Wycena SpaceX bliska 3 bln USD, ale zyski jeszcze nie nadążają
SpaceX odnotował we wtorek kapitalizację na poziomie około 2,64 bln USD. Spółka na moment znalazła się blisko pułapu 3 bilionów dolarów, wyprzedzając w trakcie notowań Amazon (AMZN) i Microsoft (MSFT), choć do zamknięcia sesji oba te podmioty odzyskały wyższą wycenę.
Mimo to SpaceX nadal pozostawał w tej samej „lidze” wartości rynkowej co Microsoft i Amazon, a jednocześnie był wyżej niż Broadcom (AVGO), Meta (META), Tesla (TSLA), Micron (MU) oraz Eli Lilly (LLY). W przypadku spółki notowanej dopiero od kilku dni to jest główna historia. W przypadku podmiotu, który nadal traci pieniądze, staje się to pytaniem kluczowym.
Różnica widać na prostym schemacie: spółki takie jak Nvidia (NVDA), Alphabet (GOOGL, GOOG), Apple (AAPL), Microsoft i Amazon są wysoko w notowaniach, bo generują duże zyski. SpaceX jest tam z innego powodu — inwestorzy wyceniają firmę tak, jakby już wkrótce miała zacząć osiągać zyski, na które liczą.
SpaceX ma jednak realny przychód. W ostatnich 12 miesiącach wygenerował sprzedaż na poziomie około 19 mld USD. To daje rynkowi namacalną podstawę do budowania narracji, ale w porównaniu z gigantami, obok których teraz handluje, skala pozostaje niewielka.
Dla zestawienia: Microsoft osiągnął w ubiegłym roku ponad 300 mld USD przychodów, a Amazon ponad 700 mld USD. SpaceX wygenerował tylko ułamek tych kwot i jednocześnie zanotował stratę netto rzędu około 8,7 mld USD.
To właśnie skok wyceny pokazuje, jak rynek podchodzi do firmy. Inwestorzy nie traktują SpaceX wyłącznie jak przedsiębiorstwo rakietowe z rosnącym biznesem satelitarnym. Wycena odzwierciedla założenie, że spółka stanie się w przyszłości platformą infrastrukturalną — z elementami takimi jak Starlink, starty rakiet, obronność, satelity, dane oraz działalność, którą rynek postrzega jako wydatkowaną na poziomie zbliżonym do dużego gracza technologii AI.
Ta gra nie jest przypadkowa. Zadaniem SpaceX jest przerobienie dzisiejszej bazy przychodów na przyszłą „maszynę zysków”, a kurs akcji wygląda tak, jakby rynek zakładał, że ten proces już trwa.
Podobieństwa do entuzjazmu na rynku oczywiście istnieją — skala jednak jest bezprecedensowa. Najbliższym porównaniem z okresu IPO jest Rivian (RIVN), który w ciągu pięciu pierwszych sesji od momentu, gdy pojawił się na rynku, potrafił podwoić wartość. Pokazało to, jak szybko inwestorzy mogą „wycenić” historię przyszłego wzrostu. W kulminacji rynkowej Rivian był wart około 150 mld USD, podczas gdy SpaceX jest już mniej więcej 17 razy większy.
Innym oczywistym tropem jest Tesla (TSLA) — zwłaszcza ze względu na Elona Muska. Historia Tesli pokazuje, jak daleko rynek potrafi podążyć za platformową opowieścią prowadzoną przez Muska, gdy inwestorzy uznają, że przed firmą otwiera się coraz większa przestrzeń. Różnica polega jednak na czasie i na tym, kiedy zaczęły pojawiać się zyski.
Tesla potrzebowała około 21 miesięcy, aby wzrosnąć z poziomu 100 mld USD do 1 bln USD. SpaceX skompresował znacznie większą stawkę w znacznie krótszym „okresie startu” jako spółka publiczna.
To właśnie czyni ten moment nietypowym. SpaceX nie potrzebuje, aby inwestorzy uwierzyli w kosmos — oni już w to wierzą. Firma potrzebuje natomiast rachunku wyników, który w przyszłości uzasadni wycenę przyspieszoną o lata względem tego, co dziś widać w wynikach.
Dyskusje o 700 na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.