Czego spodziewać się w tym sezonie wyników: banki, Big Tech i „Hindenburg Omen”
W rozmowie o tym, czego szukać w nadchodzącym sezonie publikacji wyników, Art Hogan zwrócił uwagę, że pierwsze duże akcenty to zwykle banki. Jak podkreślił, tzw. money center banks handlują blisko rekordów wszech czasów, co sprawia, że sama reakcja rynku na wyniki może być trudniejsza do przewidzenia.
Hogan dodał, że inwestorzy będą szczególnie patrzeć na przychody z obrotu (trading revenues) i oczekują, że w drugim kwartale znów będą one tak wysokie jak w pierwszym. Zwrócił też uwagę, że prognozy na przyszłość będą zależały od tego, co powiedzą hyperskalery — czyli wielcy dostawcy usług chmurowych.
Ocenił, że raczej nie będą one zapowiadać cięć wydatków. Jego zdaniem mogą raczej przesuwać wydatki jeszcze bardziej — w stronę końca tego roku i kolejnego.
Pytany o to, skąd biorą się rekordowe poziomy dla banków, Hogan wskazał na kilka czynników. Po pierwsze stwierdził, że ogólnie sektor finansowy korzysta na łagodniejszym podejściu regulacyjnym, co sprzyja większej aktywności w obszarze fuzji i przejęć. Dodał, że działalność w capital markets jest dziś około 8 razy większa niż rok temu, a aktywność M&A wzrosła około 10 razy rok do roku.
Do tego Hogan zaznaczył, że harmonogram debiutów giełdowych (IPO calendar) jest obecnie bardzo „gorący”. W jego ocenie sektor finansowy w pierwszym kwartale słabszy od innych, a w drugim nadrabia zaległości. Jednocześnie podał, że trajektoria wzrostu wyników dla całego sektora finansowego wygląda na jedną z najlepszych wśród 11 sektorów w S&P 500. Spośród Mag 7, czyli siedmiu największych spółek z indeksu, wymienił Alphabet i Apple.
Hogan zaznaczył jednak, że kluczowe dla szerszego obrazu będą wyniki Mag 7 oraz hyperskalerów. Powód jest prosty: mają wspierać tzw. „picks and shovels trade”, czyli branże i dostawców związanych z infrastrukturą pod sztuczną inteligencję. Chodzi m.in. o nakłady (CAPEX) na centra danych, pamięć oraz elementy potrzebne do budowy i szkolenia modeli językowych.
Zwrócił też uwagę, że część z największych firm, które dokładają ogromnych środków, nie pokazuje jeszcze wprost, kiedy ich inwestycje przełożą się na zwrot z zainwestowanego kapitału.
Osobny wątek dotyczył „Hindenburg Omens”. Jared Blikre podkreślił, że przez nazwę zjawisko przyciąga dużo uwagi, ale pod spodem widać teraz coś więcej: sygnały widać w wielu wskaźnikach. Według niego rynek jest „rozciągnięty”, a do tego występują problemy z koncentracją — co oznacza, że wzrosty nie są równomierne i zyski ciągną zwykle tylko wybrane spółki.
Blikre wskazał, że pozytywnym elementem w tym tygodniu był rekord na zaawansowanej linii wzrostów i spadków dla S&P 500. To wskaźnik, który powstaje jako dzienne skumulowane różnice między liczbą zwycięzców a przegranych, i pomaga ocenić, czy wzrost jest „szeroki”, czy opiera się na wąskiej grupie spółek. Jego zdaniem ten sygnał usuwa wcześniejszą rozbieżność narastającą przez miesiące.
Z tego powodu Blikre ocenił, że jest mniej zaniepokojony niż tydzień temu albo dwa tygodnie temu. Jednocześnie dodał, że „Hindenburg Omens”, o których mowa, potrafią się kumulować, a w przeszłości bywały skorelowane z przecenami — dlatego warto je obserwować.
Dyskusje o AAPL na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.