Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Elon Musk ostrzega: USA na „1000%” zmierzają do bankructwa i upadku — co może to zatrzymać

Redakcja InwestHub · 26 lipca 2026 13:55

Elon Musk ostrzegł Amerykanów przed skutkami rosnącego długu publicznego. W trakcie wystąpienia 5 lutego na Dwarkesh Podcast stwierdził, że kraj „na 1000%” zmierza do bankructwa i „nie zda egzaminu jako państwo”, dodając, że bez sztucznej inteligencji i robotów nie ma „żadnego innego rozwiązania” na problem długu.

Musk podkreślił, że problemem nie są tylko same zadłużenie, ale przede wszystkim koszty jego obsługi. „Płatności odsetkowe od długu narodowego przekraczają budżet wojskowy, który wynosi bilion dolarów. Mamy więc ponad bilion dolarów tylko na odsetki” — powiedział.

Według danych amerykańskiego Departamentu Skarbu dług publiczny USA wynosi obecnie około 39,6 bln USD i dalej rośnie. Tempo wzrostu wiąże się z tym, że wydatki federalne pozostają wyższe niż wpływy.

W pierwszych dziewięciu miesiącach roku fiskalnego 2026 deficyt federalny wzrósł do około 1,37 bln USD. Musk zaznaczył, że bez przełomu w produktywności, jaki może przynieść AI i roboty, przed krajem rysuje się „naprawdę totalnie kiepska” sytuacja, bo dług narodowy „narasta jak szalony”.

Dodatkowym czynnikiem zwiększającym obciążenia budżetu jest koszt obsługi tego długu. „Płatności odsetkowe od długu narodowego przekraczają budżet wojskowy, który wynosi bilion dolarów. Mamy więc ponad bilion dolarów tylko na odsetki” — dodał.

Musk wskazał też, że te koszty mogą wzrosnąć dalej. Według Pentagonu USA wydały dotychczas około 37,5 mld USD na wojnę w Iranie, a ten koszt może być znacznie wyższy.

W kwietniu ekspert ds. polityk publicznych Linda Bilmes oszacowała, że wojna może kosztować Amerykanów ponad 1 bln USD.

Bilmes zwracała uwagę, że same koszty odsetkowe mogą dokładać miliardy dolarów do łącznego kosztu tej wojny i że — w przeciwieństwie do wydatków ponoszonych na początku — są to koszty „przerzucane na kolejne pokolenia”.

Według założeń te koszty mogą wzrosnąć nawet do 1,5 bln USD, biorąc pod uwagę proponowany przez Donalda Trumpa budżet obronny na 2027 rok. To największy rok do roku skok wydatków wojskowych od zakończenia II wojny światowej.

Komitet ds. odpowiedzialnego budżetu federalnego ocenił, że plan może dodać około 5 bln USD do wydatków obronnych do 2035 roku. Po uwzględnieniu kosztów odsetkowych ta kwota mogłaby zwiększyć dług publiczny o około 5,8 bln USD.

W tym kontekście pojawia się też ustawa One Big Beautiful Bill Act (OBBBA). Komitet ds. odpowiedzialnego budżetu federalnego szacuje, że OBBBA doda 4,2 bln USD do długu publicznego do roku fiskalnego 2034 lub 4,7 bln USD do 2035 roku — jeśli uwzględni się dynamiczny wpływ ustawy na gospodarkę.

Alarm biją także inni

Musk nie jest jedyną osobą zaniepokojoną amerykańskim długiem i rosnącymi kosztami odsetek powiązanymi z tym zjawiskiem. Ray Dalio, założyciel największego na świecie funduszu hedgingowego, Bridgewater Associates, ostrzegł, że USA zmierzają w stronę „spirali śmierci zadłużenia” — sytuacji, w której rząd musi pożyczać tylko po to, by płacić odsetki, czyli w praktyce wchodzi w destrukcyjny cykl napędzający sam siebie.

Jednak w przeciwieństwie do Muska Dalio nie zakłada formalnego bankructwa. „Nie dojdzie do niewywiązania się ze zobowiązań — bank centralny wkroczy, wydrukuje pieniądze i kupi ten dług” — powiedział. „I właśnie na tym polega erozja wartości pieniądza”.

Jamie Dimon, szef JPMorgan, również ostrzegał, że rosnący dług publiczny i deficyty mogą w pewnym momencie wywołać „jakiś rodzaj kryzysu obligacji”, jeśli decydenci nie zajmą się problemem.

W praktyce oznacza to, że rząd może nie skończyć „technicznie” dolarów — ale te dolary mogą tracić wartość bardzo szybko. Musk wcześniej ostrzegał, że jeśli obecne tendencje się utrzymają, „dolar będzie wart niczego”.

