Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Kraft Heinz, McDonald’s i Whirlpool ostrzegają: część Amerykanów kończy miesiąc bez pieniędzy

Redakcja InwestHub · 16 sierpnia 2026 14:08

Amerykańscy konsumenci przez lata podtrzymywali gospodarkę, mimo że inflacja, wysokie koszty kredytów i rosnące rachunki za zakupy spożywcze coraz mocniej obciążały domowe budżety. Teraz część największych amerykańskich firm ostrzega, że klienci mogą zbliżać się do granicy swoich możliwości finansowych.

Steve Cahillane, prezes Kraft Heinz, w maju 2026 roku przedstawił jedną z najbardziej bezpośrednich ocen sytuacji mniej zamożnych gospodarstw domowych.

„Dosłownie kończą im się pieniądze pod koniec miesiąca” – powiedział. „Widzimy ujemne przepływy pieniężne w grupach o niższych dochodach, które sięgają do oszczędności”.

Kraft Heinz, firma stojąca za markami takimi jak Heinz, Kraft i Philadelphia, obniża ceny niektórych produktów, które stały się zbyt drogie. Spółka zwiększa także skalę promocji i wprowadza mniejsze opakowania w niższych cenach.

Cahillane dodał, że branża przez lata zmagała się ze spadkiem wolumenu sprzedaży, ponieważ konsumenci musieli zaakceptować „zbyt wysokie ceny”. Ostrzegł również, że kolejna fala podwyżek mogłaby jeszcze mocniej obciążyć napięte budżety gospodarstw domowych.

„Możemy zobaczyć wyższą inflację i nikt nie chce tego widzieć” – powiedział.

Nie jest to jedyne ostrzeżenie ze strony prezesa dużej firmy.

Chris Kempczinski, prezes McDonald’s, mówił o presji odczuwanej przez konsumentów i wskazywał na „większy niepokój”. Dyrektor finansowy spółki Ian Borden zwrócił uwagę, że wyższe ceny paliw szczególnie mocno uderzają w gospodarstwa domowe o niższych dochodach. McDonald’s obserwuje, że ta grupa ogranicza wydatki, podczas gdy klienci o wyższych dochodach pozostają znacznie bardziej odporni.

Marc Bitzer, prezes Whirlpool, opisywał z kolei gwałtowny spadek popytu na drogie urządzenia gospodarstwa domowego. Juan Carlos Puente, prezes Whirlpool na Amerykę Północną, mówił o „kurczeniu się branży na poziomie obserwowanym podczas recesji”. Popyt na dobra uznaniowe, czyli towary, z których można zrezygnować bez wpływu na podstawowe potrzeby, zmniejszył się o około 15%.

O napiętej sytuacji gospodarstw domowych świadczą również dane dotyczące zadłużenia. Salda kart kredytowych wyniosły 1,25 bln USD w pierwszym kwartale 2026 roku, a zadłużenie z tytułu kredytów samochodowych wzrosło do 1,69 bln USD. Amerykanie odkładają także mniejszą część swoich dochodów. Stopa oszczędności osobistych spadła w czerwcu do zaledwie 2,7%.

Najnowszy raport Rezerwy Federalnej dotyczący sytuacji ekonomicznej gospodarstw domowych w USA pokazuje, że 16% dorosłych Amerykanów nie opłaciło w całości wszystkich rachunków w poprzednim miesiącu. Wśród osób, które miały problemy z rachunkami, 42% przyznało, że co najmniej jeden z nich zapłaciło z opóźnieniem.

Nie oznacza to, że każdemu Amerykaninowi kończą się pieniądze. Problem dotyczy przede wszystkim gospodarstw z najmniejszym marginesem bezpieczeństwa finansowego. Mają one coraz mniej możliwości, by absorbować wyższe koszty, dlatego część z nich korzysta z kredytu albo oszczędności.

Choć inflacja mierzona głównymi wskaźnikami spadła w porównaniu ze szczytami z okresu pandemii, kryzys kosztów życia nadal mocno uderza w konsumentów.

Z danych amerykańskiego Biura Statystyki Pracy wynika, że ceny żywności w USA wzrosły o ponad 33% od początku 2020 roku. Koszty mieszkań zwiększyły się w podobnym stopniu, również o około 33%. Ceny energii wzrosły w tym samym okresie o ponad 42%.

