W 2026 roku dostęp do prywatnych firm technologicznych, takich jak SpaceX, przestał być wyłącznie domeną ludzi z właściwymi kontaktami. Georgе, który zmęczył się samym czytaniem o takich spółkach, znalazł inny sposób wejścia.
Mężczyzna z Los Angeles (zwrócił się o użycie pseudonimu) zainwestował 150 000 USD w SpaceX przez spółkę celową typu SPV (special purpose vehicle) na platformie Hiive. Hiive sprzedaje inwestorom akredytowanym dostęp do prywatnych firm. Dodał jeszcze 45 000 USD w xAI, które później zostało włączone do jego pozycji związanej z SpaceX. Na początku lipca ta inwestycja była warta 750 000 USD. Środki pozostają jednak zablokowane, a Hiive deklaruje, że wciąż ustala, kiedy dokładnie nastąpi odblokowanie.
George nie ma wykształcenia ani doświadczenia finansowego, ale podkreśla, że przeznaczył pieniądze, które mógł stracić, jeśli inwestycje nie wypalą. Jak mówi, na razie ma wrażenie, że trafił „szczęśliwie” w obie swoje transakcje — w segmencie rynku, który nadal nie ma zbyt dużego nadzoru.
„To zdecydowanie coś, w co trzeba wchodzić ostrożnie” — powiedział.
Szum wokół „szlabanu” dla inwestorów słabnie
Jeszcze niedawno taki dostęp wymagał bycia już zamożnym albo bycia częścią bliskiego kręgu — tych relacji, które sprawiały, że dostawało się rozmowę z CEO lub CFO danej firmy. Teraz niewielka branża platform, takich jak Hiive, Forge i EquityZen, sprzedaje inwestorowi akredytowanemu udział w prywatnej spółce za opłatą — bez „rolodexu” i bez układów.
Same udziały zwykle pochodzą od osób, które już je mają i chcą mieć gotówkę. Najczęściej są to pracownicy z „papierowym” majątkiem, którego jeszcze nie mogą swobodnie wydać, albo wcześni inwestorzy szukający wyjścia, zanim firma wejdzie na giełdę.
Platforma często pakuje taki udział do SPV. SPV to osobny podmiot, który trzyma udziały, dzięki czemu kilku kupujących może posiadać część tej samej puli. Czasem zgoda na sprzedaż jest wyrażana przez samą spółkę, a czasem firma dowiaduje się o transakcji dopiero po fakcie.
Kto może inwestować jako „akredytowany”
Aby inwestor został uznany za akredytowanego, zazwyczaj musi spełniać kryteria dotyczące majątku lub dochodów: 1 mln USD majątku netto albo 200 000 USD rocznego dochodu. Ten próg obejmuje dziś znacznie więcej osób niż dawniej: w 2022 roku około 18,5% gospodarstw domowych w USA spełniało warunki bycia inwestorem akredytowanym, wobec mniej więcej 1,8% w 1983 roku — według SEC.
Rynek zauważył to Wall Street
Wall Street zwraca na to uwagę. Charles Schwab kupił Forge w tym roku, a Morgan Stanley nabył EquityZen.
Jednym z powodów, dla których ten rynek w ogóle istnieje, jest to, że spółki nie muszą już wychodzić na giełdę, aby pozyskać realne pieniądze. Runda OpenAI o wartości 40 mld USD w 2025 roku — największa wówczas prywatna lokata — objęła mniej niż 50 inwestorów, zgodnie z „Wall Street Journal”. Ten rekord został później przeskoczony przez rundę OpenAI o wartości 122 mld USD ogłoszoną w marcu.
Mniej spółek na giełdzie i dłuższe czekanie na IPO
Liczba spółek publicznych notowanych na amerykańskich giełdach została zmniejszona mniej więcej o połowę od końca lat 90. Firmy czekają teraz na IPO średnio 13 lat, podczas gdy w 2000 roku było to 6 lat. Wtedy jednak większa część wartości, jaką spółka może wytworzyć, trafia już do tych, którzy weszli na bardzo wczesnym etapie.
W Waszyngtonie pojawia się też dążenie, by jeszcze poszerzyć dostęp do inwestycji prywatnych. W kwietniu prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, które ułatwia planom 401(k) inwestowanie w prywatne aktywa — to wczesny krok w kierunku zaproszenia oszczędzających na emeryturę do tego samego „klubu”, do którego George i jego znajomi trafili innymi drogami.
Szef SEC Paul Atkins, który forsuje poluzowanie zasad dla inwestorów akredytowanych, utrzymujących większość osób poza tym rynkiem, opisuje to jako kwestię „sprawiedliwości”. W kadrach pozował pod szyldem z napisem „Make IPOs Great Again”.
