Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

SpaceX przeszło od trzech kolejnych awarii rakiet i ryzyka bankructwa w 2008 r. do największego IPO w historii

Redakcja InwestHub · 14 czerwca 2026 22:03

Piątkowe wejście SpaceX na giełdę sprawiło, że spółka trafiła do ścisłej czołówki globalnych graczy pod względem kapitalizacji. Wycena po IPO wyniosła ponad 2,1 bln USD, co stawia SpaceX wyżej niż m.in. Walmart, Samsung i Meta — przynajmniej według wartości rynkowej. Firma jest obecnie na 7. miejscu w rankingu najbardziej wartościowych przedsiębiorstw na świecie.

Ta pozycja nie przyszła łatwo. Jeszcze w 2008 roku SpaceX zmagało się z ryzykiem upadku i serią problemów — po drodze doszło też do trzech kolejnych eksplozji rakiet oraz krytycznych niepowodzeń testów. W relacji związanej z historią firmy CEO Elon Musk przyznał pracownikom w Teksasie, że w pewnym momencie uznawał, iż szanse na powodzenie są skrajnie niewielkie.

„Dałem SpaceX mniej niż 10% szans na to, że w ogóle odniesie sukces”, powiedział Musk tuż przed momentem, gdy zadzwonił, sygnalizując pierwszy dzień notowań spółki.

Od PayPal po marzenia o kosmosie

Historia SpaceX zaczęła się na długo przed IPO — jako efekt pomysłu Muska zrodzonego po rozmowach z dawnym kolegą z uczelni. Po tym, jak Musk został odsunięty ze stanowiska szefa PayPala podczas podróży poślubnej, miał czas, by rozwijać swoje zainteresowania.

Jednym z nich było latanie. Musk kupił samolot z jednym silnikiem turbowentylatorowym i intensywnie szkolił się do uzyskania uprawnień pilotów — 50 godzin szkolenia przerobił w dwa tygodnie.

To doświadczenie w powiązaniu z rozmowami z Adeo Ressim — jego dawnym współlokator-em z Uniwersytetu Pensylwanii — doprowadziło do rozważania, czy da się dotrzeć w przestrzeń bez wsparcia państwa. Ressi był sceptyczny, ale Musk zakładał, że podstawowe elementy potrzebne do zbudowania rakiet — metal i paliwo — nie są na tyle drogie, by uniemożliwić projekt.

W kolejnych krokach Musk szukał w sieci planów NASA dotyczących misji na Marsa. Logika była prosta: skoro ludzie byli już na Księżycu, to Mars wydawał się naturalnym następnym celem. Jak się jednak okazało w trakcie poszukiwań, NASA nie miało wtedy gotowych planów dotarcia na Marsa.

Wtedy Musk zaczął angażować się w tematy związane z inżynierią rakietową: uczestniczył w kolacji organizowanej przez Mars Society — organizację non-profit promującą ideę lotów na Czerwoną Planetę — i zaczynał sięgać po specjalistyczne materiały, w tym po stare instrukcje silników. Do wieku 30 lat Musk zebrał też kapitał w wysokości nieco poniżej 200 mln USD, a po tym, jak eBay przejął PayPala, jego sytuacja finansowa stała się punktem wyjścia do nowej misji.

Wczesne lata celu

Podczas spotkania absolwentów PayPala w Las Vegas na początku lat 2000 Musk mówił: „Zamierzam skolonizować Mars. Misją mojego życia jest sprawić, by ludzkość stała się społeczeństwem wieloplanetarnym.”

W 2002 roku przeniósł się do Los Angeles, by być bliżej najlepszych specjalistów w dziedzinie inżynierii lotniczej działających w firmach takich jak Lockheed Martin czy Boeing. Początkowo Musk nie zakładał od razu, że zbuduje firmę rakietową — chciał realizować misję o charakterze filantropijnym i skłonić rząd do finansowania misji na Marsa.

