JD Vance: przeciętna rodzina jest o 1.000 dolarów bogatsza — wielu temu nie wierzy
Na wiecu w Pensylwanii wiceprezydent JD Vance powiedział, że przeciętna rodzina jest „o 1.000 dolarów bogatsza” niż 11 miesięcy wcześniej, mimo że inflacja wciąż zaciska budżety.
Tę tezę łatwo obronić tylko w liczbach nominalnych. Dochód rozporządzalny na osobę wzrósł z 66.095 USD w I kwartale 2025 r. do 68.359 USD w I kwartale 2026 r., czyli o 2.264 USD w ciągu 12 miesięcy. Przeciętne gospodarstwo domowe z dwiema osobami pracującymi ma statystycznie szansę przekroczyć próg 1.000 dolarów. Jednocześnie łączne wynagrodzenia z pracy wzrosły z 12,79 bln USD do 13,24 bln USD w tym samym okresie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy sprawdza się, co te pieniądze realnie kupują. Realne przeciętne zarobki godzinowe spadły z 11,32 USD w maju 2025 r. do 11,24 USD w maju 2026 r. To oznacza rok do roku niższą siłę nabywczą. Inflacja PCE w ujęciu „headline” wyniosła 3,77% w kwietniu 2026 r., a PCE „core” 3,29%. Stopy odniesienia Fed pozostają na poziomie 2%.
Przy prostym rachunku dla gospodarstwa domowego o dochodzie 80.000 USD przed opodatkowaniem podwyżka rzędu 3,5% przekłada się na ok. 2.800 USD więcej na W-2. Gdy inflacja jest bliska 4%, to koszt tego samego koszyka zakupów rośnie o około 2.900 USD przy wydatkach rocznych w wysokości 78.535 USD. Podwyżka „ląduje na papierze”, ale rachunki za produkty codzienne, odnowienie czynszu i droższe paliwo szybko ją niwelują.
Mechaniczna różnica między liczbami nominalnymi i realnymi jest kluczowa. Nominalny dochód to kwota widoczna na pasku wypłat. Realny dochód to ta kwota przeliczona przez indeks cen. Politycy chętnie cytują nominalne wyniki, bo zwykle są wyższe i rosną niemal co rok, ale statystyki płac korygowane o ceny pokazują, czy gospodarstwa faktycznie zyskują.
Widać też, że zachowanie gospodarstw domowych nie idzie w parze z narracją o poprawie: stopa oszczędności spadła z 6,2% w I kwartale 2024 r. do 3,7% w I kwartale 2026 r. Konsumencki wskaźnik nastrojów Uniwersytetu Michigan spadł do 49,8 w kwietniu 2026 r., z 61,7 w lipcu 2025 r. i zbliża się do historycznego minimum ustanowionego w 2022 r.
O tym, czy ktoś „czuje się” o 1.000 dolarów bogatszy, decyduje, gdzie idą pieniądze. Inflacja dla towarów w ujęciu rok do roku przeszła z mniej więcej stabilnego poziomu w kwietniu 2025 r. do ok. 4% w kwietniu 2026 r. Energia drożała natomiast o ok. 18% rok do roku. W połowie czerwca benzyna kosztowała 4,05 USD za galon, czyli w 80. percentylu cen z ostatniego roku.
Kierowca dojeżdżający do pracy i przejeżdżający 15.000 mil rocznie, w aucie spalającym 25 mpg, zużywa ok. 600 galonów paliwa. Przy 4,05 USD zamiast 3,00 USD daje to ok. 630 USD dodatkowych rocznych kosztów samego paliwa. Do tego dochodzą wydatki na żywność: koszyk domowy rośnie wraz z inflacją żywności, która w podanym kontekście ujęto jako 2,5%, a krajowe wydatki na żywność to 1,56 bln USD. W takim układzie „nadwyżka” może zniknąć zanim odnowią się wydatki związane z mieszkaniem.
Inaczej może wyglądać sytuacja osób na stałych świadczeniach. Emeryt z ustaloną rentą, który robi zakupy pieszo, może odczuwać inne tempo zmian kosztów niż przeciętny dojeżdżający.
Co zrobić praktycznie? Własną „realną” podwyżkę można policzyć, biorąc wzrost brutto w ciągu ostatnich 12 miesięcy i odejmując zmianę CPI (wskaźnika cen konsumpcyjnych). Seria FRED CPIAUCSL w przytoczonym przedziale wzrosła z 321,4 w czerwcu 2025 r. do 334,0 w maju 2026 r. Jeśli podwyżka jest mniejsza niż zmiana tego indeksu, oznacza to realną stratę.
Warto też prześwietlić strukturę wydatków. Zgodnie z proponowanym podejściem najlepiej wyciągnąć z ostatnich trzech miesięcy wyciągi i oznaczyć wydatki jako: energia, żywność, mieszkanie, ochrona zdrowia lub wydatki uznaniowe. Pierwsze cztery pozycje mają w tej analizie „grzać” szybciej niż reszta, więc lepsze bywają cięcia kosztów w konkretnych kategoriach niż ogólne zaciskanie pasa.
Autor przykłada również wagę do bufora oszczędności: 46% dorosłych w USA deklaruje posiadanie awaryjnego funduszu na 3 miesiące, ale to spadek o 6 punktów procentowych względem 2021 r. Jeśli takiego zabezpieczenia nie ma, to nawet niewielkie odchylenie w kosztach szybciej uderza w budżet. Wskaźnik zadłużenia na kartach kredytowych wynosi 3%, co ma sugerować, że część gospodarstw już zjeżdża ze stabilizacji.
W skrócie: liczba Vance’a jest „realna” w arkuszu w ujęciu nominalnym, ale to, czy zobaczy się ją w życiu, zależy od tego, czy wydatki rosły szybciej niż wynagrodzenie. Dla większości gospodarstw domowych w danym roku — według tej kalkulacji — tak właśnie było.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.