Cena ropy Brent na poziomie 90,94 USD za baryłkę wygląda niemal spokojnie. Zdaniem Jeffa Curriego właśnie to jest problemem, ponieważ inwestorzy skupiają się na samej ropie, podczas gdy prawdziwy szok energetyczny widać już na rynku paliw kupowanych przez konsumentów.
„Nikt na świecie nie zużywa ropy naftowej” – powiedział Currie. Ropę przetwarzają rafinerie. Pozostali uczestnicy rynku zużywają benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze, a sytuacja na tych rynkach wygląda znacznie gorzej.
Podczas rozmowy europejski olej napędowy kosztował około 170 USD za baryłkę, czyli niemal dwa razy więcej niż obecna cena ropy Brent wynosząca 90,94 USD. We wtorek ropa WTI kosztowała 84,94 USD za baryłkę.
W przeszłości ceny ropy naftowej i produktów rafineryjnych poruszały się na tyle podobnie, że cena ropy była rozsądnym przybliżeniem sytuacji na całym rynku energii. Według Curriego ta zależność się załamała.
Jedną z przyczyn rozbieżności było około 100–120 mln baryłek ropy uwięzionych w Cieśninie Ormuz po gwałtownym wzroście podaży pod koniec czerwca i na początku lipca. Następnie Chiny ograniczyły przerób ropy w rafineriach. Pomogło to utrzymać niższe ceny surowca, ale jednocześnie zaostrzyło sytuację po stronie podaży paliw.
Innymi słowy, Chiny nie rozwiązały problemu niedoboru. Przeniosły go do segmentu gotowych paliw.
Currie uważa również, że przez dziesięciolecia rządy tworzyły „iluzję obfitości” podczas zakłóceń w dostawach. Robiły to, uwalniając strategiczne rezerwy i uspokajając rynki komunikatami. Taka strategia już wcześniej przynosiła efekty. Tym razem sytuacja jest jednak inna ze względu na skalę i czas trwania zakłóceń oraz coraz mniejszą dostępność gotowych paliw.
Skutki dla inflacji są bardzo konkretne. Ceny benzyny są około 30% wyższe niż rok temu, a oleju napędowego – o 46%. Olej napędowy bezpośrednio wpływa na koszty transportu drogowego, żeglugi i przemysłu.
Currie oczekuje, że rozbieżność między cenami ropy a produktami rafineryjnymi ostatecznie się zmniejszy. Rafinerie powinny wykorzystać wyjątkowo wysokie marże, czyli różnicę między ceną paliw a kosztem surowca, i zwiększyć przerób.
Do tego czasu Brent po 91 USD może przedstawiać inwestorom uspokajający obraz rynku ropy, który od kilku tygodni nie odpowiada już realiom, z jakimi mierzą się konsumenci.
Dyskusje o CL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.