Przez dekady prywatne inwestowanie było — jak ujął to Logan Henderson z Gridline, firmy budującej oprogramowanie do due diligence, które pomaga doradcom finansowym weryfikować prywatne transakcje dla klientów — „klasą dostępu, a nie klasą aktywów”. Teraz bariera zaczyna opadać, a Henderson mówi, że głównie to popiera, o ile inwestorzy dostają rzeczywiste informacje (ujawnianie danych) i edukację wraz z samym dostępem.
Niepokoi go jednak to, co ludzie faktycznie rozumieją w momencie, gdy kupują dany produkt. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że „akcja to nie zawsze tylko akcja”. Część udziałów daje większy wpływ na spółkę i większą pozycję w razie problemów. Czasem są też ograniczenia — na przykład zasada, że nie można odsprzedać udziałów bez zgody firmy.
Jak mówi, większość kupujących nigdy nie dopytuje, jaki dokładnie typ udziałów otrzymuje. Jako przykład ryzyka, które uważa za bardzo realne, podaje niedawną sytuację z Anthropic, gdy spółka unieważniła część inwestycji, twierdząc, że ich nigdy nie zatwierdziła.
Henderson równie stanowczo komentuje opłaty. Niektóre transakcje są odsprzedawane dwa albo trzy razy, a każda kolejna warstwa bierze swój udział. Zwyczajowo jest to 5% do 10% „z góry” plus 20% do 30% od ewentualnego zysku — nałożone na to, co inwestor zapłacił za wejście.
„Zwykły fundusz pobiera coś podobnego” — mówi — „ale te opłaty mają pokrywać lata aktywnego zarządzania, a nie tylko jednorazowe wprowadzenie do transakcji”.
Uwaga na ryzyko i zysk (caveat emptor) — oraz na „dźwięk monet”
Za rozwojem rynku stoją — jak podkreśla Benjamin Schiffrin, dyrektor ds. polityki w zakresie papierów wartościowych w Better Markets — ponad dwadzieścia lat rozszerzania zwolnień regulacyjnych przez SEC. Firmy mogą teraz pozyskiwać pieniądze prywatnie bez ujawnień, które towarzyszą publicznej ofercie. W efekcie rynki prywatne przyciągają więcej kapitału niż rynki publiczne.
„Przesuwanie” zwykłych oszczędzających w stronę aktywów, które — jak przyznają sami regulatorzy — są mało płynne i trudne do oceny, nie rozwiązuje problemu. „To nie może być odpowiedź” — mówi Schiffrin. Według niego renomowany broker też nie zmienia rachunku: inwestowanie w mało przejrzyste aktywo przez zaufaną platformę „nadal jest równie ryzykowne”.
Są już przykłady, które pokazują, że coś może pójść nie tak. Linqto promowało udziały w Ripple, SpaceX i Anthropic mniejszym inwestorom, zawyżając ich wartość nawet o 60%. Późniejsze wewnętrzne dochodzenie wykazało, że klienci nigdy nie stali się faktycznie właścicielami tych papierów.
Firma od tamtej pory zbankrutowała, a SEC prowadzi dochodzenie. Sąd zatwierdził plan, który został sfinalizowany wcześniej w tym roku. Daje on klientom — część z nich wpłaciła 500 000 USD lub więcej — szansę na odzyskanie około 95% wartości ich inwestycji. Ma to się odbywać albo poprzez fundusz powierniczy do likwidacji, albo przez publicznie notowany fundusz zamknięty.
Zasady tego typu w końcu „doganiają” sytuację, gdy rynek jest już na tyle duży, że nie da się go ignorować. Do tego czasu będą przegrani, ale prawdopodobnie pojawią się też wygrani.
Kolejna inwestycja w SpaceX przez Hiive
Użytkownik Reddita podpisujący się jako KonyayJWest zainwestował 450 000 USD w SpaceX przez Hiive wiosną — około 18 000 akcji. Jak mówi, pracuje w bankowości, ale twierdzi, że nie było to potrzebne do zrozumienia procesu. „Wprowadzanie na platformę było dość proste: weryfikacja, trochę dokumentów i przelew bankowy” — powiedział. Trudniejsze okazało się przyzwyczajenie do samej konstrukcji SPV oraz do tego, że pieniądze mogą już nigdy nie być swobodnie dostępne.
Inwestycja osiągnęła szczyt na poziomie 3,8 mln USD, a obecnie jest bliżej 2,8 mln USD. Wciąż pozostaje zablokowana i nie ma gwarancji, że nadal będzie warta tyle, ile jest warta dziś, ale według jego własnych wyliczeń i tak przesunęła mu moment przejścia na emeryturę o 15 lat.
Rzekome IPO SpaceX miało stworzyć 4 400 nowych milionerów — głównie obecnych i byłych pracowników. KonyayJWest nie należy do tej grupy: wszedł na ten rynek z zewnątrz, ale w jego wyliczeniach „rachunek” wygląda podobnie. Nadal czeka, by sprawdzić dokładnie, jak dobrze mu to wyszło.
„Bardzo czekam na zakończenie okresu blokady” — powiedział.
Dyskusje o SCHW na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.