Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

S&P 500 osiąga poziomy niespotykane od ponad 100 lat — co może wydarzyć się dalej

Redakcja InwestHub · 14 czerwca 2026 18:31

S&P 500 przeżywa jedną z najmocniejszych hoss w historii w ostatnich latach. Indeks wypracował łączne stopy zwrotu na poziomie 26% w 2023 r., 25% w 2024 r. oraz 18% w 2025 r. Do tego doszło kolejne +7,8% zysku od początku roku (stan na 12 czerwca). Rajd jest kontynuacją silnych wzrostów zapoczątkowanych po marcowym dołku w 2009 r.

Gdy jednak benchmark zbliża się do ostatniego historycznego maksimum, coraz więcej inwestorów zwraca uwagę na wycenę. Przykładowo, wskaźnik Shillera cena do zysku (P/E) dla S&P 500 znajduje się obecnie powyżej 41 — poziomu, którego wcześniej nie widziano poza bańką dot-com. Równolegle wskaźniki cena do wartości księgowej (P/B) oraz cena do sprzedaży (P/S) indeksu są na szczytach historycznych.

Warto spojrzeć też na relację kapitalizacji do gospodarki. Jednym z ulubionych mierników W. Buffetta jest porównanie wartości rynkowej akcji do PKB. Obecnie kapitalizacja S&P 500 jest równa dwukrotności PKB liczonego dla ostatnich 12 miesięcy — to najwyższy poziom od 1929 r. CME Group podaje, że po skorygowaniu tej relacji o bieżące rentowności obligacji skarbowych (Treasuries) S&P 500 handluje z największą premią w ponad 100 lat — sięgającą 1920 r.

Co może uspokajać pomimo wysokich wycen

Analitycy CME Group wskazują jednak, że w dzisiejszym otoczeniu są czynniki, które mogą sugerować utrzymanie trendu wzrostowego przez kilka kolejnych lat.

Największym argumentem są wyniki spółek. Mimo że Shiller P/E jest dziś bardzo wysoki, ważne jest zrozumienie sposobu jego wyliczania. Wskaźnik bierze pod uwagę zyski komponentów S&P 500 z ostatnich 10 lat, koryguje je o inflację, uśrednia wartość po korekcie i dopiero potem dzieli bieżącą cenę rynku przez tę średnią. To sprawia, że Shiller P/E jest wskaźnikiem „wstecz patrzącym” — dobrze opisuje część historycznych zależności, ale ocena wartości spółek w praktyce mocniej zależy od przyszłej zdolności do generowania zysków.

Właśnie pod tym kątem dane wyglądają korzystnie. Skonsolidowane wyniki S&P 500 pokazują wzrost zysków o 28,6% w I kwartale. Rynek zakłada, że cały rok zakończy się wzrostem zysków o 22,8%, czyli wyraźnie powyżej historycznej średniej dla jednocyfrowych dynamik.

CME Group zwraca też uwagę na relację zysków firm do PKB. Według analityków, corporate earnings jako odsetek PKB osiągały szczyt 15–36 miesięcy przed szczytem cen akcji w latach 2000 i 2007. Co ważne, według tych samych wyliczeń zyski firm jeszcze nie wyczerpały potencjału — nie wygląda też na to, by miały osiągnąć punkt kulminacyjny w trakcie 2026.

Sygnalizacja z rynku obligacji

Drugim ważnym sygnałem płynącym z rynków są obligacje, ponieważ odzwierciedlają one nastawienie inwestorów do ryzyka i perspektyw dla gospodarki oraz kondycji firm. Gdy inwestorzy mają dużą pewność, chętniej kupują obligacje korporacyjne o wyższym ryzyku (high-yield), zakładając, że spółki będą w stanie nadal prosperować i obsługiwać zadłużenie. Wtedy rentowności takich papierów spadają.

Różnica w rentowności (spread) między obligacjami korporacyjnymi a rządowymi zawęża się, gdy rośnie zaufanie do gospodarki. Z kolei gdy inwestorzy zaczynają obawiać się przyszłości firm, spread zwykle się rozszerza — co bywa sygnałem, że przed nami może być fala silnych spadków na rynku akcji.

Ten mechanizm zmaterializował się w 2000 i 2007. Na koniec maja credit spreads pozostawały jednak blisko historycznych minimów. To, zdaniem analityków, oznacza, że gwałtowny zwrot na rynku akcji może być wydarzeniem rozłożonym w czasie — potencjalnie dopiero po latach.

Bez samozadowolenia

Nawet przy pozytywnych sygnałach inwestorzy nie powinni jednak tracić czujności. Rynki potrafią zmieniać kierunek w dowolnym momencie, a argumenty historyczne nie są gwarancją na przyszłość.

W kontekście bardzo wysokiej kapitalizacji S&P 500 względem PKB, wskazane jest zachowanie ostrożności i selektywności w zakupach. Chodzi o to, by kupować akcje po sensownej cenie, a nie gonić za ruchem rynkowym bez marży bezpieczeństwa.

Długoterminowo sprzyja strategia oparta o firmy mające silną przewagę konkurencyjną działające w stabilnych, rozwijających się branżach — takie spółki potrafią przetrwać okresy gorszej koniunktury. Jednocześnie regularne dokupywanie daje szansę uczestniczenia w dalszych wzrostach, jeżeli hossa utrzyma tempo.

W praktyce wyceny warto analizować w odniesieniu do konkretnych oczekiwań wobec danej spółki i całej gospodarki. Czasem wyższy mnożnik bywa uzasadniony, jeśli firma ma bardzo dobre perspektywy wzrostu — tak samo bywało w podejściu inwestycyjnym W. Buffetta.

Czy teraz kupować S&P 500?

Decyzję o zakupie warto podejmować po ocenie własnego planu inwestycyjnego oraz wyceny i perspektyw spółek wchodzących w skład indeksu. Rynek pamięta, że nawet przy dobrym momentum potrafi nagle zweryfikować oczekiwania.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Budowa portfela

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.