Netflix traci na giełdzie: kolejne rozczarowania wokół rynku streamingowego i spadek wyceny
Netflix (NFLX) w tym tygodniu przegrał rywalizację o streamingową platformę Roku (ROKU) na rzecz Fox (FOX). To wydarzenie nakłada się na niedawne niepowodzenie Netflixa w staraniach o zakup Warner Bros. Discovery (WBD), w których skuteczniejsza okazała się Paramount należąca do Davida Ellissona (PSKY).
W rezultacie inwestorzy zaczęli wyceniać serię nieudanych ruchów i rosnącą ostrożność wobec tempa wzrostu. Po sprzedaży akcji Netflixa jego kapitalizacja rynkowa skurczyła się, a kurs wyraźnie traci.
W danych rynkowych widać, że akcje Netflixa zakończyły wtorkową sesję na minusie o 4%. W ujęciu ostatnich dwóch miesięcy kurs jest niżej o 27%, po krótkim rajdzie obserwowanym od końca lutego do połowy kwietnia. Od początku roku (YTD) akcje spadają o 16%, podczas gdy S&P 500 zyskał 10%.
Notowania znajdują się obecnie poniżej kluczowych średnich kroczących: 50-, 100- i 200-dniowej. Analitycy patrzą na to jako sygnał utrzymującej się słabości trendu na wykresie.
Na horyzoncie kluczowe będą najbliższe wyniki kwartalne. Netflix ma opublikować wyniki za II kwartał 16 lipca, po zakończeniu sesji. Rynek oczekuje, że spółka zdoła pokazać poprawę po rozczarowaniu z I kwartału, które podsyciło presję sprzedażową.
W kwietniu inwestorzy byli szczególnie rozczarowani tym, że Netflix nie podniósł prognozy przychodów na cały 2026 r. z przedziału 50,7 mld USD – 51,7 mld USD. Dodatkowo firma podała pełnoroczną prognozę marży operacyjnej na poziomie 31,5%, wobec oczekiwań analityków na 32%. W ocenie części rynku „zyski” z tzw. opłaty za rozpad transakcji (breakup fee) związanej z wątkiem Warner Bros. Discovery mogą maskować wyższe koszty amortyzacji treści.
W tle rośnie też niepewność organizacyjna. Reed Hastings – długoletni przewodniczący Netflixa – ogłosił odejście ze stanowiska. Dla rynku oznacza to koniec pewnej epoki, a jednocześnie nasila presję, by spółka potrafiła udowodnić, że jej biznes reklamowy naprawdę skaluje się.
W kontekście tej dyskusji Goldman Sachs w notatce podkreślił, że niedawny raport kwartalny Netflixa jest – według banku – „wspierający” długoterminową tezę: szybszy wzrost przychodów, rosnące marże przy jednoczesnym inwestowaniu w treści i rozwój platformy oraz możliwość zwrotu kapitału w rozmiarze większym niż wynikałoby z rocznych (annualized) wolnych przepływów pieniężnych. W tej argumentacji Goldman Sachs wskazał również, że po raporcie Netflix ogłosił program skupu akcji o wartości 25 mld USD, co bank uznał za pozytywny sygnał.
Jednocześnie bank zaznaczył, że w krótkim terminie debata na rynku prawdopodobnie będzie skupiona na trendach zaangażowania odbiorców i na „klockach” stojących za komentarzem spółki dotyczącym przychodów za II kwartał, takich jak wzrost liczby użytkowników czy polityka cenowa.
W praktyce kurs pozostaje pod presją do czasu, aż Netflix pokaże, że wzrost idzie w dobrym kierunku i poda więcej szczegółów dotyczących swojej strategii w obszarze przejęć.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.