Globalne cło Trumpa wygasło 24 lipca. Zastąpiły je stawki 10–12,5% dla 60 krajów
Ostatnia odsłona wojny handlowej przyniosła zmianę podstawy prawnej amerykańskich ceł. Tymczasowe globalne cło w wysokości 10%, obowiązujące przez kilka ostatnich miesięcy, wygasło 24 lipca. Tego samego dnia wprowadzono nowy zestaw ceł, oparty na sekcji 301 ustawy o handlu z 1974 r.
Nowe stawki obejmują 60 najważniejszych partnerów handlowych USA i wynoszą od 10% do 12,5%. Państwa te odpowiadają za około 99,4% całego amerykańskiego importu. Kraje, które wprowadziły zakaz importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej lub zobowiązały się do jego wprowadzenia, płacą 10%. Pozostałe 46 państw objęto stawką 12,5%.
### Dlaczego zmiana podstawy prawnej ma większe znaczenie niż sama stawka
Pierwotne cła zostały nałożone na podstawie nadzwyczajnych uprawnień gospodarczych. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił je na początku tego roku. Lukę w przepisach wypełniło tymczasowe 10-procentowe cło oparte na sekcji 122, ale obowiązywanie tej podstawy było ograniczone czasowo i wygasło 24 lipca.
Zamiast pozwolić na całkowite wygaśnięcie ceł, administracja przebudowała cały program w oparciu o sekcję 301. Uzasadnieniem jest twierdzenie, że partnerzy handlowi USA nie zdołali powstrzymać importu towarów wytwarzanych przy użyciu pracy przymusowej.
Sekcja 301 ma mocniejsze podstawy prawne niż przepisy dotyczące nadzwyczajnych uprawnień gospodarczych. Dzięki temu nowe cła powinny być znacznie trudniejsze do podważenia w sądzie. Przez wiele miesięcy rynki zakładały, że opłaty mogą zniknąć po decyzji sędziego. Sposób ich zastąpienia sugeruje jednak, że mogą pozostać elementem polityki handlowej USA przez kolejne lata.
### Co cła oznaczają dla inwestorów
Reakcja rynku w kolejnych dniach była ograniczona. Nowe stawki są zbliżone do tych, które już obowiązywały. Z punktu widzenia przedsiębiorstw opłata w wysokości 10–12,5% od niemal całego importu staje się jednak stałym kosztem prowadzenia działalności, a nie jednorazowym szokiem.
Sprzedawcy odzieży, obuwia, mebli i elektroniki, którzy w dużym stopniu polegają na imporcie, będą nadal odczuwać presję na marże. Marża to część przychodów pozostająca firmie po odjęciu kosztów. Przedsiębiorstwa mogą ograniczyć ten wpływ, przenosząc wyższe koszty na klientów.
Nike (NYSE: NKE), które znaczną część produktów pozyskuje z zagranicy, musi więc albo absorbować dodatkowy koszt, albo uwzględniać go w cenach dla konsumentów. Z kolei krajowi producenci, tacy jak Nucor (NYSE: NUE), zyskują umiarkowaną przewagę, ponieważ importowane towary stają się droższe.
Cła są jednocześnie podatkiem, który może zwiększać inflację i obciążać konsumentów. Uzasadnienie oparte na walce z pracą przymusową może także prowadzić do działań odwetowych oraz nowych sporów z zagranicznymi partnerami handlowymi. Dla większości dużych i dobrze zarządzanych spółek podstawowa stawka na poziomie nieco powyżej 10% jest jednak możliwa do udźwignięcia. Polityka handlowa USA może się przy tym ponownie zmienić.
Dla inwestorów ważnym założeniem nie powinno być szybkie zniknięcie ceł, lecz ich utrzymanie. W takiej sytuacji lepiej radzić sobie mogą firmy mające rzeczywistą możliwość podnoszenia cen oraz przedsiębiorstwa korzystające z krajowych lub zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw. Większą ostrożność należy zachować wobec importerów działających przy niskich marżach. Bieżące informacje o polityce handlowej mogą powodować wahania, ale ich tłem pozostaje poziom ceł, który stał się bardziej trwały niż jeszcze miesiąc wcześniej.
Dyskusje o NKE na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.