W jego planach pojawił się nawet pomysł na akcję budującą zainteresowanie opinii publicznej. Musk chciał wysłać na Marsa małą szklarnię, tak by zaszczepić tam wzrost roślin. Zdaniem Muska widok tego, że na Marsie może istnieć życie, miałby wymusić kolejne decyzje i większą liczbę misji.

Problemem pozostawała jednak rakieta — i właśnie wtedy pojawił się Jim Cantrell, inżynier rakietowy związany wcześniej z programem amerykańsko-rosyjskim, którego celem było wycofywanie rakiet. Cantrell zorganizował kilka wyjazdów Muska do Rosji w celu zakupu rakiety, ale przedsięwzięcia nie zakończyły się powodzeniem.

W trakcie jednego z wyjazdów Musk wypił tak dużo alkoholu, że stracił przytomność i uderzył głową o stół. W innym incydencie został opluty przez rosyjskiego właściciela podmiotu związanego z rakietami. Przy kolejnych spotkaniach Musk miał też odrzucać oferty zakupu dwóch starych rakiet Dnepr po 18 mln USD za sztukę — czyli na poziomie ok. 20% pieniędzy, które otrzymał ze sprzedaży PayPala.

W drodze powrotnej zaczął tworzyć arkusze kalkulacyjne dotyczące tego, co byłoby potrzebne do zbudowania rakiety. W pewnym momencie powiedział Cantrellowi oraz przyszłemu administratorowi NASA, Mike’owi Griffinowi, który również towarzyszył mu w podróży: „Myślę, że możemy zbudować tę rakietę sami.”

Mimo prób odciągania go od tego pomysłu przez znajomych, Musk pozostał zdecydowany. Tłumaczył to potrzebą nadziei, że ludzkość stanie się cywilizacją kosmiczną — a jego zdaniem nie da się tego zrobić bez rozpoczęcia nowej firmy, która stworzy przełomowe rozwiązania w zakresie rakiet.

Nadanie kształtu SpaceX

SpaceX nabrało tempa w momencie, gdy Musk spotkał Toma Muellera — wcześniej pracującego w TRW jako inżynier od napędu i jednocześnie budującego w wolnym czasie jedną z najmocniejszych amatorskich rakiet na świecie. Mueller chciał uniezależnić się od ryzyka w podejściu TRW, a Musk był przekonany, że jego wiedza o układach napędowych może być kluczowa.

Po rozmowach dotyczących szczegółów związanych z silnikami Musk zaproponował mu rolę szefa napędu. Na wypadek, gdyby projekt się nie udał, Mueller zażądał umowy: wpłacenia na escrow (rachunek zabezpieczający) kwoty odpowiadającej dwuletniemu wynagrodzeniu Muska. Ten warunek zaakceptował i Mueller dołączył jako pierwszy pracownik SpaceX.

Musk zainwestował 100 mln USD w spółkę i zorganizował siedzibę w Hawthorne w Kalifornii, tak by zespoły inżynierów, projektantów i pracowników produkcji działały w jednym miejscu. Takie podejście miało podnieść efektywność i pozwolić wyprzedzić tradycyjnych dostawców, którzy przez dekady dominowali w branży kosmicznej.

Pierwsza rakieta SpaceX miała na imię Falcon 1 — nawiązując do Millennium Falcon ze „Star Wars”. Silniki nazwano Merlin i Kestrel (na cześć różnych gatunków sokołów). W ramach cięcia kosztów Musk ograniczał tradycyjne podejście do budowy rakiet: w pewnym momencie stworzył 70% elementów Falcona 1 we własnym zakresie, zamiast kupować je od zewnętrznych dostawców.

Trzy awarie Falcona 1 i niemal koniec pieniędzy

Pierwszy lot Falcona 1 w 2006 roku zakończył się eksplozją zaledwie kilka sekund po starcie. Rok później druga próba nie osiągnęła orbity. Trzeci start w 2008 roku przyniósł wybuch rakiety po kolizji pierwszego i drugiego stopnia podczas rozdzielania.

