Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Raymond James przenosi doradców z największych firm z Wall Street — i wyjaśnia, dlaczego to ważne dla kursu

Redakcja InwestHub · 20 lipca 2026 23:33

Raymond James to firma z branży zarządzania majątkiem. Ma 1,15 bln USD rachunków opartych na opłatach pobieranych w modelu stałym (fee-based).

Klucz w tym modelu jest prosty: spółka intensywnie pozyskuje nowych doradców, aby budować i utrzymywać powtarzalny strumień przychodów z opłat. Dzięki temu każdy kolejny doradca ma znaczenie nie tylko dla „liczby zatrudnionych”, ale też dla tego, jak szybko rosną aktywa klientów i opłaty pobierane cyklicznie.

Pod koniec pierwszego kwartału 2026 r. Raymond James miał 9 076 doradców finansowych. To wzrost z 8 372 doradców pięć lat wcześniej. Tempo wzrostu liczby doradców wyniosło w tym okresie około 2% rocznie w ujęciu skumulowanym.

Brzmi to niepozornie, ale gdy spojrzysz na to, co każdy nowy doradca wnosi do firmy, zaczynasz dostrzegać siłę modelu, który zbudował Raymond James.

Raymond James nie korzysta z relacji „jeden na jednego”

W pierwszym kwartale 2021 r. Raymond James miał około 970 mld USD aktywów pod zarządzaniem i administracją (assets under administration). W praktyce to w dużej mierze środki klientów spółki. Pięć lat później ta wartość była bliska 1,6 bln USD, co oznaczało tempo wzrostu rzędu 10% rocznie w ujęciu skumulowanym. Do końca maja ta liczba wzrosła do 1,9 bln USD, a około 60% stanowiły konta w modelu fee-based. Takie konta generują powtarzalne opłaty o charakterze zbliżonym do renty.

2% w ujęciu rocznym wzrostu liczby doradców, z którymi współpracuje Raymond James, stanowi mocny silnik wzrostu. Wynika to z tego, że jeden doradca obsługuje więcej niż jednego klienta. W pierwszym kwartale 2026 r. Raymont James uzyskał „drugi najwyższy wynik kwartalny w naszej historii” zarówno pod względem pozyskanej produkcji, jak i aktywów klientów. Wartości te obejmują produkcję z perspektywy 12 miesięcy w wysokości 141 mln USD oraz niemal 21 mld USD aktywów klientów. To nie są osoby tuż po studiach — to doświadczeni profesjonaliści z ugruntowanymi relacjami.

Wyniki za trzeci kwartał prawdopodobnie okażą się dobre

Przy założeniu mocnej rekrutacji doświadczonych specjalistów, kontynuacji miesięcznego wzrostu aktywów (w szczególności tych generujących opłaty) oraz dobrej kondycji całego rynku Raymond James najpewniej zaprezentuje solidne wyniki za trzeci kwartał 22 lipca. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to nowa strategia firmy. To ten sam plan działania, którego spółka używa od bardzo długiego czasu.

Jedyna zmienna, której zarząd nie może kontrolować, to wyniki rynkowe. W krótkim terminie mają one duży wpływ na aktywa pod doradztwem i na generowane przez firmę przychody z opłat. Ponieważ giełda znajduje się blisko historycznych maksimów, inwestorzy nastawieni na wartość będą prawdopodobnie chcieli poczekać na korektę na rynku. Warto zauważyć, że wskaźnik C/Z (cena do zysku, czyli ile płacisz za 1 USD zysku) jest nieco wyższy niż jego średnia z ostatnich pięciu lat.

Nie oznacza to jednak, że trzeba całkiem zapomnieć o Raymond James. Jeśli podoba ci się podejście strategiczne, ale nie odpowiada ci cena, dodaj akcje do listy obserwowanych, aby wrócić do tematu, gdy krótkoterminowi inwestorzy zaczną się wystrzegać wszystkiego, co jest powiązane z rynkiem. Długoterminowi inwestorzy mogą uznać, że bardziej atrakcyjny punkt wejścia pojawi się w przyszłości, o ile nie przeszkadza im trochę „pod prąd”.

Czy kupować akcje Raymond James Financial już teraz?

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.