Strateg: Fed potrzebuje więcej powodów do podwyżki stóp niż do pozostawienia ich bez zmian
Amerykańskie indeksy Dow Jones (^DJI), Nasdaq Composite (^IXIC) i S&P 500 (^GSPC) rosną, podczas gdy spadają rentowności obligacji skarbowych (^TYX, ^TNX, ^FVX). Rynki zareagowały w ten sposób na najnowsze komentarze Christophera Wallera z Rezerwy Federalnej. Wynika z nich, że próg wymagany do podwyżki stóp procentowych jest wyższy niż próg potrzebny do utrzymania ich na obecnym poziomie.
Sonu Varghese, główny strateg makroekonomiczny w Carson Group, omawia reakcję rynku na komentarze Wallera. Inwestorzy wcześniej odebrali jego wystąpienie po ubiegłotygodniowym sympozjum w Jackson Hole jako jastrzębie, czyli sugerujące większą skłonność do podwyżek stóp. Waller wskazywał wtedy, że gospodarka osiągnęła pełne zatrudnienie, a inflacja pozostaje problemem. Taki obraz mógłby uzasadniać podwyżki, szczególnie gdyby inflacja utrzymywała się na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas.
Nowsze wypowiedzi Wallera wskazują jednak na nieco inne podejście. Rezerwa Federalna jest gotowa poczekać i utrzymać stopy bez zmian, zamiast od razu je podnosić.
Rynek obligacji sygnalizuje obecnie okres wzrostu gospodarczego połączonego z inflacją. Taka sytuacja różni się od stagflacji, w której inflacji towarzyszy również rosnące bezrobocie. Bezrobocie w Stanach Zjednoczonych spada i wynosi 4,1%, co jest historycznie niskim poziomem.
Wzrost gospodarczy przy podwyższonej inflacji sprzyja zyskom i przychodom przedsiębiorstw, a to tworzy korzystne warunki dla rynku akcji.
Ed Yardeni, uznawany za legendę Wall Street, przekonuje, że ruch rentowności obligacji jest przede wszystkim powrotem do normalności. Jego zdaniem rynki wracają do poziomów bliższych sytuacji sprzed globalnego kryzysu finansowego. Za nietypowy uznał natomiast okres, w którym banki centralne i decydenci na całym świecie prowadzili szerokie programy luzowania ilościowego.
Varghese podziela tę ocenę i patrzy na proces normalizacji z optymizmem. Wskazuje, że w poprzedniej dekadzie gospodarka rozwijała się wolniej, co wiązało się także z niższym nominalnym wzrostem PKB. Nominalny wzrost PKB obejmuje realny wzrost gospodarczy oraz inflację. Wynosił on wówczas około 4%, dlatego przy takim poziomie wzrostu stopy procentowe były niskie.
Po pandemii COVID-19 gospodarka wyraźnie wyszła z tego okresu. Początkowo wzrost był napędzany przede wszystkim przez inflację. W ciągu ostatniego roku nominalny wzrost PKB wyniósł około 6,5%, a w ostatnich 10 kwartałach utrzymywał się w przedziale od 5% do 6%. To poziomy bliższe latom 90. niż poprzedniej dekadzie.
Z tego punktu widzenia obecne zachowanie rynku obligacji nie powinno być zaskoczeniem.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.