Od ponad roku rynek pamięci i układów do przechowywania danych działa jak wiatr w plecy dla producentów chipów. Wraz z gwałtownym popytem ze strony centrów danych nastawionych na sztuczną inteligencję ceny tych komponentów mniej więcej się podwoiły, a firmy takie jak Micron wyraźnie skorzystały na tym wzroście.
Teraz wyższe koszty trafiają do graczy, którzy te układy kupują. Apple kupuje bardzo dużo pamięci do swoich urządzeń, więc gdy ceny idą w górę, rosną również koszty wytwarzania jego sprzętu. W ostatnim wywiadzie Tim Cook powiedział wprost, że spółka nie jest w stanie skutecznie obejść problemu cenowego:
„Niestety podwyżki cen są nieuniknione. Robimy wszystko, by ograniczać ogromne wzrosty przekazywane nam w łańcuchu dostaw i staraliśmy się osłaniać naszych klientów przed tymi podwyżkami, ale sytuacja stała się nie do utrzymania”.
Szacunki pokazują skalę ryzyka: TechInsights ocenia, że pamięć i pamięć masowa w „topowej” wersji iPhone’a mogą wzrosnąć z ok. 50 USD w modelu z ubiegłego roku do ok. 200 USD w tym roku — czyli czterokrotnie.
Apple nie może „przeprojektować” rosnących cen pamięci
Apple projektuje własne procesory, ale pamięć pracująca obok nich to w dużej mierze towar kupowany u zewnętrznych dostawców i wbudowywany w układy. Lepsze krzemowe rozwiązania procesorowe nie sprawiają, że sama pamięć staje się tańsza.
Skutek widać już w wynikach. Marża brutto w segmencie produktów Apple spadła do 38,7% w fiskalnym drugim kwartale 2026 (okres zakończony 28 marca 2026 r.), co oznacza spadek o 2 punkty procentowe względem poprzedniego kwartału. CFO powiązał ten ruch m.in. z wyższymi kosztami pamięci.
Firma liczy się z dalszym pogorszeniem. Cook na konferencji wynikowej za fiskalny drugi kwartał powiedział: „Poza kwartałem czerwcowym zakładamy, że koszty pamięci zaczną coraz mocniej oddziaływać na nasz biznes”.
Co ważne, nowe fabryki pamięci nie mają ruszyć na pełną skalę najwcześniej w 2027 roku, więc nie ma co liczyć na szybkie wyhamowanie presji kosztowej w najbliższych kwartałach.
Jedyny realny „dźwignik” Apple to cena
Apple może w praktyce zareagować głównie ceną. Jak do tej pory firma próbowała łagodzić uderzenie w marże dzięki chipom i komponentom kupionym wcześniej — tzw. carry-in inventory. Jednak Cook ocenił, że kierunek zmian jest „nie do utrzymania”.
W efekcie rosnąca presja kosztowa może przełożyć się na wyższe ceny urządzeń. Analiza Wall Street Journal sugerowała, że kolejny iPhone Pro mógłby startować od ok. 1.299 USD, czyli około 200 USD więcej niż obecna wersja.
Ryzyko jest szczególnie istotne, bo rynek smartfonów ma w tym roku zwężać się pod względem liczby sprzedawanych sztuk, a Apple zwykle pochłaniało wzrosty kosztów, zamiast ryzykować popyt — także wtedy, gdy rosły ceny w związku z taryfami. Teraz jednak test polega na tym, czy firma przełoży część wzrostów kosztów na kupujących, gdy każda sprzedawana sztuka ma wyższy koszt komponentów.
Sytuację poprawia siła marki i popytu, ale notowania już to częściowo wyceniają
Pomimo ostrzeżeń o kosztach, Apple ma argumenty po swojej stronie. Firma utrzymuje, że silna pozycja marki i „ekosystem” powiązany z urządzeniami dają jej większą niż u większości producentów sprzętu zdolność do utrzymywania cen, a popyt pozostaje stabilny.
W fiskalnym drugim kwartale Apple zanotowało rekordowe przychody za kwartał marcowy: 111,2 mld USD, czyli o 17% więcej rok do roku. Przychody z iPhone’a wzrosły o 22% do ok. 57 mld USD. Nawet Greater China, rejon wcześniej często pomijany w rozważaniach inwestorów, wzrósł o 28%.
Jednocześnie to właśnie dobra kondycja biznesu sprawiła, że akcje stały się droższe. W chwili pisania tekstu kurs wynosił około 298 USD, niedaleko ok. 317 USD — czyli 52-tygodniowego maksimum, które spółka osiągnęła na początku miesiąca. Wycena sięgała mniej więcej 36 razy zysków (earnings), co oznacza relatywnie „wysoką” cenę, zwłaszcza gdy firma jednocześnie sygnalizuje, że to, czego nie kontroluje (towarowa pamięć), zacznie dociskać marże.
Na koniec najważniejsze pozostaje pytanie, czy wzrost kosztów pamięci to coś, co rynek już częściowo uwzględnił. W warunkach mocnego tempa iPhone’a, presja kosztowa może okazać się do opanowania — choć ryzyko dla marży jest realne, a tempo poprawy zależy od uruchomienia nowych mocy w branży pamięci.
Dyskusje o AAPL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.