Snap wchodzi w okulary AR za 2 200 USD, a w tle są problemy finansowe
Snap zaprezentował Specs – pierwsze samodzielne, konsumenckie okulary rzeczywistości rozszerzonej (AR). Urządzenie jest wycenione na 2 200 USD i ma odpowiadać za „nowy sposób liczenia”, czyli przenoszenie wyświetlania danych w pole widzenia użytkownika przez cały czas.
Okulary oferują pole widzenia 51 stopni. Snap deklaruje zastosowanie zaawansowanych nanostruktur (waveguides) oraz wyświetlanie półprzezroczystych, trójwymiarowych grafik bezpośrednio na świat widziany przez użytkownika. Sprzęt ma też wbudowanego asystenta AI działającego w trybie multimodalnym (obsługującego różne rodzaje danych), z wykorzystaniem partnerstw z OpenAI oraz Google.
Wskazywano, że ten ruch wygląda na trudny zarówno czasowo, jak i cenowo. Przywołano wyniki spółki: w ujęciu kwartalnym przychody wzrosły o 12% (r/r), a wolne przepływy pieniężne wyniosły „niewiele mniej niż 300 mln USD”. Jednocześnie spółka pozostaje operacyjnie na stracie netto. Podkreślono też, że dziennie aktywni użytkownicy wzrosły o 5% rok do roku.
Zwrócono również uwagę, że okulary Specs nie przypominają jeszcze zwykłych okularów do codziennego użytku. Mówiono o dużych rozmiarach urządzenia i o tym, że noszenie ich poza domem lub biurem może być trudne. W tej krytyce pojawia się też porównanie cen: 2 200 USD to mniej niż w przypadku Apple Vision Pro, ale wyraźnie więcej niż Meta Ray-Bans, które zdążyły już mocniej wejść do głównego nurtu.
W rozmowie omówiono też koszty rozwoju. Padło, że Snap „spalił” około 3 mld USD w ciągu 11 lat na prace nad sprzętem. Wskazywano, że taki budżet R&D może mieć cechy projektu o charakterze prestiżowym (vanity project), finansowanego przez zmienny biznes reklamowy.
Przywołano także, że firma przeprowadziła kolejne restrukturyzacje. Kilka tygodni przed rozmową Snap obciął zatrudnienie o ok. 16%. Dodatkowo podano, że wieloletni dyrektor finansowy (CFO) odszedł z firmy. Zaznaczono, że spółka przechodzi teraz burzliwy okres wewnętrzny, a wzrost nie jest już taki jak kilka lat temu.
W rozmowie skrytykowano również argumentację dotyczącą ceny. Mówiono, że Snap ma sugerować, iż Specs nie są akcesorium do telefonu, tylko jego zamiennikiem, co ma uzasadniać koszt. Podkreślono przy tym deklarowany czas pracy na baterii – cztery godziny.
Na poziomie bilansu zwrócono uwagę na ryzyko finansowe. Wskazano, że Snap ma obecnie około 2,8 mld USD gotówki oraz 3,5 mld USD zadłużenia. Wyjaśniono też, że dług pojawił się na bilansie dopiero w 2018 roku. W rozmowie podkreślono, że mimo wcześniejszych nadziei na poprawę sytuacji, ciągłe potknięcia i brak wyraźnego zwrotu wyników utrudniają obronę scenariusza odwrócenia trendu.
Kolejne zwolnienia w Rivian – tym razem w obsłudze klienta i marketingu
W drugiej części rozmowy poruszono temat kolejnej fali zwolnień w Rivian. Podkreślono, że to już czwarta runda redukcji etatów w ciągu ostatnich kilku lat. Tym razem zwolnienia mają dotyczyć obsługi klienta (customer service) oraz marketingu.
Wskazano, że niedawno Rivian oficjalnie uruchomił R2 – model, który ma przyciągnąć firmę do „głównego nurtu” i ma być produktem, który ma doprowadzić do wzrostu. Pytano, dlaczego firma tnie etaty w obszarach, które zwykle powinny rosnąć w takim etapie.
Rozmówcy zauważyli, że znaczenie ma to, gdzie dokładnie dochodzi do cięć. Porównano sytuację do wcześniejszych redukcji w innych firmach, gdzie zwalniano głównie warstwę kierowniczą/pośrednią (middle management), co bywa łatwiejsze do „zbycia”. W tym przypadku – gdy ograniczenia dotyczą obsługi klienta i marketingu – trudniej to obronić, zwłaszcza gdy firma ma zamiar rampować produkt.
Z drugiej strony podkreślano, że motoryzacja jest trudna. Wspomniano, że Tesla była wyjątkiem, a w historii marki zdarzały się sytuacje, w których firma była bliska bankructwa. Rozmówcy zaznaczyli też, że nawet jeśli R2 nie okaże się hitem, to nie musi oznaczać automatycznie końca historii – o ile firma zacznie generować przepływy pieniężne, a marketing przestanie być koniecznością. Jednocześnie podkreślono, że to przedsięwzięcie było dużym ryzykiem nawet wtedy, gdy sytuacja wyglądała lepiej.
Wskazano, że istotnym problemem jest to, iż gotówka z działalności operacyjnej jest ujemna i wynosi 1,3 mld USD w ujęciu rocznym. Zwrócono uwagę, że timing redukcji może wydawać się zaskakujący, gdy firma wprowadza swój najważniejszy produkt.
W rozmowie omówiono też skalę zwolnień: to ok. 2% całej załogi. Jednocześnie przypomniano, że Rivian stracił prawie 4 mld USD w ubiegłym roku i że traci „tysiące dolarów” na każdym sprzedawanym samochodzie. Zasugerowano, że era łatwego, nieograniczonego finansowania dla start-upów się skończyła. Wskazano także, że – patrząc z perspektywy optymisty – cięcia mogą być próbą pokazania inwestorom, iż firma wprowadza dyscyplinę kosztową. Podkreślono, że R2 ma duży backlog rezerwacji. Jednocześnie rozmówcy zaznaczyli, że odbiór cięć w obszarach obsługi i marketingu może wyglądać niekorzystnie.
Zwrócono uwagę, że R2 ma przenieść Rivian z niszowej, luksusowej marki nastawionej na wczesnych entuzjastów do masowego odbiorcy. Zaznaczono, że w przeszłości to środowisko mogło tolerować błędy, jednak w dalszej części rozmowy wątek został przerwany.
Dyskusje o LLY na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.