Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Apple oferuje inną drogę inwestowania w przyszłość AI

Redakcja InwestHub · 18 lipca 2026 04:33

Ostry rajd akcji firm produkujących układy AI zaczyna tracić impet. Inwestorzy zastanawiają się, czy wielcy dostawcy chmury (hyperscalers) osiągną zwroty uzasadniające ich ogromne wydatki, a niektórzy już szykują się na spowolnienie cyklu wydatków na AI wart prawie 1 bln USD.

Szacunki UBS pokazują, że nakłady inwestycyjne wielkich dostawców chmury wzrosną w tym roku o 76% do 673 mld USD, ale wzrost wyniesie tylko 25% w kolejnym roku i zaledwie 6% w 2028 roku. Początkowo budowę infrastruktury AI finansowano z własnych środków tych firm, ale teraz coraz częściej sięgają po finansowanie zewnętrzne, co rodzi pytania o presję na rynki kapitałowe i tempo wydatków.

Do niepewności dochodzi konkurencja z Chin oferująca tańsze rozwiązania. Pekinowski startup Moonshot AI wprowadził model Kimi K3 o 2,8 biliona parametrów, który twierdzi, że zbliża się do czołowych rozwiązań z USA, a w niektórych testach przewyższa systemy OpenAI i Anthropic. To pokazuje, że w przyszłości mogą pojawiać się coraz bardziej zaawansowane modele AI dostępne w znacznie niższych cenach, co ograniczy siłę cenową dostawców płatnych usług AI.

Analityk Morgan Stanley Gary Yu ocenia Kimi K3 jako doganianie amerykańskich modeli: "K3 otrzymał pozytywne opinie globalnie, co sygnalizuje wszechstronne dogonienie chińskich modeli LLM do liderów z USA pod względem rozmiaru, wydajności i ceny. K3, największy chiński model z otwartymi wagami jak dotąd, może sugerować, że prawo skalowania nadal działa... Nie traktujemy K3 jako cudownego rozwiązania z dnia na dzień, lecz jako rezultat skumulowanego postępu w chińskim przemyśle modeli AI."

Jeśli AI stanie się tańsze, firmy mogą zacząć używać prostszych, tańszych modeli do zadań rutynowych, a zaawansowane zostawić do trudniejszych prac. W takim scenariuszu twórcy modeli i dostawcy chmury mogą mieć trudniej z osiąganiem atrakcyjnych zwrotów z kosztownej infrastruktury.

W tym kontekście Apple Inc. (NASDAQ:AAPL) wyróżnia się innym podejściem. Firma stawia bardziej na AI działające na urządzeniach niż na masowe centra danych. 17 lipca Apple chwilowo zdetronizowało Nvidia i stało się najcenniejszą spółką świata, odzyskując pozycję po raz pierwszy od kwietnia ubiegłego roku. Ten ruch odzwierciedla zmianę oceny inwestorów wobec roli Apple w fali rozwoju AI.

Toni Meadows, szefowa inwestycji w BRI Wealth Management, podkreśla zmianę nastrojów: "Apple był postrzegany jako spóźniony w wyścigu AI, bo nie wydawał na rozwój modeli, ale teraz nastroje się zmieniły." Dodała też: "Apple jest mniej narażone na intensywne wydatki kapitałowe i lepiej przygotowane do monetyzacji AI przez usługi, efekt zależności od ekosystemu i aktualizacje sprzętowe. Zmiana wyceny odzwierciedla zaufanie do trwałości zysków, a nie spekulacyjny potencjał AI."

Wall Street coraz częściej postrzega strategię Apple jako zaletę. HSBC podniosło rekomendację akcji do "kupuj", wskazując na zdolności AI firmy i innowacyjny plan produktowy. Bank uznał, że "ten impuls AI przychodzi we właściwym momencie, gdy uważamy, że Apple ma jedno z najbardziej innowacyjnych portfolio produktów".

Apple pozwala konkurentom prowadzić kosztowne prace badawczo‑rozwojowe, jednocześnie rozwijając funkcje AI w swoich produktach. Najnowsza publiczna beta iOS daje użytkownikom możliwość wypróbowania przeprojektowanej Siri zasilanej modelami dużego języka (LLM). Choć rdzeń Siri i jej samodzielna aplikacja powstały w Apple, firma nawiązała też strategiczne partnerstwa z liderami AI, takimi jak Google i OpenAI, integrując ich modele w ekosystemie Apple dla zaawansowanych funkcji generatywnych.

Dzięki temu Apple korzysta z chmury partnerów do najbardziej obciążających obliczeń, zachowując jednocześnie kontrolę nad relacją z klientem. Funkcje AI wspierają przychody segmentu Services i wzmacniają więź klientów z ekosystemem firmy. Tańsze AI może przenieść wartość z posiadaczy najdroższych modeli do tych, którzy kontrolują dystrybucję. Dla Apple to szansa, bo firma ma już bazę ponad 2,5 miliarda aktywnych urządzeń.

Główny argument przeciwny koncentruje się na wycenie. Przy cenie około 330 USD za akcję, Apple notuje mnożnik wynoszący około 36 razy oczekiwane zyski za rok fiskalny 2026, podczas gdy historyczna średnia wynosiła około 19 razy. Tak wysoki mnożnik zakłada, że Apple utrzyma stabilny wzrost zysków mimo dojrzałego cyklu wymiany sprzętu. Ryzykiem jest sytuacja, w której konsumenci nie będą mieli wystarczającej motywacji do wymiany iPhone'ów ze względu na funkcje AI — zwłaszcza gdy otwarte modele będą działać płynnie w przeglądarkach lub na starszych urządzeniach. W takim przypadku premia wyceny może być trudniejsza do uzasadnienia.

Na koniec warto spojrzeć na pozycję instytucji i krótkich sprzedawców. Na koniec I kwartału 2026 r. 170 funduszy hedgingowych miało pozycje w Apple, wobec 282 w Microsoft Corporation (NASDAQ:MSFT), 275 w NVIDIA Corporation (NASDAQ:NVDA) i 265 w Alphabet Inc. (NASDAQ:GOOGL). Te dane odzwierciedlają pozycje na koniec marca i nie obejmują późniejszego, około 30% wzrostu akcji Apple.

Krótka sprzedaż w Apple jest stosunkowo niewielka: szacunkowy short float wynosi 0,96%, wobec 1,33% dla NVDA, 1,20% dla MSFT i 0,80% dla GOOGL. Zainteresowanie krótkimi pozycjami spadło w ostatnim okresie rozliczeniowym o około 2,58%, do 140,53 mln akcji z poprzednich 144,25 mln.

Mimo mniejszej liczby funduszy hedgingowych niż u niektórych rywali, późniejszy rajd akcji Apple i spadające zaangażowanie krótkich sprzedawców sugerują zmianę nastrojów wobec spółki i pokazują alternatywny sposób stawiania na rozwój sztucznej inteligencji — przez wykorzystanie AI na urządzeniach i monetyzację przez usługi, zamiast przez masowe inwestycje w centra danych.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.