Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

SpaceX: 13. test Starship nie wystartował. Kolejne opóźnienie zwiększa ryzyko dla akcji

Redakcja InwestHub · 19 lipca 2026 13:43

13. testowy start rakiety Starship firmy SpaceX, uznawanej za kluczowy element planów rozwoju lotów kosmicznych Elona Muska, zakończył się niepowodzeniem. Odliczanie dotarło do zera, silniki zdążyły się uruchomić, ale start został anulowany.

To 13. próba testowa megarakiety Starship, a awaria ponownie stawia spółkę i inwestorów przed pytaniem, jak długo potrwa droga do kolejnych kamieni milowych.

Co się stało

Starship ma długość 407 stóp (ok. 124 metrów). Składa się z członu nośnego Super Heavy zasilanego przez 33 silniki Raptor. Każdy z nich może zapewniać 50 000 funtów siły (force) w momencie startu.

Kabina Starship ma bardzo dużą pojemność ładunkową – ponad 100 ton metrycznych (220 000 funtów). Idea jest prosta: dzięki większym ładunkom przewożonym w ramach jednego lotu koszt dostarczenia ładunków do kosmosu na tonę ma być niższy.

Lot 13 był zaplanowany jako drugi test Starship w wersji 3 (V3). Wcześniej wersja 1 miała sześć testów w latach 2023–2024, a wersja 2 – pięć testów w 2025 r. Pierwszy test V3, lot 12, wystartował 22 maja, po tym jak próba 21 maja została wstrzymana.

Podczas lotu 12 jeden z rakietowych silników nie odpalił, a w trakcie lotu 13 z 33 silników członu wzmacniającego nie uruchomiło się ponownie. W efekcie doszło do utraty boostera.

Tym razem, gdy odliczanie dla lotu 13 weszło w końcową fazę w czwartek wieczorem, co najmniej cztery silniki Raptor nie odpaliły. SpaceX wymienia dwa z nich i zapowiada ponowną próbę w poniedziałek wieczorem. Rakieta pozostała na stanowisku startowym, a paliwo zostało usunięte z instalacji.

Wyścig o księżyc i presja na harmonogram

SpaceX działa dziś pod szczególną presją czasową. Równolegle rośnie konkurencja ze strony Blue Origin – prywatnej firmy założonej przez Jeffa Bezosa. Początkowo koncentrowała się głównie na turystyce kosmicznej, a obecnie wykonuje misje dla NASA.

Blue Origin wstrzymała loty turystyczne i koncentruje się na swoim lądowniku księżycowym. Ma on zadebiutować później w tym roku.

W tle są też plany Stanów Zjednoczonych. Administracja Trumpa chce wysłać astronautów z powrotem na Księżyc i wyznaczyła cel misji załogowej w 2028 r., określanej jako Artemis IV. Ma to wyprzedzić Chiny, które planują lądowanie swoich taikonautów na Księżycu w 2030 r.

W kwietniu misja Artemis II pomyślnie przeleciała obok Księżyca, ale NASA nie ma jeszcze gotowego pojazdu, który mógłby bezpiecznie dostarczyć załogę na powierzchnię. Starship był pierwotnie wskazywany do tej roli, jednak w zeszłym roku NASA ogłosiła, że użyje lądownika Blue Origin, jeśli będzie gotowy wcześniej.

Dla SpaceX oznacza to, że spółka ma w praktyce tylko dwa lata, aby zademonstrować NASA, że potrafi dolecieć na Księżyc, wylądować, wystartować ponownie i wrócić na Ziemię, jednocześnie obsługując czteroosobową załogę. Na razie Starship nie zdołał nawet wejść w stabilną orbitę wokół Ziemi.

Co to oznacza dla inwestorów

Kurs SpaceX jest niższy o 38% od historycznego maksimum. Dodatkowo akcje są niżej o ponad 8% od dnia poprzedzającego wstrzymany start lotu 13. Pomyślna ponowna próba lotu 13 może zatrzymać spadki, przynajmniej tymczasowo.

Nawet jeśli jednak lot 13 okaże się pełnym sukcesem, potrzebny będzie lot 14, lot 15 i kolejne testy o rosnącej złożoności. Prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak przynajmniej w jednym z kolejnych etapów, jest wysokie. Wysokie są też nakłady finansowe potrzebne do dalszego rozwoju.

Ponieważ SpaceX nadal iteruje dzięki szybkiemu prototypowaniu i podejściu „testuj w trakcie lotu” („test as you fly”), inwestorzy powinni przygotować się na podwyższoną zmienność zarówno w swoich portfelach, jak i na stanowisku startowym.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.