Ta erozja wartości dolara jest już widoczna w danych o sile nabywczej. Według Federal Reserve Bank of Minneapolis 100 USD w 2026 roku ma mieć taką samą siłę nabywczą jak 11,61 USD w 1970 roku.

Dobra wiadomość? Sprytni inwestorzy od dawna znajdują sposoby ochrony majątku — nawet wtedy, gdy „matematyka” budżetowa Waszyngtonu przestaje się zgadzać.

Dlaczego dywersyfikacja ma znaczenie

Dalio podkreślał wartość dywersyfikacji i wskazał konkretny, sprawdzony w czasie składnik. „Ludzie zazwyczaj nie mają odpowiednio dużo złota w portfelu. Gdy przychodzą złe czasy, złoto bardzo dobrze spełnia rolę narzędzia dywersyfikacji” — powiedział.

Złoto od dawna uchodzi za bezpieczną przystań. Nie da się go „wytworzyć z powietrza” jak pieniądza fiducjarnego, a ponieważ nie jest powiązane z żadną jedną walutą ani gospodarką, inwestorzy często kierują się ku niemu w okresach zawirowań gospodarczych lub niepewności geopolitycznej, co napędza jego cenę.

Mimo ostatnich korekt ceny złota wzrosły o prawie 51% w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Rachunek na złocie wciąż przyciąga uwagę na Wall Street. Dimon mówił ostatnio, że w takich warunkach metal mógłby „bez trudu dojść do 5 000 USD albo 10 000 USD”, dodając, że „to jeden z nielicznych momentów w moim życiu, gdy częściowo racjonalne jest mieć to w portfelu”.

Złoty IRA to jedna z opcji budowania funduszu emerytalnego w oparciu o aktywo zabezpieczające przed inflacją.

Założenie złotego IRA przy wsparciu Goldco pozwala inwestować w złoto i inne metale szlachetne w formach fizycznych oraz korzystać z istotnych korzyści podatkowych związanych z IRA.

Przy minimalnym zakupie 10 000 USD Goldco oferuje bezpłatną wysyłkę oraz dostęp do biblioteki materiałów dotyczących emerytur. Firma dopasowuje też do 10% wartości kwalifikowanych zakupów w postaci darmowego srebra.

Jeśli zastanawiasz się, czy to właściwa inwestycja do dywersyfikacji portfela, możesz pobrać bezpłatny informator o złocie i srebrze.

Jak nieruchomości mogą złagodzić skutki

Złoto nie jest jedynym aktywem, po które sięga się w okresach inflacji. Nieruchomości również sprawdzają się jako zabezpieczenie.

Gdy rośnie inflacja, wartości nieruchomości często również idą w górę — odzwierciedlają wyższe koszty materiałów, pracy i ziemi. Jednocześnie dochody z najmu zwykle rosną, dając właścicielom stały strumień przychodów dostosowujący się do inflacji.

W ciągu ostatnich 10 lat S&P Cotality Case-Shiller U.S. National Home Price NSA Index wzrósł o ponad 88%, co odzwierciedla silny popyt i ograniczoną podaż mieszkań.

Ten sam boom mieszkaniowy, który pomógł wielu obecnym właścicielom budować majątek, utrudnił jednak zakup domu milionom Amerykanów. Ceny domów pozostają historycznie wysokie w porównaniu z dochodami, a wyższe stopy procentowe kredytów hipotecznych podbiły miesięczne raty, przez co część przyszłych kupujących odkłada decyzję.

Oczywiście wysokie ceny mieszkań mogą utrudniać zakup — zwłaszcza gdy stopy procentowe kredytów hipotecznych nadal są podwyższone. Jednocześnie bycie właścicielem wynajmowanej nieruchomości nie jest pracą „bezobsługową” — zarządzanie najemcami oraz utrzymanie, naprawy i remonty potrafią szybko zjadać czas (i zwroty).

Dobra wiadomość? Nie trzeba dziś kupować nieruchomości na własność — ani zajmować się nieszczelnymi kranami — by inwestować w nieruchomości. Platformy crowdfundingowe, takie jak Arrived, oferują prostszy sposób uzyskania ekspozycji na tę klasę aktywów generujących dochód.

Wspierane przez światowej klasy inwestorów, takich jak Jeff Bezos, Arrived umożliwia inwestowanie w udziały w domach pod wynajem już od 100 USD — bez konieczności koszenia trawników, naprawy nieszczelnych kranów czy obsługi trudnych najemców.

