Złoto przez tysiące lat dobrze spełniało rolę „przechowalnika wartości” — nie rdzewieje, nie wypłaca dywidendy i nie generuje pożytku w skarbcu. Gdy reszta aktywów zaczyna tracić wiarygodność, to właśnie ono bywa wybierane jako ostatnia bezpieczna przystań.
W latach 2024–2025 metal uruchomił niemal nieprzerwany bieg rekordów, podsycany przez banki centralne gromadzące rezerwy, uporczywą inflację oraz oszczędzających, którzy przestali ufać alternatywom. Taki skok cen — tak szybki i tak wysoki — zmienia zachowania rynkowe. Wraz z rosnącą wartością rośnie też pokusa, by obejść system: przenieść towar „po cichu”, bez podatków i formalności. Efektem jest jeden z największych w historii boomów na nielegalny obrót złotem.
## Dlaczego złoto znów ustanawia rekordy
Przez ostatnie dwa lata złoto działało jak jedyna „bezpieczna” pozycja w ciasnym gronie aktywów. Banki centralne kupowały je w rekordowych wolumenach, rządy spierały się o cła i politykę handlową, a prywatni inwestorzy szukali miejsca, w którym można częściowo uciec przed inflacją i niepewnością związaną ze słabnącym zaufaniem do dolara.
Tę obawę widać w liczbach: 17 czerwca 2026 złoto kosztowało ok. 4 330 USD za uncję. To oznaczało wzrost o 939 USD w ujęciu rocznym. Wzrostowi sprzyjał też popyt na instrumenty giełdowe śledzące cenę kruszcu, w tym SPDR Gold Shares (GLD), największy ETF na rynku złota.
Za wzrost odpowiadały przede wszystkim dwie siły. Po pierwsze, banki centralne utrzymywały zakupy, by ograniczać zależność od dolara. Po drugie, inwestorzy zakładali, że w końcu nadejdą cięcia stóp procentowych w USA — a niższy koszt utrzymywania aktywa niegenerującego odsetek (czyli niepłacącego dywidendy) zwykle wspiera popyt na złoto.
Do tego doszły czynniki geopolityczne: wojna na Bliskim Wschodzie, nasilone spory handlowe i zmiany w Fed — nowy przewodniczący Kevin Warsh. To wszystko wzmacniało napływ „nerwowego kapitału” w kierunku aktywa, które nie podlega jurysdykcjom wprost.
## Boom na przemyt złota rośnie wraz z ceną
Równoległy, podziemny rynek złota jest większy, niż wielu inwestorów zakłada. Illicit gold „o wartości przekraczającej 30 mld USD” ma trafiać w obieg każdego roku. Znaczna część tego obrotu jest kierowana przez Dubaj i Hongkong, zanim kruszec zostanie przetopiony i wtopi się w legalne dostawy.
Mechanika jest w dużej mierze „niskotechnologiczna” i trudna do całkowitego zatrzymania. Złoto bywa wydobywane w strefach konfliktu lub z nieformalnych miejsc pozyskania, następnie przemyt przenosi je przez granice w celu pierwszego przetworzenia, a potem centra handlowe zamieniają nielegalny surowiec w czyste sztabki i biżuterię.
Do opisywanych sposobów ukrywania należą m.in. przypadki, w których południowoafrykańskie służby miały mieć do czynienia z nielegalnymi górnikami ukrywającymi złoto w prezerwatywach/„kondomach”, by przechodzić punkty kontrolne. W Hongkongu celnicy konfiskowali sztabki ukryte jako części do sprężarek powietrza.
Skala wygląda następująco:
- Ponad 31 mld USD złota, czyli ok. 435 ton metrycznych, miało zostać przemycone z Afryki w 2022 roku (dane raportu Swissaid przytaczane przez Associated Press).
- Nielegalny import złota do Indii może przekroczyć 100 ton metrycznych w 2026 po podwyżce ceł — wskazywały na to szacunki publikowane przez Business Standard, powołujące się na dealerów.
- Luki w danych handlowych dla dostaw złota miały się w 2024 roku poszerzyć do 4,31 mld USD (wg OECD).
