T. Rowe Price zwiększył dywidendę 40. rok z rzędu: rentowność 4,4% — okazja czy pułapka
Akcje T. Rowe Price nie posunęły się wyraźnie do przodu od momentu, gdy kurs osiągnął szczyt w 2022 roku. W tym czasie inwestorzy zaczęli intensywniej kierować środki w inny, gorący wątek rynkowy. Teraz, gdy zainteresowanie tym motywem zwykle słabnie, analitycy oczekują ponownego rozpędzenia wzrostu aktywów spółki.
Na rynku powszechnie panuje zasada, że taniej wyceniona spółka jest lepszym wyborem niż drogo wyceniona. W dodatku dla osób nastawionych na dochód liczy się wyższa rentowność dywidendy, a nie jej brak. Problem w tym, że nie każda tania spółka wypłacająca dywidendę z wysoką rentownością musi oznaczać dobry interes. Czasem kurs jest niski z uzasadnionych powodów.
To dylemat, z którym mierzą się właśnie inwestorzy posiadający lub rozważający zakup akcji zarządzającego funduszami T. Rowe Price (NASDAQ: TROW). Kurs jest bardzo niski w ujęciu prognozowanego wskaźnika C/Z (price-to-earnings) poniżej 12, a prognozowana rentowność z dywidendy wynosi 4,4%, wsparta 40 latami nieprzerwanego wzrostu dywidendy. Trudno jednak nie zauważyć, że od połowy 2022 r. akcje nie przyniosły żadnych netto zysków.
Czy to ostrzeżenie dla inwestorów, że TROW to nic więcej niż „value trap” (pułapka wartości), czyli spółka pozornie tania, ale mało prawdopodobna do odbicia? Tak. Ale to nie znaczy, że tłum ma rację.
Wyniki cenowe T. Rowe Price nie do końca odpowiadają temu, co widać na pierwszy rzut oka
„Value trap” to technicznie tania spółka, której nie trzeba oczekiwać, że odzyska formę tylko dlatego, że sama firma jest w danym momencie oceniana fundamentalnie źle z jednego lub innego powodu. Jednym z częstszych powodów jest pogarszanie się sytuacji biznesu — z przyczyn wewnętrznych lub zewnętrznych. Inwestorzy mogą też obawiać się, że dywidenda może znaleźć się pod presją.
Nie zawsze jest jasne, czy te czynniki w danym momencie działają, a T. Rowe Price nie jest tu wyjątkiem. Pewne jest jednak, że od początku 2023 r. inwestorzy intensywnie ścigali pojedyncze spółki z branży AI, ograniczając zainteresowanie tradycyjnymi funduszami inwestycyjnymi.
Zbyt wielu inwestorów wyciągnęło wnioski na temat całej branży funduszy — i T. Rowe Price w szczególności — na podstawie błędnych założeń. Tymczasem firma nadal stopniowo zwiększała (w ujęciu netto) łączne aktywa pod zarządzaniem, z nieco ponad 1,3 bln USD na połowę 2022 r. do 1,7 bln USD w I kwartale bieżącego roku.
To oczywiście nie nadążało za ogólnym wzrostem rynku, mierzonym indeksem S&P 500. Z drugiej strony, współgrało z tym, jak rósł rynek w tym okresie, z pominięciem tzw. „Magnificent Seven” — czyli siedmiu największych spółek — na które T. Rowe Price nie miało żadnego powodu, by „przeskoczyć” ani dla siebie, ani dla swoich klientów.
W tym kontekście zarządzający aktywami urósł od połowy 2022 r. mniej więcej tyle, ile można było oczekiwać. Tyle że zbyt mało inwestorów to zauważyło albo nie chciało tego sprawdzić, odwróconych uwagą przez rewolucję w obszarze sztucznej inteligencji.
Nie jest to gra na krótką metę
Dobra wiadomość jest taka, że „AI mania” napędzająca rajdy niewielkiej grupy bardzo dużych spółek w końcu osłabnie i rynek wróci do długoterminowych norm. Zła wiadomość: nie wiadomo, kiedy dokładnie to nastąpi.
W końcu jednak do tego dojdzie. Gdy to nastąpi, nie trzeba się dziwić, że wzrośnie ponownie zainteresowanie tradycyjnymi funduszami i że T. Rowe Price znów przyspieszy wzrost aktywów. Co więcej — kiedy do tego dojdzie, nie powinno zaskakiwać, że zadłużenie-free, stabilne podmioty wypłacające regularną dywidendę znów zyskają uznanie wśród inwestorów o defensywnym podejściu. Ta potencjalna zmiana sprawia, że rentowność 4,4% dostępna dla nowych inwestorów „tu i teraz” może być okazją, a nie pułapką wartości.
Warto jednak pamiętać, że ta spółka nadal najlepiej sprawdza się jako długoterminowy udział nastawiony na wartość i dochód.
Czy teraz kupować akcje T. Rowe Price Group?
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.