Ropa napędza koszty codziennego życia — od paliwa do samochodu, przez dostawy żywności, po bilety lotnicze. Gdy zakłócone są trasy transportu, koszty przewozu wkradają się do cen wszystkiego, co kupujemy.
Na początku lata krótkotrwałe uspokojenie dawało nadzieję, że problem się cofa. Porozumienie między Waszyngtonem a Teheranem pozwoliło na częściowe ponowne otwarcie Zatoki Perskiej, a tankowce, które były uwięzione przez miesiące, zaczęły się przesuwać. Premium za ryzyko spadło i wiele banków obniżyło oczekiwania cenowe.
Spokój nie utrzymał się długo. Goldman Sachs powiedział klientom, że odbudowa eksportu, na którą liczył, poszła w odwrotną stronę, i ponownie sygnalizuje ryzyko wzrostu cen ropy.
Dlaczego przepływy z Zatoki Perskiej się cofnęły Konflikt, który rozpoczął się pod koniec lutego, zamknął Cieśninę Hormuz — wąski korytarz, którym wpływa blisko jedna piąta światowej ropy. W efekcie ceny mocno wzrosły na obawie, że baryłki nie będą mogły wyjechać.
Po porozumieniu eksporty z regionu szybko się odbudowały — w pierwszych dwóch tygodniach po umowie osiągnęły ponad 80% poziomów sprzed wojny. Ten odbudowany dopływ surowca dał nadzieję, że najgorsze minęło.
Teraz jednak odczyty rynku i serwisy branżowe pokazują, że odnowione ataki na tankowce spowodowały spadek przepływów poniżej 50% poziomów sprzed konfliktu, czyli do około 11 mln baryłek dziennie. Stany Zjednoczone wznowiły też blokadę morską portów irańskich.
Dane krótkoterminowe są niejednoznaczne. Część tankowców przepływa z wyłączonymi transponderami i sygnalizuje swoją obecność ponownie dopiero po opuszczeniu niebezpiecznego obszaru. Po uwzględnieniu takich tzw. „duchowych” ładunków szacunki z połowy czerwca zostały podniesione o 1,1 mln baryłek dziennie (ok. 10%).
Co to oznacza dla cen według Goldmana W notatce sprzed kilku dni Goldman ocenia, że rynek jest obecnie krótszy o 13,4 mln baryłek dziennie przepływów z Zatoki Perskiej. Tę lukę trzeba by uzupełnić albo przez mocne ograniczenie popytu, albo przez wyraźne branie zapasów, jeśli napięcia szybko nie zelżą.
Bank nie zmienił swojej podstawowej prognozy cenowej. W modelu bazowym pozostawił średnią cenę ropy Brent na poziomie 80 USD za baryłkę w czwartym kwartale 2026 r. i 75 USD za baryłkę w 2027 r. Zmienił się jednak profil ryzyka:
- scenariusz wzrostowy: Brent mógłby przebić 110 USD za baryłkę w tym kwartale, jeśli odbudowa podaży w Zatoce będzie nadal się zatrzymywać;
- scenariusz spadkowy: ceny mogłyby spaść do poziomów w 60 USD za baryłkę pod koniec roku, jeśli produkcja przewyższy oczekiwania, a popyt będzie się odbudowywał powoli.
Rola Chin jako niewiadomej Goldman zauważa, że import ropy przez Chiny mógł już odbić po spadku o 5 mln baryłek dziennie rok do roku w czerwcu. Chiny mają duże zapasy — około 1,9 mld baryłek, co przekłada się na mniej więcej 117 dni zabezpieczenia popytu. To ogranicza natychmiastowy impuls do gwałtownego wzrostu zakupów.
Mimo to bank oczekuje wzrostu chińskiego popytu, jeśli producenci z Bliskiego Wschodu obniżą oficjalne ceny sprzedaży na lipiec i sierpień, żeby szybciej zbyć wolne baryłki. Gdyby popyt z Chin wrócił równocześnie z zablokowaną podażą z Zatoki, presja cenowa narastałaby jeszcze bardziej.
Jak krótkoterminowy niedobór trafia do naszych portfeli Kluczowa liczba to luka 13,4 mln baryłek dziennie — to mniej więcej codzienna wielkość, którą globalny rynek musiałby znaleźć gdzie indziej, by zniwelować niedobór. Nie ma zapasowego kranu tej wielkości, który można by szybko uruchomić.
Pierwszym miejscem, gdzie to widać, są stacje benzynowe. Każde przesunięcie ceny ropy o 10 USD zwykle przekłada się w ciągu kilku tygodni na wyższe ceny benzyny, diesla i paliwa lotniczego. Diesel napędza ciężarówki, które uzupełniają sklepy; trwały skok cen ropy cicho podnosi więc koszty żywności, dostaw i biletów lotniczych.
Wyższe ceny ropy komplikują też perspektywę tańszego pieniądza. Rezerwa Federalna (Fed) rozważa stopniowe obniżki stóp. Nagły wzrost inflacji wywołany skokiem cen energii utrudnia taki ruch, co wpływa na kredyty hipoteczne i samochodowe.
Na co patrzeć dalej Decydujące będzie, czy ataki na tankowce w Cieśninie Hormuz osłabną, czy nasilią się. Jeśli negocjatorom uda się przywrócić przepływy, scenariusz bazowy z ceną Brent przy 80 USD ma szansę się utrzymać lub przesunąć w stronę niższych poziomów. Jeśli blokada się umocni, luka 13,4 mln baryłek dziennie może się pogłębić i scenariusz z cenami powyżej 110 USD przestanie brzmieć nierealistycznie.
W krótkim terminie ważniejsze od samych celów cenowych banków jest uważne śledzenie przepływów przez Hormuz. Ilość baryłek przepływających przez cieśninę w najbliższych tygodniach pokaże wcześniej, jak będą rosły rachunki za paliwo i część przyszłorocznej inflacji, niż kolejne analizy cenowe.
Dyskusje o CL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.