Nowy prezes Adobe obejmie stanowisko w grudniu. Większym ryzykiem jest brak dyrektora finansowego
Adobe Inc. (NASDAQ: ADBE) zakończyło poszukiwania nowego dyrektora generalnego. Anil Chakravarthy obejmie stanowiska prezesa i dyrektora generalnego 1 grudnia 2026 r. Zastąpi Shantanu Narayena, który po 18 latach kierowania spółką przejdzie na stanowisko przewodniczącego wykonawczego.
Po ogłoszeniu tej decyzji analityk Stifel Parker Lane utrzymał 4 września rekomendację „trzymaj” dla akcji Adobe. Jego cena docelowa wynosi 200 USD, co oznacza około 25% potencjalnego spadku względem bieżącego poziomu. To wyraźnie ostrożna ocena, szczególnie że Adobe właśnie rozstrzygnęło ważną kwestię dotyczącą kierownictwa, która pozostawała otwarta przez prawie sześć miesięcy.
Moment ogłoszenia jest istotny także dlatego, że w przyszłym tygodniu, 10 września, Adobe ma przedstawić wyniki za trzeci kwartał roku obrotowego.
Adobe stawia na menedżera z własnych struktur
Narayen ogłosił zamiar odejścia ze stanowiska dyrektora generalnego po 18 latach pełnienia tej funkcji. Po tej informacji kurs akcji spadł, mimo że spółka opublikowała wyniki lepsze od oczekiwań.
Adobe ma za sobą również mocny drugi kwartał. Przychody wyniosły rekordowe 6,62 mld USD, co oznacza wzrost o 13% rok do roku i wynik lepszy od prognoz Wall Street.
Roczne przychody powtarzalne (ARR), czyli wartość przychodów z umów i usług odnawianych w ujęciu rocznym, wyniosły na koniec kwartału 27,10 mld USD. Szczególne znaczenie ma fakt, że ARR z działalności rozwijanej przede wszystkim z myślą o sztucznej inteligencji potroiło się rok do roku i przekroczyło 500 mln USD.
Chakravarthy nie jest menedżerem z zewnątrz. Dołączył do Adobe w 2020 r. i obecnie kieruje działem Customer Experience Orchestration oraz globalnymi operacjami terenowymi spółki.
Dla Adobe oznacza to ciągłość zarządzania. Nowy prezes zna produkty, klientów i strategię spółki dotyczącą sztucznej inteligencji. Narayen pozostanie w Adobe jako przewodniczący wykonawczy, dzięki czemu przekazanie obowiązków powinno przebiec łagodniej.
Najbliższa publikacja wyników będzie więc ważnym punktem dla spółki. Lepsze wykorzystanie produktów do generowania przychodów może pokazać, że zmiana prezesa oznacza przede wszystkim kontynuację dotychczasowego kierunku, a nie zakłócenie działalności.
Brak stałego dyrektora finansowego pozostaje ryzykiem
Adobe rozstrzygnęło już, kto zostanie nowym prezesem, ale pierwotnie spółka musiała obsadzić dwa kluczowe stanowiska. Jedno z nich nadal pozostaje wolne.
Poszukiwania stałego dyrektora finansowego wciąż trwają. Steven Day pełni obecnie funkcję tymczasowego dyrektora finansowego, po tym jak Dan Durn odszedł na początku tego roku do Marvell Technology. Inwestorzy nadal czekają więc na informacje dotyczące obsady kolejnego ważnego stanowiska w spółce.
Cena docelowa Stifela nie odzwierciedla optymizmu związanego z wyborem nowego prezesa. Rynek również zareagował ostrożnie: następnego dnia po ogłoszeniu decyzji akcje Adobe spadły o ponad 5%. Obie reakcje wskazują, że sama zmiana na stanowisku prezesa nie wystarczy, by zmienić ocenę perspektyw inwestycyjnych Adobe.
Aktywność funduszy hedgingowych i podsumowanie
Na koniec drugiego kwartału 81 funduszy hedgingowych miało pozycje w akcjach Adobe. W poprzednim kwartale było ich 86, co oznacza niewielkie ochłodzenie zainteresowania spółką.
Arrowstreet Capital posiadał około 6,79 mln akcji, czyli o 1% mniej niż kwartał wcześniej. AQR Capital zmniejszył swoje zaangażowanie o 8%, natomiast Harris Associates zwiększył pozycję o 24%.
Zmiana kierownictwa Adobe przebiega stosunkowo uporządkowanie, ponieważ Chakravarthy zna spółkę od środka, a Narayen pozostanie jej przewodniczącym. Najbliższe wyniki będą ważnym testem dla akcji i pokażą, czy działalność Adobe stabilizuje się w momencie zmiany na szczycie zarządu.
Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.