Elon Musk ostrzega: rodzi się coraz mniej dzieci, a emerytury są pod presją
Przez większość historii ludzkości struktura demograficzna przypominała piramidę: u jej podstawy znajdowała się szeroka grupa młodych ludzi, a na szczycie znacznie mniejsza grupa osób starszych. Teraz ten układ zaczyna się odwracać.
„Ludzkość wymiera” — napisał Elon Musk na platformie X, komentując raport, zgodnie z którym osoby w wieku 65 lat i więcej po raz pierwszy w odnotowanej historii przewyższyły liczebnie dzieci w wieku do 5 lat.
Według nowego raportu U.S. Census Bureau osoby starsze stanowiły w 2025 roku większą część światowej populacji niż najmłodsze dzieci. Ta różnica ma w kolejnych dekadach szybko się powiększać.
Liczba osób w wieku co najmniej 65 lat ma wzrosnąć z 852 mln w 2025 roku do 2 mld w 2060 roku. Oznaczałoby to, że niemal co piąta osoba na świecie będzie seniorem. Obecnie jest to mniej więcej co dziesiąta osoba.
Jednocześnie w wielu krajach gwałtownie spada liczba urodzeń. W 2023 roku ponad 71% światowej populacji mieszkało w państwach, w których współczynnik dzietności wynosił najwyżej około 2,1 dziecka na kobietę, czyli poziom zastępowalności pokoleń. Dziesięć lat wcześniej odsetek ten wynosił 45%. Poniżej tego poziomu znalazły się także Chiny i Indie, dwa najludniejsze państwa świata.
Nie oznacza to, że ludzkość dosłownie znika. U.S. Census Bureau prognozuje, że światowa populacja nadal będzie rosła — z około 8,1 mld osób w 2025 roku do 10,2 mld w 2060 roku.
Mniejsze pokolenia dzieci w przyszłości przełożą się jednak na mniejsze grupy pracowników. Jednocześnie coraz więcej osób będzie żyło dłużej. W efekcie mniejsza liczba pracujących może zostać obciążona finansowaniem szybko rosnącej grupy emerytów.
Dla Amerykanów nie jest to wyłącznie abstrakcyjny problem demograficzny. Dotyczy podstawowych zasad finansowania programu Social Security.
Dlaczego mniejsza liczba urodzeń może zaszkodzić Social Security
Social Security nie jest osobistym kontem emerytalnym, na którym rząd odkłada składki konkretnego pracownika aż do momentu jego przejścia na emeryturę. Podatki od wynagrodzeń pobierane od dzisiejszych pracowników są w dużej mierze wykorzystywane do wypłacania świadczeń obecnym emerytom.
Taki system działa najlepiej wtedy, gdy na każdego beneficjenta przypada wielu pracowników wpłacających składki. Ta proporcja szybko się pogarsza.
W 2000 roku na jednego beneficjenta Social Security przypadało 3,43 pracownika objętego systemem. W 2025 roku wskaźnik spadł do 2,65. Powiernicy Social Security prognozują, że w 2032 roku wyniesie 2,39, a w 2060 roku zaledwie 2,08.
Presja jest już widoczna w finansach programu.
W 2025 roku około 185 mln pracowników zapłaciło 1,32 bln USD podatków od wynagrodzeń na rzecz Social Security. Stanowiło to większość całkowitych przychodów programu, które wyniosły 1,45 bln USD. Koszty sięgnęły jednak 1,61 bln USD, co oznaczało deficyt w wysokości 160 mld USD. Różnicę pokryły rezerwy funduszu powierniczego, dzięki czemu program mógł wypłacić wszystkie zaplanowane świadczenia.
Te rezerwy nie wystarczą na zawsze.
Raport powierników Social Security z 2026 roku przewiduje, że fundusz Old-Age and Survivors Insurance Trust Fund, który finansuje emerytury oraz świadczenia dla osób pozostałych przy życiu po zmarłych beneficjentach, wyczerpie rezerwy w czwartym kwartale 2032 roku. Po ich wyczerpaniu bieżące przychody wystarczyłyby na pokrycie tylko 78% zaplanowanych świadczeń.
Związek z demografią jest wyraźny. Powiernicy obniżyli długoterminowe założenie dotyczące dzietności z 1,9 do 1,75 dziecka na kobietę. Stwierdzili, że zmiana tego założenia jest najważniejszym czynnikiem odpowiadającym za znaczne zwiększenie prognozowanego deficytu.
Ostrzeżenie Muska i krajowy problem z finansowaniem Social Security nie dotyczą dokładnie tego samego zjawiska. Łączy je jednak ta sama trudna zależność: coraz więcej emerytów pobiera świadczenia przez dłuższy czas, a system finansuje coraz mniejsza liczba pracowników.
Przyszłe decyzje dotyczące Social Security będą zależały między innymi od działań Kongresu. Dla osób planujących emeryturę oznacza to potrzebę uwzględnienia także innych źródeł dochodu.
Jedną z możliwości jest inwestowanie w nieruchomości. Dobrze wybrane mieszkania lub domy mogą generować przychody z najmu, które pomagają pokrywać koszty życia na emeryturze. Nieruchomości mogą też zyskiwać na wartości w dłuższym terminie i częściowo chronić kapitał przed inflacją.
Wzrost inflacji często podnosi wartość nieruchomości, ponieważ zwiększają się koszty materiałów, pracy i gruntów. Wyższe mogą być również czynsze, co pozwala właścicielom zwiększać przychody z najmu.
Zakup nieruchomości wymaga jednak dużego kapitału, a wysokie ceny mieszkań i podwyższone oprocentowanie kredytów dodatkowo utrudniają inwestowanie. Wynajem nie jest też całkowicie pasywnym źródłem dochodu. Obsługa najemców, konserwacja i naprawy mogą wymagać czasu oraz obniżać faktyczną stopę zwrotu.
Alternatywą dla zakupu całej nieruchomości może być inwestowanie za pośrednictwem platform, które pozwalają nabywać udziały w nieruchomościach na wynajem. Takie rozwiązanie nie eliminuje ryzyka inwestycyjnego, ale może obniżyć próg wejścia i ograniczyć obowiązki związane z samodzielnym zarządzaniem lokalem.
Innym rozwiązaniem są wysoko oprocentowane konta oszczędnościowe. Mogą one zapewniać odsetki przy zachowaniu łatwego dostępu do pieniędzy. Zwykle oferują wyższe oprocentowanie niż standardowe konta oszczędnościowe, choć ich warunki mogą się zmieniać wraz z poziomem stóp procentowych.
Plan emerytalny powinien uwzględniać dochody, zadłużenie, planowaną datę przejścia na emeryturę, oczekiwane świadczenie z Social Security, podatki, koszty opieki zdrowotnej oraz tolerancję na ryzyko inwestycyjne. W przypadku osób z dużym portfelem lub wieloma źródłami dochodu pomoc doradcy finansowego może ułatwić ocenę różnych rozwiązań i ich kosztów.
Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarkaDyskusje o TSLA na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.