacji i przejrzystości.
Warsh usunął te wskazówki, ponieważ chciał, aby Wall Street reagowała na rzeczywiste dane, a nie na plotki. Nowy przewodniczący Fedu uznał także, że wskazówki dotyczące przyszłej polityki mogły ograniczać swobodę FOMC w prowadzeniu polityki pieniężnej.
Usunięcie tych informacji zwiększyło jednak zmienność na rynku obligacji. Gdy inflacja wyraźnie odbiega w górę lub w dół od długoterminowego celu FOMC wynoszącego 2%, inwestorzy na rynku obligacji częściej próbują przewidywać przyszłe decyzje Fedu na długim końcu krzywej rentowności. Ta zmienność nie zniknie, dopóki Warsh będzie rezygnował z publikowania wskazówek dotyczących przyszłej polityki pieniężnej w komunikatach FOMC.
3. Rosnącego długu publicznego nie da się ignorować
Trzecim problemem, który może przesądzić o porażce zapowiedzianej przez Bessenta interwencji, jest ogromny dług publiczny USA. 19 sierpnia całkowite zadłużenie Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy przekroczyło 40 bln USD.
Deficyty federalne nie są w USA nowym zjawiskiem. Z wyjątkiem czterech lat kadencji byłego prezydenta Billa Clintona, czyli okresu 1998–2001, Stany Zjednoczone od 1970 roku odnotowywały deficyt federalny w każdym roku. Problem szczególnie nasilił się w ciągu ostatnich sześciu lat. Wydatki rządu federalnego przewyższały dochody o kwoty od 1,37 bln USD do 3,1 bln USD rocznie.
Wysokie rentowności długoterminowych obligacji skarbowych są częściowo reakcją inwestorów na ryzyko i brak stabilności szybko rosnącego długu publicznego USA. Stany Zjednoczone nigdy nie przestały regulować odsetek ani spłacać zobowiązań dłużnych w terminie ich zapadalności. Rosnące rentowności długoterminowych obligacji pokazują jednak, że inwestorzy żądają wyższej rentowności za podejmowanie coraz większego ryzyka związanego z zadłużeniem kraju.
Nawet gdyby Departament Skarbu przeznaczył na zakupy obligacji całość środków ze swojego rachunku ogólnego, czyli 950 mld USD, miałoby to niewielki wpływ na poziom długu publicznego. Nie rozwiązałoby też strukturalnych problemów związanych z utrzymującymi się deficytami federalnymi.
Interwencja Departamentu Skarbu na rynku obligacji nie usunie więc podstawowych problemów: podwyższonej inflacji, ogromnego długu publicznego i niezrównoważonych deficytów federalnych.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.