Akcje Domo i DigitalOcean spadają pod presją obaw o AI
Połączenie kilku czynników spowodowało spadki na rynku, szczególnie w branży komunikacji i oprogramowania. W tle pojawiły się głośne odejścia specjalistów od AI w Alphabet, a dodatkowo narosła regulacyjna „nadwaga”, która ciążyła na nastrojach. W efekcie akcje spadały szerzej po całym sektorze: Alphabet zniżkował o ok. 6%, a Microsoft również tracił, co przełożyło się na zjazd indeksów w sektorach o dużej wadze największych spółek software’owych.
Głębszym powodem była jednak utrzymująca się obawa inwestorów, że pojawienie się tzw. agentów AI może ograniczać znaczenie subskrypcji, na których opiera się tradycyjna ekonomika oprogramowania dla przedsiębiorstw. Ten strach narastał przez cały rok i widać go w wycenach m.in. Salesforce oraz Adobe.
Salesforce jest notowany w okolicach 152 USD, co oznacza spadek o ok. 43% od początku roku i kurs bliski minimum z ostatnich 52 tygodni. Adobe spadło w minionym roku o około 49% i nie było tak tanie „na earnings” od ponad dekady.
Wzmocnieniem tej narracji był poprzedni tydzień, kiedy Accenture zanotowało wyraźną przecenę po obniżeniu prognoz wzrostu — spółka wprost wskazała, że AI „ściska” popyt na tradycyjne usługi IT. Skoro największa firma z branży usług IT sygnalizuje kurczenie się zlecanych godzin, inwestorzy przenoszą podobną logikę na dostawców oprogramowania, których produkty „składają” te zlecenia.
W obronie części branży pojawia się argument, że wyprzedaż zaczyna mieć charakter zbyt szeroki. Salesforce działa jako spółka typu Rule-of-40 (czyli łączy wzrost i rentowność w ramach tego wskaźnika) i realizuje skup akcji: zaplanowano wycofanie z rynku 10% akcji w ramach programu o wartości 25 mld USD. Jednocześnie firma ma największą w kategorii linię przychodów z AI i prowadzi akwizycje platform rozliczania zależnego od wykorzystania, takich jak m3ter, aby monetyzować działania wykonywane przez agentów AI, a nie sprzedaż „na miejsca” (seat-based). Monness podniósł rekomendację do Buy tydzień wcześniej na bazie wyceny.
Rynek jednak wycenia ryzyko „kanibalizacji” tak, jakby już się wydarzyło — a dopóki firmy nie pokażą, że przychody z AI będą rosły szybciej niż zjada tradycyjną bazę subskrypcyjną, software może pozostawać pod presją nawet w dniach, gdy reszta technologii (zwłaszcza spółki z sektora chipów) odbija.
Wśród spółek, które dziś najmocniej odczuły spadki, znalazły się m.in.:
- Domo (NASDAQ: DOMO) — spadek o 6,4%
- DigitalOcean (NYSE: DOCN) — spadek o 5,3%
Domo: kontekst ostatnich tygodni i skala zmienności
Akcje Domo są bardzo zmienne — w ciągu ostatniego roku odnotowały 69 ruchów przekraczających 5%. Dzisiejsza przecena sugeruje, że rynek uznaje ten impuls za istotny, ale bez przełamania obrazu, który już wcześniej dominował w wycenie spółki.
Kilka dni wcześniej kurs Domo spadł o 35,7% po publikacji wyników za I kwartał roku obrotowego 2027 (Q1 FY2027). Wówczas spółka technicznie „przebiła” oczekiwania na poziomie zysku na akcję, ale ujawniła równocześnie bardzo napiętą sytuację bilansową, co całkowicie zdominowało reakcję.
W tym okresie dane finansowe wyglądały mieszanie, choć bez katastrofy. Przychody wyniosły 79,4 mln USD wobec 81,3 mln USD oczekiwań konsensusu. Billings (czyli wartość zamówień/świadczeń raportowanych według metryk spółki) wyniosły 60,4 mln USD, wyraźnie poniżej poziomu przychodów — to wzorzec wskazujący, że klienci zużywają istniejące zobowiązania, zamiast tworzyć nowe.
Subskrypcyjny RPO (pozostała wartość do realizacji w obszarze subskrypcji) spadł o 2% rok do roku do 222,2 mln USD, co oznacza krótszą widoczność przychodów w najbliższym czasie.
Kluczowe informacje padły w raporcie 10-Q. CFO spółki rozpoczął rozmowę z inwestorami od kwestii bilansowych, zanim przeszli do szczegółów wyników — to wyraźny sygnał, jak duży ciężar ma ten temat. Domo ujawniło, że nie spełniło minimalnego corocznego kowenantu (warunku finansowego) dotyczącego zrecenzowanej (annualized) recurring revenue w ramach swojej linii kredytowej. Zgodnie z zasadami GAAP naruszenie kowenantu skutkuje koniecznością przeklasyfikowania długu do pozycji krótkoterminowej.
Spółka zawarła też porozumienie typu forbearance z kredytodawcą. Lender zgodził się nie przyspieszać spłaty ani nie korzystać z pozostałych instrumentów prawnych, dopóki Domo będzie dążyło do sprzedaży.
Dodatkowo pojawia się sygnał, że transakcja może być blisko. Rada dyrektorów Domo, która uruchomiła strategiczny przegląd w lutym 2026, zaktualizowała stanowisko, wskazując, że „najlepszą drogą do maksymalizacji wartości dla akcjonariuszy” jest realizacja odpowiedniej transakcji. Spółka potwierdziła, że prowadzi „zaawansowane negocjacje” w sprawie potencjalnego dealu, a celem jest ogłoszenie finalnej transakcji „w najbliższym czasie”. Jednocześnie Domo nie udzieliło żadnych prognoz finansowych na przyszłość.
Takie okoliczności tłumaczą niepewność w wycenie. Kupujący negocjuje z podmiotem, który ma napiętą sytuację bilansową, naruszenie kowenantu i kredytodawcę, którego zgoda na forbearance jest powiązana wprost z dopięciem transakcji. To nie jest pozycja postrzegana jako „komfortowa” w negocjacjach.
Na koniec: Domo jest dziś 72,1% niżej niż na początku roku. Przy cenie 2,32 USD kurs znajduje się 87,3% poniżej maksimum z 52 tygodni, które wynosiło 18,20 USD (wrzesień 2025). Dla inwestorów, którzy kupili akcje Domo warte 1.000 USD 5 lat temu, wartość tej inwestycji spadłaby do około 29,53 USD.
Dyskusje o ACN na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.