Spowolnienie inflacji nie oznacza, że wcześniejsze podwyżki cen zostają cofnięte. Wyższe ceny stają się nowym punktem wyjścia dla domowych budżetów. Rodzinom pozostaje przez to mniej pieniędzy na nieprzewidziane wydatki i budowanie oszczędności.

Według kalkulatora inflacji Banku Rezerwy Federalnej w Minneapolis 100 USD obecnie ma mniej więcej taką samą siłę nabywczą jak 11,74 USD w 1970 roku.

Dla gospodarstw domowych żyjących blisko granicy bezpieczeństwa finansowego utrata siły nabywczej utrudnia utworzenie funduszu awaryjnego, spłatę długów i inwestowanie na przyszłość.

Jednym ze sposobów ochrony majątku przed inflacją od dawna jest złoto. W przeciwieństwie do walut fiducjarnych, czyli pieniądza emitowanego przez państwo i pozbawionego bezpośredniego pokrycia w aktywach, złota nie można dowolnie dodrukowywać przez bank centralny.

Złoto jest również uznawane za bezpieczną przystań. Nie jest związane z jednym państwem, walutą ani gospodarką. W okresach zawirowań gospodarczych lub niepewności geopolitycznej inwestorzy często zwiększają zainteresowanie tym metalem, co może podnosić jego cenę.

Ray Dalio, założyciel największego funduszu hedgingowego na świecie, Bridgewater Associates, wielokrotnie podkreślał rolę złota w odpornym portfelu.

„Ludzie zazwyczaj nie mają w swoich portfelach wystarczającej ilości złota. Kiedy nadejdą trudne czasy, złoto jest bardzo skutecznym sposobem dywersyfikacji” – powiedział Dalio stacji CNBC w ubiegłym roku. Dywersyfikacja oznacza podział pieniędzy między różne aktywa, aby ograniczyć wpływ spadku wartości jednego z nich na cały portfel.

Mimo niedawnego cofnięcia notowań cena złota wzrosła o ponad 30% w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Inwestorzy mogą uzyskać ekspozycję na ten metal między innymi za pośrednictwem rachunku emerytalnego IRA inwestującego w złoto lub inne metale szlachetne.

Nieruchomości również od lat są uznawane za aktywa mogące chronić przed inflacją. Gdy inflacja rośnie, często zwiększają się także wartości nieruchomości, ponieważ wyższe są koszty materiałów, pracy i gruntów. Jednocześnie czynsze mogą rosnąć, zapewniając właścicielom dochód częściowo dostosowany do inflacji.

W ciągu ostatnich 10 lat indeks S&P Cotality Case-Shiller U.S. National Home Price NSA Index wzrósł o 88%. Odzwierciedla to silny popyt i ograniczoną podaż mieszkań.

Wysokie ceny nieruchomości utrudniają jednak zakup własnego domu, zwłaszcza przy podwyższonych stopach oprocentowania kredytów hipotecznych. Wynajem również wymaga pracy. Zarządzanie najemcami, konserwacja i naprawy mogą szybko pochłaniać czas oraz zmniejszać faktyczny zwrot z inwestycji.

Nie trzeba kupować całej nieruchomości, aby inwestować w ten rynek. Jedną z możliwości jest współwłasność ułamkowa, w której wielu inwestorów posiada częściowy udział w nieruchomości i dzieli między siebie potencjalne przychody z najmu oraz zmianę jej wartości. Tego typu inwestycje mogą wymagać mniejszego kapitału początkowego niż zakup całego budynku, ale ich wynik zależy od konkretnej nieruchomości, kosztów i warunków umowy.

Przy wyborze nieruchomości inwestorzy powinni analizować między innymi popyt na wynajem, lokalizację, zadłużenie, koszty utrzymania i możliwe scenariusze spadku wartości. Pomoc doradcy finansowego może ułatwić ocenę liczb i dopasowanie inwestycji do planu finansowego.

Doradca może przeanalizować cele inwestora, jego dochody, zadłużenie i tolerancję ryzyka, a następnie pomóc zbudować portfel obejmujący różne klasy aktywów. Ważne jest sprawdzenie jego doświadczenia, relacji z klientami oraz statusu regulacyjnego. W przypadku doradców powierniczych obowiązuje prawny wymóg działania w najlepiej pojętym interesie klienta.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.