Micron (NASDAQ: MU) trafił ostatnio w centrum uwagi inwestorów, bo rynek próbuje ocenić, czy hossa związana ze sztuczną inteligencją utrzyma tempo bez pierwszej korekty. Mimo rosnących obaw o wyczerpanie popytu, część „AI-bottleneck” (wąskich gardeł w łańcuchu dostaw) nadal zachowuje siłę.
Spółka właśnie opublikowała bardzo mocne wyniki kwartalne. Zysk na akcję wyniósł 25,11 USD, bijąc konsensus Wall Street o 4,72 USD. Przychody osiągnęły 41,5 mld USD i również okazały się wyższe od prognoz — o 6,4 mld USD. Firma przekazała ponadto, że sprzedaż w ujęciu rok do roku wzrosła czterokrotnie.
Co istotne, Micron podał też prognozę na bieżący kwartał: spółka celuje w 50 mld USD przychodów. Dodatkowo poinformowała o podpisaniu 16 umów z klientami — w tym z centrami danych i producentami samochodów (automakers) — w horyzoncie 3–5 lat. Według komunikatu kontrakty te mogą przynieść łącznie 22 mld USD, co ma dawać inwestorom większą przewidywalność przyszłych wpływów.
Po tej publikacji kurs Micron rósł o niemal 14% do godziny 11:50 czasu wschodniego (ET).
Mimo tak świetnych rezultatów i ponad 800% zwyżki akcji w ciągu ostatniego roku, pojawia się dyskusja, jak długo spółki z branży pamięci mogą utrzymywać taką dynamikę. Chodzi o to, czy historycznie cykliczny biznes pamięci może stać się długoterminowym „koniem pociągowym” infrastruktury AI.
Micron jest jednym z kluczowych producentów pamięci — w szczególności DRAM i NAND flash. Pamięć jest potrzebna do zasilania procesorów graficznych (GPU), a wraz ze skalowaniem klastrów GPU i rozbudową centrów danych rośnie zapotrzebowanie na pamięć.
Analitycy UBS wcześniej wskazywali, że DRAM prawdopodobnie pozostanie ograniczony do co najmniej połowy 2028 r., a NAND do co najmniej końca 2027 r. Zanim jednak rozpoczął się „supercykl” popytu napędzany przez AI, rynek traktował producentów pamięci jako spółki cykliczne — m.in. z powodu trudności w utrzymaniu równowagi między podażą a popytem w sensownym czasie.
Część analityków nadal uważa, że to dopiero początek „handlu” pamięcią. Dan Ives z Wedbush ocenił, że nie widać pęknięć w popycie na poziomie zapotrzebowania na chipy, sprzęt i oprogramowanie, co — w jego ocenie — daje „zielone światło” do trzymania kluczowych beneficjentów technologii do końca roku.
Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm. Mark Newman z Bernstein zwrócił uwagę, że nowe umowy strategicznych klientów mogą zawierać „pricing ceilings” (sufity cenowe), co mogłoby ograniczać możliwości podnoszenia cen przez Micron. Zdaniem analityka takie konstrukcje kontraktów mogą nie pozwalać ominąć cykliczności w pełnym zakresie.
Kluczowe ryzyko dla inwestorów sprowadza się do tego, co stanie się z firmami takimi jak Micron, gdy — w pewnym momencie — rynek może natrafić na barierę dla „AI trade” (czyli dominującej fali inwestowania w spółki powiązane z AI). Popyt i wyniki Micron są w dużej mierze uzależnione od rozwoju segmentu AI.
Na pierwszy rzut oka wycena Micron, oscylująca wokół 19 razy zysku prognozowanego przez rynek (forward earnings), nie wygląda na skrajnie oderwaną. Duża zmienna to jednak przyszłe kształtowanie zysków: spółka odnotowała wzrost zysku rok do roku o 1 368%, co pokazuje, jak mocno wyniki są podkręcone przez obecną fazę cyklu.
Dla inwestorów długoterminowych zainteresowanych ekspozycją na pamięć jako istotny element infrastruktury AI pojawia się podejście zakładające stopniowe wejście na pozycję (tzw. dollar-cost averaging), aby wygładzać przeciętny koszt zakupu w czasie i liczyć się z możliwą zmiennością notowań.
Dyskusje o MU na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.