OpenAI sygnalizuje możliwe przesunięcie IPO na 2027 r. Spółki AI i chipów spadają
Spółki powiązane z rynkiem sztucznej inteligencji (AI) znowu traciły w piątek, a impuls do przeceny przyszedł z miejsca, które jeszcze nie jest publiczne: z OpenAI. Pojawiły się doniesienia, że producent ChatGPT rozważa przesunięcie terminu IPO do 2027 r.
Według doniesień doradcy firmy mieli przedstawić zarządowi dwie ścieżki. Pierwsza zakłada poczekanie do 2027 r. i celowanie w wycenę rzędu 1 bln USD. Druga zakłada wcześniejszy debiut, ale po niższej cenie. CEO Sam Altman miał odrzucić jakiekolwiek obniżanie tego celu wyceny.
Wiadomość szybko przełożyła się na notowania spółek produkujących chipy. Nvidia (NASDAQ: NVDA), jedna z najbardziej wartościowych firm na świecie i najczytelniejszy odpowiednik (proxy) wydatków na AI, spadła o około 1,5%. W podobnym kierunku szły też m.in. Advanced Micro Devices, Broadcom oraz szersza grupa spółek z branży półprzewodników. Piątkowy ruch domknął trudniejszy okres dla całego koszyka firm — wcześniej, jeszcze w tym miesiącu, Nasdaq Composite zanotował najgorszy dzień od ponad roku, gdy spółki chipowe mocno się wyprzedawały.
Dlaczego harmonogram IPO OpenAI ma znaczenie dla producentów chipów?
OpenAI może pozostawać prywatne, ale znajduje się w centrum rozbudowy infrastruktury pod AI. Firma podpisała serię wyjątkowo istotnych umów dostaw, które według oczekiwań mają wspierać popyt w całej branży. Zgodnie z ustaleniami ma wdrożyć 10 gigawatów systemów Nvidii, a Nvidia planuje inwestować w tym procesie nawet do 100 mld USD. Firma zawarła też osobną umowę na 6 gigawatów chipów z AMD. Dodatkowo, według doniesień, zobowiązała się do ok. 300 mld USD z Oracle na moce obliczeniowe w chmurze, a jednocześnie rozwija własne niestandardowe układy we współpracy z Broadcom.
Jeśli zsumować te zobowiązania, OpenAI ma według doniesień celować w przyszłą zdolność obliczeniową rzędu około 600 mld USD. To ogromna skala jak na firmę, która według doniesień generuje roczne przychody szacowane na ponad 25 mld USD i która wciąż nie jest rentowna. W relacjach pojawia się też, że CFO OpenAI, Sarah Friar, ostrzegała współpracowników, iż firma może mieć problem z sfinansowaniem całości mocy obliczeniowych, jeśli tempo wzrostu przychodów wyraźnie spadnie.
Właśnie dlatego dyskusje o IPO mają znaczenie.
IPO to jedna z „czystszych” dróg, by pozyskać ogromne środki potrzebne do realizacji takich zobowiązań. Dlatego gdy doniesienia sugerują, że jeden z największych odbiorców na rynku AI wstrzymuje się z wejściem na publiczne rynki — m.in. z powodu ostatniej zmienności w spółkach technologicznych — część inwestorów może zacząć się zastanawiać, na ile trwały jest cały obiecany plan wydatków.
Najsłabszy punkt takiej argumentacji jest prosty: jeśli zapotrzebowanie na moc obliczeniową do AI opiera się na wąskiej grupie mocno wycenianych klientów spalających gotówkę, to każda potknięcie w ich sytuacji finansowej lub gotowości do wydawania pieniędzy może mocno uderzyć w producentów chipów. Według doniesień doradcy, którzy sugerowali OpenAI poczekanie, wskazywali właśnie na tego rodzaju ryzyko, odwołując się do nerwowego debiutu SpaceX — spółka trafiła na giełdę w tym miesiącu w ramach największego IPO w historii, ale później spadła wyraźnie poniżej wczesnych maksimów.
Czy to oznacza, że „bańka pęka”?
Można jednak spojrzeć na tę samą wiadomość spokojniej.
Opóźnienie IPO najpewniej dotyczy bardziej kwestii czasu i ceny, a nie sygnału, że popyt się załamuje. Umowy dostaw są już podpisane. A ostatnie wyniki spółek z branży chipów pokazują, że popyt wciąż rośnie, a nie słabnie. W najnowszym kwartale Nvidia zwiększyła przychody o 85% rok do roku do 81,6 mld USD, a jej segment data center — kluczowy dla całej tej „AI-owej” historii — wzrósł o 92% do 75,2 mld USD.
Innymi słowy, to, że Altman dąży do wyceny 1 bln USD, wygląda bardziej jak wyraz pewności niż oznaka problemów.
Nawet jednak po marcowym spadku liderzy AI wciąż handlują na podwyższonych wycenach, które zakładają lata intensywnych wydatków. Zostaje więc mało przestrzeni na wypadek, gdyby tempo takich nakładów zwolniło. Sama Nvidia jest warta około 4,7 bln USD. Tak wysoka wycena oznacza, że rozbudowa musi się cały czas „dokładać” i przyspieszać — a to z kolei wymaga, by firmy kupujące takie usługi, jak OpenAI, nadal składały ogromne zamówienia.
Czy to oznacza, że „bańka pęka”?
Nie sądzę — przynajmniej na razie. Podpisane zobowiązania i rosnący popyt na chipy sugerują, że budowa infrastruktury pod AI wciąż ma silny impet. Piątkowa przecena jest jednak dobrym przypomnieniem, jak duża część tych wydatków wynika z niewielkiej grupy klientów, którzy potrzebują kapitału, a w centrum tego układu znajduje się wciąż prywatne, nierentowne OpenAI. Na razie warto obserwować przede wszystkim same zobowiązania dotyczące wydatków, a nie kalendarz IPO — to ma być pierwsza prawdziwa oznaka pęknięcia.
Dyskusje o AMD na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.