Musk zakładał tylko trzy starty. Po trzech nieudanych próbach pieniądze były niemal na wyczerpaniu. Firma została jednak uratowana dzięki zastrzykowi gotówki od członków „PayPal Mafii” — osób związanych z wcześniejszym światem Muska, które wcześniej doprowadziły do jego odsunięcia z funkcji CEO.

We wrześniu 2008 roku SpaceX wykonało udany start. Falcon 1 stał się pierwszą prywatnie opracowaną rakietą na paliwo ciekłe, która dotarła na orbitę wokół Ziemi. W kilka miesięcy później NASA przyznała SpaceX kontrakt o wartości 1,6 mld USD na dostarczanie zaopatrzenia dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Od startupu firma przeszła więc do roli pełnoprawnego uczestnika rynku.

Od Falcona 1 do Falcona 9 i powtarzalności sukcesu

Po potwierdzeniu koncepcji w Falconie 1 Musk przeszedł do Falcona 9 — rakiety o dziewięciu silnikach, 157 stóp wysokości. Według relacji była ona dziesięć razy silniejsza od poprzednika i po raz pierwszy poleciała skutecznie w 2010 roku.

Falcon 9 stał się później „końmi pociągowymi” dla lotów do ISS oraz do wynoszenia satelitów Starlink na orbitę.

Rok 2015 przyniósł przełom: SpaceX wylądowało pierwszy stopień rakiety z powrotem na Ziemi w celu jego ponownego użycia w kolejnej misji. W perspektywie ponad dekady żadna inna rakieta w tej klasie nie powtarzała tak konsekwentnie sukcesu na większą skalę.

Wraz z rozwojem programu SpaceX lądowało i wykorzystywało ponownie dopalacze Falcona 9 setki razy. W tym samym czasie wielu konkurentów miało trudność z wyjściem poza konstrukcje jednorazowe.

Wejście w załogowe loty kosmiczne z USA

W maju 2020 roku SpaceX przewiozło astronautów NASA do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej statkiem Dragon — w ramach pierwszego załogowego lotu z amerykańskiej ziemi od prawie dekady. Wydarzenie miało potwierdzić, że prywatna firma potrafi wykonać zadanie, które wcześniej należało przede wszystkim do państw.

Starship V3 i kolejne kroki w kierunku Księżyca

Teraz SpaceX rozwija Starship V3 — kolejną generację pojazdu startowego. Jego wysokość wynosi 408 stóp, a możliwości ładunkowe to 100 ton metrycznych. Dla porównania wcześniejszy model przenosił 35 ton metrycznych.

Starship V3 ma pełnić kluczową rolę w planach NASA dotyczących lądowania astronautów na Księżycu po raz pierwszy od 1972 roku. Duża przestrzeń ładunkowa ma też wspierać pomysł budowy stałej bazy na Księżycu w rejonie bieguna południowego.

Dlaczego SpaceX dominuje na rynku

SpaceX przejęło znaczącą część rynku m.in. dzięki modelowi wielokrotnego użytku — to rozwiązanie ma ograniczać koszty. W 2025 roku spółka odpowiadała za nieco ponad połowę wszystkich startów rakietowych. W tym samym czasie miała też udział 83% w całkowitej masie wynoszonej na orbitę z Ziemi — wyraźnie więcej niż drugi w klasyfikacji rywal, Chińska Agencja Kosmiczna.

Sieć ponad 10 000 satelitów Starlink na niskiej orbicie okołoziemskiej zapewnia dostęp do internetu nawet w odległych lokalizacjach. Technologia firmy wykorzystywana jest przez linie lotnicze, amerykańskie siły zbrojne oraz służby ratunkowe i pierwszej pomocy.

Skala IPO i miejsce w globalnym rankingu

Piątkowe IPO wyceniło SpaceX na ponad 2,1 bln USD, co przesunęło firmę w hierarchii najbardziej wartościowych spółek na świecie — na 7. miejsce. To efekt drogi, którą Musk opisywał od początku jako projekt o szansach poniżej 10% na przetrwanie.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.