Proces jest prosty: przeglądasz starannie wyselekcjonowaną listę domów, które przeszły weryfikację pod kątem potencjału wzrostu wartości i dochodów. Gdy znajdziesz nieruchomość, wybierasz liczbę udziałów, które chcesz kupić, a potem zaczynasz otrzymywać dodatnie wypłaty z tytułu dochodu z najmu.

Co więcej, przez ograniczony czas, gdy otworzysz konto i dodasz 1 000 USD lub więcej, Arrived przekaże na Twoje konto dopłatę w wysokości 1%.

Mogul to kolejna opcja. To platforma inwestowania w nieruchomości, oferująca częściową własność w nieruchomościach pod wynajem należących do „blue chipów”. Może ona zapewniać inwestorom miesięczny dochód z najmu, bieżącą aktualizację wartości i korzyści podatkowe — bez potrzeby dużego wkładu własnego ani telefonów do właściciela o 3:00 rano.

Założony przez byłych inwestorów w nieruchomości z Goldman Sachs zespół ręcznie wybiera dla klientów najlepsze 1% domów jednorodzinnych pod wynajem w całym kraju. Innymi słowy, inwestorzy dostają ofertę jakości instytucjonalnej za ułamek zwykłych kosztów.

Każda nieruchomość przechodzi rygorystyczną procedurę weryfikacji, która zakłada minimalny zwrot na poziomie 12% nawet w scenariuszach niekorzystnych. Platforma ma średni roczny IRR na poziomie 18,8%. Oferty często są wyprzedawane w mniej niż trzy godziny, a inwestycje zwykle mieszczą się w przedziale od 15 000 USD do 40 000 USD na jedną nieruchomość.

Możesz założyć konto, a następnie przeglądać dostępne nieruchomości tutaj.

Rozważ zabezpieczenie w tym pomijanym alternatywnym aktywie

Wybitni inwestorzy, tacy jak Dalio, często podkreślają znaczenie dywersyfikacji — i nie bez powodu. Wiele tradycyjnych aktywów ma tendencję do poruszania się w podobnym kierunku, szczególnie w okresach napięć na rynku.

Ten przekaz wydaje się dziś szczególnie aktualny.

Prawie 40% wagi indeksu S&P 500 koncentruje się w dziesięciu największych spółkach, a wskaźnik CAPE w tym indeksie nie był tak wysoki od czasów boomu dot-com.

W tym miejscu dla wielu inwestorów zaczynają zyskiwać na znaczeniu aktywa alternatywne. Mogą to być między innymi nieruchomości i metale szlachetne, private equity oraz przedmioty kolekcjonerskie.

Ale istnieje jedno miejsce przechowywania wartości, które konsekwentnie pozostaje poza radarami: chodzi o aktywo rzadkie z założenia, cenione na całym świecie i często trzymane poza publicznym obiegiem przez instytucje.

Mowa o sztuce powojennej i współczesnej — kategorii, która od 1995 roku cechuje się niską korelacją z S&P 500 i która wyprzedzała ten indeks.

Łatwo zrozumieć, dlaczego dzieła sztuki często osiągają nowe maksima na aukcjach: podaż najlepszych prac jest ograniczona, a wiele najbardziej pożądanych dzieł zostało już wykupionych przez muzea i kolekcjonerów. Taka rzadkość może sprawiać, że sztuka jest atrakcyjną opcją dla inwestorów, którzy chcą dywersyfikować i chronić majątek w okresach wysokiej inflacji.

Do niedawna kupowanie sztuki było domeną wyłącznie najzamożniejszych — na przykład w 2022 roku kolekcja sztuki należąca do nieżyjącego współzałożyciela Microsoftu Paula Allena została sprzedana w Christie's w Nowym Jorku za 1,5 mld USD, co uczyniło ją najcenniejszą kolekcją w historii aukcji.

Dziś Masterworks — platforma umożliwiająca inwestowanie w udziały w dziełach sztuki uznanych artystów, w tym Pablo Picassa, Jean-Michela Basquiata i Banksy’ego — może pomóc w rozpoczęciu inwestycji w tę klasę aktywów. Platforma ma prosty w obsłudze interfejs, a dzięki 25 dotychczas udanym wyjściom Masterworks wypłacił łącznie ponad 65 mln USD łącznych przychodów (z kapitałem).

Wystarczy przeglądać ich imponujące portfolio obrazów i wybrać, ile udziałów chcesz kupić. Masterworks zajmuje się resztą, dzięki czemu inwestowanie w sztukę wysokiej klasy jest zarówno dostępne, jak i wygodne.

Nowe oferty wyprzedają się w ciągu minut, ale można pominąć listę oczekujących tutaj.

Uwaga: wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych zwrotów. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Zobacz informacje Reg A na masterworks.com/cd (1).

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.