Ron Baron zainwestował 1 mld USD w SpaceX podczas IPO; zapowiada „największą spółkę na świecie”
12 czerwca SpaceX zadebiutowało na giełdzie w ramach największej oferty publicznej w historii. Firma sprzedała około 556 mln akcji po 135 USD za sztukę, pozyskując ok. 75 mld USD.
Po uruchomieniu przez banki oferujące opcji „greenshoe” (umożliwiającej zakup dodatkowych akcji przez underwriterów) kwota z oferty wzrosła do 85,7 mld USD. To prawie trzykrotnie więcej niż dotychczasowy rekord największej zbiórki w historii.
Wśród inwestorów, którzy trafili do grona nabywców akcji już pierwszego dnia, znalazł się Ron Baron — jeden z największych „byków” na SpaceX i zarządzający funduszem Baron Capital. Baron dołożył do swojego wcześniejszego, bardzo dużego zaangażowania kolejne 1 mld USD.
Ron Baron od dawna zwiększał udział w SpaceX
To nie była pierwsza inwestycja Barona w tę spółkę. Baron Capital zaczynał kupować akcje SpaceX w ramach sprzedaży udziałów pracowniczych jeszcze w 2017 roku, a następnie skierował do firmy łącznie blisko 2 mld USD w ramach 27 kolejnych prywatnych rund finansowania.
Obecnie wartość całego pakietu Barona przekracza 25 mld USD, co czyni go największą pozycją funduszu spośród 65 mld USD aktywów pod zarządzaniem.
Dlaczego Baron uważa, że SpaceX stanie się „największą spółką na świecie”
W rozmowie z CNBC w maju Ron Baron zapowiedział, że w jego ocenie SpaceX stanie się „największą spółką na świecie”, a w horyzoncie „najbliższych 10 do 15 lat” może być warta 10 bln USD, 20 bln USD, 30 bln USD, dodając jednocześnie, że może to być nawet „niżej”.
Baron argumentuje swoją skrajnie optymistyczną tezą przede wszystkim skalą wzrostu, jakiej — w jego ocenie — nie da się odtworzyć konkurencji. W szczególności wskazuje na Starlink, czyli satelitarny internet i szerokopasmowy biznes spółki. Według Barona Starlink może docelowo osiągnąć 300 mln użytkowników oraz wygenerować 1 bln USD rocznych przychodów.
Dla porównania, Starlink w 2025 roku miał około 10 mln subskrybentów i 11,4 mld USD przychodów. Baron zakłada więc wielokrotny skok liczby klientów — niemal trzydziestokrotny — oraz wyraźną poprawę monetyzacji: według jego założeń użytkownicy mieliby płacić nawet trzy razy więcej niż obecnie.
Równie istotny w jego wizji ma być też Starship, kolejna generacja rakiet, która wciąż pozostaje w fazie rozwoju. Baron widzi w tym przełom także dla biznesu wynoszeń na orbitę.
W wariancie „standardowym” Starship ma przenosić na niską orbitę okołoziemską 100 do 150 ton ładunku, podczas gdy dla używanej dziś jako główna platforma nośna Falcon 9 mowa jest o 17,5 tony. Jego zdaniem dalszy rozwój tej technologii może umocnić pozycję SpaceX jako dominującego dostawcy usług startowych i poszerzyć „przewagę”, którą spółka już dziś buduje na rynku.
Co studzi entuzjazm: wycena i straty
Najbardziej oczywistą barierą dla dalszego wzrostu kapitalizacji pozostaje jednak wycena. SpaceX ma wartość rynkową na poziomie ok. 2,6 bln USD, podczas gdy przychody w 2025 roku wyniosły 18,7 mld USD. Oznacza to, że kurs wycenia akcje na prawie 140 razy sprzedaż — wskaźnik ceny do przychodów (P/S) skrajnie wysoki jak na każdą firmę, a już szczególnie na spółkę działającą na takiej skali.
W dodatku SpaceX wciąż generuje straty: w ostatnim roku spółka wykazała 4,9 mld USD straty netto.
Baron nie ignoruje, że według typowych miar wycena jest wysoka. Jego argument polega na tym, że skala możliwości biznesu może być tak duża, iż „klasyczne” wskaźniki przestają być punktem odniesienia.
Przeciwnicy takiego podejścia zwracają uwagę na to, że rynek docelowy dla Starlink może okazać się mniejszy niż zakładane 1 bln USD, zwłaszcza jeśli nie zakładać, że satelitarny internet przejmie masową część telekomunikacji w całym świecie.
Wskazuje się też, że technologia Starlink nie jest z założenia optymalna do świadczenia usług w centrach miejskich, gdzie koncentruje się większość klientów płacących na globalnym rynku — stąd scenariusz zakładający całkowite zastąpienie infrastruktury telekomunikacyjnej wydaje się trudny do zrealizowania.
Osobnym obciążeniem dla finansów ma być xAI
Kolejnym czynnikiem zwiększającym ryzyko jest xAI — oddział SpaceX związany z AI. Według przytoczonych danych xAI ma trudności z szybkim skalowaniem przychodów, jednocześnie spalając ok. 1 mld USD gotówki miesięcznie. W efekcie, w najbliższym okresie ma to być istotny drenaż zasobów spółki.
Sytuacja może się poprawić, m.in. dzięki możliwemu przesunięciu części modelu na wynajem zasobów obliczeniowych. W ostatnim czasie zawierane transakcje mają sugerować, że xAI rozważa udostępnianie mocy w ramach dzierżawy centrów danych. Taki wariant mógłby sprawić, że biznes zacznie generować dodatnie przepływy pieniężne, ale i tak jest to model, który — w porównaniu z grą o inną skalę rynkową — uznaje się za stosunkowo mniej „unikalny”.
Oferty i zainteresowanie inwestorów
Przed podjęciem decyzji o zakupie akcji Space Exploration Technologies (SpaceX) zwracano uwagę na aktywność analityków w programach rekomendacyjnych dla inwestorów, gdzie ta spółka nie trafiła do zestawienia 10 najlepszych typów. Wspominano też o wynikach programu przy okazji historycznych wejść na listę m.in. dla Netflixa oraz Nvidii.
Ron Baron dołączył do swojego pakietu 1 mld USD w ramach IPO, ale to, czy jego wizja budowy rynku o skali „trylionów” się ziści, zależy od tempa wzrostu użytkowników Starlink, realizacji planów na Starship oraz tego, czy koszty i straty — w tym w obszarze xAI — zostaną przełamane szybciej niż sugeruje bieżąca wycena.
Dyskusje o NVDA na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.