Lipcowy raport inflacyjny w USA okazał się nieco wyższy, niż oczekiwała Wall Street. W dużej mierze rynek może jednak winić za to sam siebie.
Benzyna potaniała o 2,7%. Ceny mebli i sprzętu gospodarstwa domowego spadły o 0,9%. Ceny towarów ogółem obniżyły się w ciągu miesiąca o 0,1%, mimo że obowiązywały już cła sięgające 50% na samochody, stal i aluminium. To wyraźny dowód na powstrzymywanie wzrostu cen. Amerykańscy konsumenci wykonali swoją część zadania.
Największy wzrost odnotowano w kategorii usług finansowych i ubezpieczeń. Ceny w tej grupie zwiększyły się o 1,2%, co było największą pojedynczą zmianą w całym raporcie. W praktyce doradca inwestycyjny pobiera od klienta określony procent od powierzonych mu aktywów. Kiedy ceny akcji rosły w lipcu, wartość tych aktywów się zwiększała, a wraz z nią rosły opłaty wyrażone w dolarach.
Z czysto statystycznego punktu widzenia Biuro Analiz Ekonomicznych uznało, że indeks S&P 500 miał dobry miesiąc, i uwzględniło ten efekt jako wzrost kosztów utrzymania. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne, ale takie ujęcie ma logiczne uzasadnienie, ponieważ te pieniądze rzeczywiście zostały pobrane z rachunków realnych osób. Biuro Analiz Ekonomicznych i tak zmieni metodologię 30 września. Warto zwrócić uwagę, kto zyska na wersji indeksu, w której opłaty pobierane przez Wall Street nie będą już uwzględniane.
Pozostałe kategorie zachowywały się stabilnie. Inflacja bazowa, czyli wskaźnik nieuwzględniający najbardziej zmiennych cen i szczególnie obserwowany przez Rezerwę Federalną, wyniosła dokładnie tyle, ile oczekiwał rynek. Dochody wzrosły o 0,4%, a wydatki o 0,2%. Gospodarstwa domowe zarobiły więc więcej i zatrzymały różnicę w oszczędnościach. Jest to zgodne z opublikowanym we wtorek raportem o nastrojach konsumentów. Wynikało z niego, że Amerykanie dość dobrze oceniają bieżący miesiąc, ale są bardzo pesymistyczni w perspektywie przyszłego roku.
Ten zestaw danych dobrze pokazuje sytuację w 2026 roku, ponieważ w jednym raporcie zawiera jej pełny obraz. Wartość portfeli inwestycyjnych rośnie, a jednocześnie zaufanie konsumentów spadło do najniższego poziomu od siedmiu miesięcy. Sprzedaż nowych domów zanotowała najsłabszy miesiąc od stycznia, podczas gdy inwestycje związane ze sztuczną inteligencją stworzyły na rynkach finansowych biliony USD majątku. Giełda i gospodarka przez cały rok przedstawiały różne obrazy sytuacji. Lipcowy raport dotyczący wydatków na konsumpcję osobistą (PCE) jest rzadkim dokumentem, w którym oba te obrazy pojawiają się obok siebie. Wzrost majątku na rynku został w nim ujęty jako wyższy koszt życia dla wielu osób, które nie otrzymały z tego ani centa.
Rentowności obligacji 10- i 30-letnich wciąż utrzymują się blisko poziomów ostatnio obserwowanych w 2007 roku. Traderzy oceniają obecnie prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych we wrześniu na jedną szansę na trzy, a grudzień uznają za bardziej prawdopodobny termin. Warsh pojawi się w piątek w Jackson Hole z protokołami wskazującymi, że kilku jego współpracowników bardzo chce podjąć decyzję o zmianie stóp wcześniej.
Może to oznaczać, że oprocentowanie kredytu hipotecznego wzrośnie, ponieważ zarządzający pieniędzmi mieli dobry lipiec. Cieszmy się ostatnimi dniami lata?
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.