- Całkowity legalny obrót złotem w 2024 roku przekroczył 380 mld USD.
Gdy zestawić nielegalną skalę z legalnym rynkiem, obraz przestaje być „statystycznym marginesem”. W relacji do 380 mld USD udział nielegalnej części nie jest błędem zaokrąglenia — to realna, zauważalna część tego, co fizycznie krąży.
Wyższe ceny są silnikiem całej machiny: im więcej jest do zarobienia na każdej sztabce, tym chętniej w proceder wchodzą z jednej strony drobni nielegalni wydobywcy, a z drugiej także zorganizowane grupy przestępcze i nawet państwa objęte sankcjami.
W grudniu 2024 amerykańskie Ministerstwo Skarbu (U.S. Treasury) nałożyło sankcje na sieć bazującą w Zimbabwe, powiązaną z przemytami złota i praniem pieniędzy; wskazano, że działała w wielu krajach.
## Indie pokazują, jak szybko zmienia się opłacalność
Historia Indii dobrze pokazuje, jak szybko potrafią przełączyć się liczby po stronie przemytu. W 2024 kraj obniżył cła od importu złota — po czym przemyt spadał. Następnie podwoił stawki ceł do 15% w 2026 i tam, gdzie pojawia się dodatkowa różnica cen, szary rynek wraca.
Złoto nie „przywiązuje się” do granic — płynie tam, gdzie jest wyższa marża. W praktyce najczęściej trafia do kilku ośrodków przetwórczych, gdzie mieszanie sztabek nielegalnych z legalnymi zaciera ślad pochodzenia. Gdy kruszec ostatecznie wychodzi z rafinerii jako świeża sztabka o masie 1 kilograma, kupujący zwykle nie jest w stanie ustalić, skąd wzięło się surowe złoto i kto zapłacił pełną cenę.
## Co to oznacza dla pieniędzy inwestorów
To nie jest temat wyłącznie dla posiadaczy sztabek. Nielegalne kruszce nie pozostają w „ciemności” — po przetopieniu trafiają do łańcucha dostaw, który zasila także fundusze typu ETF, rynek biżuterii i rezerwy w bilansach spółek wydobywczych.
Ma to dwa ważne skutki. Po pierwsze, oficjalne dane o tym, ile złota istnieje i skąd pochodzi, bywają mniej dopracowane, niż wygląda to na pierwszy rzut oka — a cena, którą płaci rynek, odzwierciedla tylko część widocznego obrazu regulacyjnego. Po drugie, przemyt może uderzać w firmy, które inwestorzy faktycznie mają w portfelu.
Spółka taka jak Newmont (NEM) konkuruje z producentami, którzy nie płacą podatków ani opłat royalty. A rafinerie, które przypadkowo przetworzą złoto z „ciemnego” obiegu, mogą później stanąć przed sankcjami lub pozwami — co z reguły przekłada się na presję na wyniki i wycenę akcji.
Jeśli ktoś kupił ETF na złoto jako „czyste i proste” zabezpieczenie, ten efekt bywa szczególnie przewrotny: to, co wygląda najczyściej na ekranie, może opierać się na jednym z najbardziej nieprzejrzystych łańcuchów dostaw na rynku.
## Zmienność cen a wyliczenia przemytników
Na razie rajd cenowy nie przebiega w linii prostej. 18 czerwca 2026 złoto spadło poniżej 4 300 USD za uncję po tym, jak Fed zasygnalizował możliwość podniesienia stóp w tym roku. Każdy taki ruch — do góry lub w dół — na bieżąco przestawia rachunek zysków po stronie przestępczego procederu, bo to właśnie marża jest paliwem tego rynku.
Najbardziej „niewygodna” część historii złota nie trafia do kolorowych broszur: rosnąca cena nie nagradza wyłącznie cierpliwego inwestora. Dokarmia też równoległy obieg gospodarczy, który rośnie w tym samym tempie i tym trudniej przestaje działać, im wyżej idzie złoto.
Dyskusje o GLD na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.