Sandisk (NASDAQ: SNDK) przez ostatni rok był jednym z najszybciej rosnących walorów: notowania wzrosły o 579%. Jednocześnie kurs jest dziś niżej o ponad 31% w porównaniu z czerwcowym 2026 r. maksimum wszech czasów. Przed raportem kwartalnym, który spółka ma opublikować 5 sierpnia, inwestorzy szukają sygnałów, czy wyniki mogą znowu zaskoczyć rynek.
Jednym z ważnych punktów odniesienia są niedawne rezultaty Micron (NASDAQ: MU). To spółka, której wyniki często dobrze „zapowiadają”, jak może wyglądać sytuacja u Sandisk, bo obie firmy działują w branży pamięci i korzystają z podobnego cyklu popytu.
Micron mocno przebił oczekiwania
Micron opublikował wyniki za fiskalny 2026 trzeci kwartał. Spółka zwiększyła przychody rok do roku o ponad czterokrotność i jednocześnie „przestrzeliła” własną prognozę. Dodatkowo odnotowano ponad 70% wzrostu sekwencyjnego (czyli w ujęciu do poprzedniego kwartału).
W tym miejscu ważna jest też skala założeń rynkowych. Prognozy (guidance, czyli wskazówki zarządu) w punkcie pośrednim zakładały przychody na poziomie 33,5 mld USD, co oznaczało mniej więcej 40-procentową poprawę sekwencyjną. Ostatecznie wyniki Microna okazały się wyraźnie mocniejsze.
Jak te dane przekładają się na Sandisk
Gdy porówna się te informacje z wynikami Sandisk za fiskalny 2026 trzeci kwartał, widać podobny kierunek poprawy. Ten kwartał zakończył się 3 kwietnia.
Sandisk pokazał, że przychody niemal się podwoiły sekwencyjnie, a tempo wzrostu było szybsze niż u Micron w jego przełomowym kwartale. W przypadku Q3 spółka zakładała w prognozie (w punkcie pośrednim) przychody 4,6 mld USD, a ostatecznie podała 5,95 mld USD.
Sandisk planował mocny czwarty kwartał
Spółka prognozowała też wyniki za fiskalny 2026 czwarty kwartał, wskazując w punkcie pośrednim przychody na poziomie 8 mld USD.
Jeśli Sandisk będzie kontynuować ten schemat, inwestorzy mogą liczyć na ponowne pobicie tej prognozy. Dla porównania: w przypadku Micron przychody wyniosły 41,5 mld USD, co zaskoczyło nawet najbardziej optymistyczne oczekiwania. Następnie Micron podał prognozę na kolejny kwartał na poziomie 50 mld USD.
Sygnały z branży pamięci wspierają spółkę
W branży pamięci cykle potrafią zmieniać się szybko: spadki podaży potrafią przechodzić w nadmiar zapasów. To „narracja” widoczna w tej branży od dekad. Tym razem jednak inwestorzy zwracają uwagę na coś innego: rozbudowę AI i rosnące potrzeby obliczeniowe, które są wyjątkowo silne.
W praktyce chodzi o firmy, które mają realne przychody i jednocześnie zwiększają moce na potrzeby sztucznej inteligencji. To sprawia, że porównania do bańki z czasów dot-com stają się mniej trafne.
Micron ogłosił też wejście w wieloletnie strategiczne porozumienia z klientami. Taki układ wieloletni zmniejsza wrażliwość spółki na „gorszą” część cyklu, czyli okres załamania popytu. Inni gracze w branży, tacy jak Sandisk, mogą podążać podobną ścieżką, co dla inwestorów oznacza potencjalnie atrakcyjniejsze poziomy kursu mimo krótkoterminowych wahań.
Duże inwestycje w infrastrukturę AI
Kolejnym istotnym czynnikiem są nakłady inwestycyjne w sektorze technologicznym. Alphabet podniósł cel nakładów inwestycyjnych (capex, czyli wydatki na inwestycje) i zamierza przeznaczyć na ten cel do 205 mld USD w całym 2026 roku. Część tych środków będzie musiała trafić do komponentów i podzespołów wspierających rozwój AI, w tym pamięci — obszaru blisko związanego z działalnością Sandisk.
Co dalej dla akcji Sandisk
Te czynniki mają działać długoterminowo i wspierać dalszy wzrost wartości akcji Sandisk. Najbliższy sprawdzian to oczywiście to, czy spółka w czwartym kwartale ponownie pobije prognozy oraz w jaki sposób skomentuje sytuację w kolejnych okresach, w tym w perspektywie fiskalnego 2027 roku.
Jeśli rozważasz zakup akcji Sandisk przed publikacją, warto pamiętać o dwóch kwestiach: jak duża będzie „nadwyżka” wyników względem oczekiwań oraz jakie informacje spółka przekaże inwestorom o kolejnych kwartałach.
Dyskusje o GOOGL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.