Czy „insiderzy” wiedzą więcej? Jim Rickards wskazuje, na co zwracać uwagę w czasie boomu AI
Jim Rickards uważa, że w czasie kolejnej fazy boomu na sztuczną inteligencję warto wrócić do starego pytania inwestorów: co wiedzą „insiderzy” (osoby z bliskim dostępem do informacji w firmie), a czego nie wiedzą inwestorzy z zewnątrz.
Podkreśla, że w każdym większym cyklu rynkowym pojawiają się dwie grupy: ci, którzy są najbliżej biznesu, oraz reszta uczestników rynku. Insiderzy zwykle lepiej rozumieją, jak naprawdę wygląda popyt klientów, jakie są koszty operacyjne i z jaką presją konkurencyjną firma musi się mierzyć. Mają też częściej wgląd w oczekiwania na przyszłość.
Rickards nie twierdzi jednak, że insiderzy zawsze podejmują najlepsze decyzje ani że inwestorzy powinni bezrefleksyjnie naśladować ich ruchy. Jego punkt jest inny: sygnały płynące z działań osób wewnątrz firmy stają się szczególnie interesujące wtedy, gdy wyceny dochodzą do historycznych skrajności. W takiej sytuacji inwestorzy spoza firmy często jako ostatni zauważają zmianę „opowieści” stojącej za wzrostem.
Zdaniem Rickardsa istotną rolę odgrywa tzw. błąd ekstrapolacji (extrapolation bias) – skłonność do zakładania, że to, co wydarzyło się niedawno, będzie prawdopodobnie trwało nadal. Rickards mówi, że sam widział, jak ten mechanizm potrafi omamić nawet osoby o najwyższych kompetencjach.
W przeszłości został osobiście poproszony o udział w negocjacjach dotyczących rządowego wsparcia dla Long-Term Capital Management (funduszu hedgingowego). Fundusz był prowadzony przez osoby określane jako jedne z najwybitniejszych umysłów w finansach, w tym przez ekonomistę laureata Nagrody Nobla. Rickards podaje, że LTMC niemal doprowadziło do załamania amerykańskiego systemu finansowego, między innymi dlatego, że przyjęto założenie, iż przyszłość będzie przypominać to, co działo się niedawno.
W podobny sposób, jak uważa Rickards, błąd ekstrapolacji może wpływać na całe rynki – także na dzisiejszy boom AI.
Kluczowe pytanie o tempo przejścia od oczekiwań do wyników
Rickards wskazuje, że w końcu rynek AI może sprowadzić się do jednego pytania: czy rzeczywistość dotrzyma kroku oczekiwaniom.
Zwraca uwagę, że inwestorzy już teraz pokazują niezwykle wysoki poziom wiary w przyszłość AI. Rob Arnott – inwestor i badacz, autor ponad 150 publikacji naukowych – opisał założenie o nieograniczonym wzroście AI jako typową rynkową iluzję, porównywaną do epoki dot-com.
Inny doświadczony inwestor, Jeremy Grantham, który wcześniej zarządzał aktywami o wartości ponad 118 mld USD, powiedział wprost, że mamy do czynienia z bańką, a szanse na to, że nie pęknie, określił jako minimalne.
Największa niewiadoma dotyczy tego, jak szybko wysokie oczekiwania przełożą się na mierzalne efekty finansowe. Rickards powołuje się na ankietę National Bureau of Economic Research, z której wynika, że 90% firm raportowało, iż dotąd AI nie miała mierzalnego wpływu ani na zatrudnienie, ani na produktywność.
Wątpliwości podobnego typu pojawiają się również u części czołowych badaczy AI. Yann LeCun, wieloletni szef działu AI w Meta, powiedział, że duże modele językowe – technologia stojąca za większością dzisiejszych produktów AI – są ślepym zaułkiem. Gary Marcus, kognitywista i badacz AI, poszedł dalej: jego zdaniem, kiedy szeroki rynek zrozumie, że obecne wyceny oparto na założeniach dotyczących nieograniczonej skali, które się nie potwierdziły, rozliczenie finansowe może nastąpić szybko.
Dlatego Rickards uważa, że aktywność insiderów może być istotna. Nie dlatego, że przesądza przyszłość. Ma raczej służyć jako wskazówka, jak osoby najbliższe „historii” firmy myślą o ryzyku.
Na co zwrócić uwagę: 29 lipca i Meta
Rickards wskazuje 29 lipca jako datę, którą warto obserwować. W tym czasie Meta ma przedstawić aktualizacje wyników oraz prognozy (forward guidance).
Takie komunikaty – zdaniem Rickardsa – mogą dać inwestorom jedną z najbardziej przejrzystych okazji do porównania oczekiwań z realnymi wynikami biznesu. Zaznacza on też, że punkty zwrotne na rynku potrafią przychodzić bez długiego ostrzeżenia.
Jako przykład podaje wydarzenia z 25 grudnia 1989 roku, czyli w dzień Bożego Narodzenia. Wtedy, gdy trwał szczyt japońskiego boomu technologicznego i na rynku nieruchomości, Bank of Japan podniósł stopy procentowe. Rickards twierdzi, że w ciągu kilku dni japoński rynek akcji rozpoczął silną przecenę, z której nie doszło do pełnego powrotu przez niemal 35 lat. Według niego podobnie szybko może zmienić się nastroj na rynku, jeśli w tym okresie pojawią się rozczarowujące wyniki sprzedażowe i zyski spółek powiązanych z AI.
Bezpłatna prezentacja Rickardsa
Rickards przygotował bezpłatną prezentację, w której omawia aktywność insiderów, psychologię rynku i przyszłość boomu AI.
Dyskusje o META na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.