Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

USA wsparły jena. Czy Amerykanie zapłacą więcej?

Redakcja InwestHub · 6 sierpnia 2026 12:51

Gwałtowny spadek wartości japońskiego jena skłonił Waszyngton do jednego z najrzadszych działań finansowych od lat. Stany Zjednoczone połączyły siły z Japonią, aby kupować jeny i wesprzeć słabnącą walutę.

Sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział, że administracja Donalda Trumpa zrobi „wszystko, co konieczne”, aby nadal wspierać jena. Dodał, że Stany Zjednoczone będą pomagać Japonii „w sposób, który wspiera amerykańską gospodarkę i amerykańskich podatników”.

Była to pierwsza skoordynowana interwencja USA i Japonii na rynku walutowym od 2011 roku. Wcześniej jen osłabił się do około 164 JPY za 1 USD, czyli poziomu zbliżonego do najniższego od około 40 lat. Po piątkowej interwencji kurs odbił do około 156 JPY za 1 USD.

### Dlaczego silniejszy jen ma znaczenie?

Silniejszy lub słabszy jen może wydawać się problemem dotyczącym wyłącznie Japonii. W praktyce zmiany kursu wpływają także na ceny części towarów importowanych przez Amerykanów.

Załóżmy, że wyprodukowany w Japonii samochód Toyoty kosztuje 4,5 mln JPY. Przy kursie 164 JPY za 1 USD amerykański importer zapłaciłby za niego około 27 400 USD. Kwota ta nie obejmuje ceł, transportu, marży dealera ani podatków.

Jeśli skoordynowana interwencja doprowadziłaby do umocnienia jena do poziomu 150 JPY za 1 USD, ten sam samochód kosztowałby około 30 000 USD. Oznaczałoby to wzrost ceny o około 9,5% wyłącznie z powodu zmiany kursu walutowego.

Kierowcy nie musieliby jednak automatycznie zapłacić o 9,5% więcej w salonie. Producenci samochodów często łagodzą skutki wahań kursowych, biorąc część kosztów na siebie i zmniejszając marżę albo korzystając z zabezpieczeń finansowych.

Zmiany kursów walut są jednak jednym z czynników wpływających na ceny importowanych z Japonii produktów. Dotyczy to między innymi samochodów, elektroniki, aparatów fotograficznych i wyposażenia przemysłowego.

Japonia mierzy się przy tym z odwrotnym problemem. Długotrwała słabość jena podnosi ceny towarów importowanych dla japońskich gospodarstw domowych. Napędza to inflację i dodatkowo pogarsza już gwałtownie spadające notowania premier Sanae Takaichi.

### Dlaczego Waszyngton angażuje się w obronę jena?

Bessent podkreśla, że interwencja nie ma na celu podrożenia japońskich produktów w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem jen stał się „znacząco niedowartościowany”. Zwiększa to ryzyko, że inne państwa będą osłabiać własne waluty, aby utrzymać konkurencyjność swoich gospodarek.

Sekretarz skarbu USA argumentuje również, że wsparcie dla Japonii pomaga chronić amerykańską gospodarkę, ponieważ ogranicza zmienność finansową poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Kolejnym problemem jest pozycja Japonii jako największego zagranicznego posiadacza amerykańskich obligacji skarbowych. Gdyby Tokio sprzedawało te papiery, aby pozyskać dolary potrzebne do obrony jena, ich ceny mogłyby spaść. W efekcie wzrosłyby rentowności, czyli dochód uzyskiwany przez nabywców obligacji, a potencjalnie także koszty pożyczek dla Amerykanów.

Aby ograniczyć to ryzyko, Bessent powiedział, że poprze rozszerzenie instrumentu repo dla zagranicznych i międzynarodowych władz monetarnych (Foreign and International Monetary Authorities, FIMA) Rezerwy Federalnej. Instrument ten pozwala głównym bankom centralnym tymczasowo pożyczać dolary pod zastaw posiadanych amerykańskich obligacji, zamiast sprzedawać je na rynku.

Nawet udana interwencja nie wyeliminuje wszystkich skutków umocnienia jena. Zmiany kursów walut mogą z czasem wpływać na ceny importowanych towarów kupowanych przez Amerykanów. To kolejny czynnik komplikujący sytuację inflacyjną, która już wcześniej mocno obciążyła budżety wielu gospodarstw domowych.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i waluty

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.