Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Primoris (PRIM) trafia na pozew zbiorowy po kolejnych dużych spadkach i odejściu COO

Redakcja InwestHub · 26 lipca 2026 03:15

Primoris Services Corporation (NYSE: PRIM) znalazł się w centrum pozwu zbiorowego (securities class action) złożonego przez akcjonariuszy. Pozew skierowano przeciwko spółce oraz wybranym obecnym i byłym członkom zarządu, którzy – według zarzutów – mieli wprowadzać inwestorów w błąd co do możliwości firmy w zakresie realizacji i nadzorowania projektów.

Pozew ma objąć inwestorów, którzy kupili albo w inny sposób nabyli akcje zwykłe Primoris w okresie od 5 sierpnia 2025 r. do 22 czerwca 2026 r.. Termin na wskazanie „lead plaintiff” (uczestnika wiodącego po stronie powodowej) wyznaczono na 21 września 2026 r.

Sprawa wiąże się z kolejnymi dużymi spadkami kursu Primoris w relatywnie krótkim czasie. Druga runda wyprzedaży nastąpiła 23 czerwca 2026 r., gdy akcje spadły o 21% do kolejnego mocnego osłabienia – kurs „runął” o 23,29 USD. Wcześniej, 6 maja 2026 r., papier tracił 50%, a spadek wyniósł 101,69 USD.

Łączny efekt ujawnień miał przełożyć się na utratę przez Primoris ponad 6 mld USD kapitalizacji rynkowej w okresie od 5 maja 2026 r. do 23 czerwca 2026 r.

W pozwie opisano, że w trakcie okresu objętego sprawą spółka wielokrotnie zapewniała inwestorów, iż posiada m.in. „dyscyplinowane” podejście do składania ofert, dobrze rozwinięte procesy szacowania kosztów, skuteczne kontrole projektów i wiarygodne prognozy. Według tych zapewnień firma miała precyzyjnie wyceniać i realizować projekty OZE w formule ceny stałej, a także zarządzać ryzykiem oraz rzetelnie prognozować przychody, marże i zyski.

Zarzuty wskazują, że – w przeciwieństwie do tych komunikatów oraz nieujawnionego inwestorom kontekstu – procesy szacowania kosztów „do końca” realizacji (cost-to-complete) i nadzoru nad projektami miały być istotnie niewystarczające. W efekcie spółka miała systematycznie niedoszacowywać zarówno koszty, jak i ryzyko w wielu ważnych projektach OZE.

Inwestorzy mieli stopniowo odkrywać skalę problemów poprzez serię częściowych ujawnień.

Najpierw, w lutym 2026 r., przedstawiciele firmy tłumaczyli spadek rentowności brutto („gross margins”) „nieoczekiwanie wyższymi kosztami” w wybranych projektach OZE. Wskazywano m.in. trudne warunki gruntowe – konieczność dodatkowej pracy i sprzętu. Później temat zrelatywizowano, sugerując, że problem dotyczył pojedynczego projektu i że wdrożono środki naprawcze. Jednocześnie firma przekazywała, że potrafi „przyspieszać harmonogramy” dla realizacji w 2026 r.

Potem, 5 maja 2026 r., sytuacja zmieniła się po opublikowaniu wyników finansowych za I kwartał 2026 r. Wtedy ujawniono bardzo słabą dynamikę w kluczowym segmencie Energy. W ujęciu rok do roku przychody segmentu spadły o 152,9 mln USD (czyli o 13,8%), a zysk brutto skurczył się o prawie 40%.

6 maja 2026 r., podczas telekonferencji po wynikach, CEO Koti Vadlamudi przyznał, że wyniki finansowe ucierpiały z powodu presji kosztowej w wielu projektach solarnych. Odejście od wcześniejszego wytłumaczenia „gruntem i skałą” miało skutkować wskazaniem szerokiej listy czynników związanych z realizacją, w tym:

  • kosztowne zmiany w istniejących planach (Project Redesigns),
  • trudności w zarządzaniu konkretnymi potrzebami kadrowymi (Labor Issues),
  • błędy w kolejności prac i w planowaniu terminów (Sequencing Errors),
  • zakłócenia pogodowe dodatkowo komplikujące już opóźnione harmonogramy (Weather Disruptions).

Kolejne zaskoczenie nastąpiło po zamknięciu rynku 22 czerwca 2026 r., gdy firma poinformowała, że „zidentyfikowano dodatkowe wyzwania i przekroczenia kosztów” wynikające z dalszego postępu w projektach w obszarze Renewables. W związku z problemami w sześciu projektach i dodatkowymi trudnościami spółka przekazała, że przychody biznesu renewables w 2026 r. spadną o 30%, czyli o 900 mln USD, w porównaniu z 3 mld USD przychodów z 2025 r.

W pozwie podkreślono też wątek dotyczący tego, kiedy zarząd miał uzyskać pełny obraz problemów w obszarze OZE oraz „pozorną niewystarczalność” działań naprawczych.

Sprawa jest prowadzona jako dochodzenie dotyczące potencjalnego naruszenia federalnych przepisów o papierach wartościowych. Akcjonariusze z dużymi stratami oraz osoby, które mogą pomóc w wyjaśnianiu okoliczności, miały zostać zachęcone do przekazania informacji.

Wyznaczono też informację o programie dla sygnalistów prowadzonym przez SEC (amerykański regulator rynku papierów wartościowych). W ramach takiego programu osoby, które przekażą oryginalne informacje, mogą ubiegać się o nagrody sięgające do 30% kwoty ewentualnego skutecznego odzyskania pieniędzy przez SEC.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.