Ceny ropy rosną wraz z eskalacją konfliktu i zakłóceniami dostaw na Bliskim Wschodzie
Ceny ropy gwałtownie wzrosły we wtorek i zbliżyły się do ostatnich szczytów. Największą uwagę rynku przyciągały informacje z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza z Arabii Saudyjskiej, które zwiększyły presję na fizyczny rynek ropy, czyli segment, w którym surowiec jest rzeczywiście kupowany, sprzedawany i transportowany.
Kontrakty terminowe na ropę Brent (BZ=F), będącą międzynarodowym punktem odniesienia dla cen, podrożały o ponad 2,80 USD, do ponad 108,50 USD za baryłkę. Notowania zbliżyły się tym samym do poziomu 109 USD osiągniętego w poniedziałek. Kontrakty na amerykańską ropę WTI (CL=F) wzrosły o około 3,50 USD, przekraczając 104,50 USD za baryłkę.
We wtorek narastały obawy o eksport ropy z Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska znalazła się w centrum uwagi, ponieważ uczestnicy rynku próbują ocenić szkody w infrastrukturze naftowej tego kraju. Jest ona kluczowa dla transportu ropy z Zatoki Perskiej, podczas gdy cieśnina Ormuz pozostaje wstrząsana konfliktem między USA a Iranem.
Arabia Saudyjska mierzy się z serią ataków na strategiczną infrastrukturę energetyczną. Odpowiadają za nie jemeńska grupa Huti oraz inne wspierane przez Iran siły pośredniczące działające w Iraku. Najpoważniejsze były ataki przeprowadzone w weekend, które zmusiły saudyjskie władze do zamknięcia rurociągu East-West.
Rurociąg East-West transportuje ropę do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Stamtąd surowiec może być ładowany na tankowce płynące na południe przez cieśninę Bab al-Mandab, położoną wzdłuż wybrzeża Jemenu, albo na północ — przez Kanał Sueski i sąsiadujący z nim rurociąg SUMED — w kierunku Morza Śródziemnego.
Przepustowość rurociągu wynosi około 7 mln baryłek dziennie. Stał się on głównym czynnikiem odbudowy eksportu ropy z Zatoki Perskiej do około 70% poziomu sprzed wojny. Najnowsze zakłócenia przyczyniły się do powrotu cen ropy powyżej 100 USD za baryłkę.
„Morze Czerwone jest teraz obszarem otwartej wojny” — napisali we wtorek klientom stratedzy Rabobanku pod kierownictwem Michaela Every’ego. „Te dostawy nie wrócą w pełni, a co ważniejsze, odbudowa rurociągu to nie to samo co jego ponowne uruchomienie”.
Eksport Arabii Saudyjskiej w dużej mierze powrócił do czerwcowego poziomu około 5 mln baryłek dziennie, mimo że w ostatnim czasie zmniejszyły się załadunki w porcie Yanbu, wynika z danych Goldman Sachs. We wtorek pojawiły się jednak informacje, że Arabia Saudyjska miała poinformować europejskich odbiorców o anulowaniu części wrześniowych załadunków, podała agencja Reuters.
W ciągu ostatniego tygodnia Huti przejęli kontrolę nad kilkoma miastami i coraz większym obszarem Arabii Saudyjskiej. Zwiększa to ryzyko dalszych zakłóceń w saudyjskim handlu ropą. Grupa zapowiedziała, że zablokuje próby przepłynięcia przez cieśninę Bab al-Mandab statków przewożących saudyjską ropę.
Na wschodzie, w rejonie cieśniny Ormuz, konflikt USA z Iranem nadal trwa, a droga do jego rozwiązania pozostaje dla rynku niejasna. Przed wojną przez tę cieśninę przepływało około 15 mln baryłek ropy dziennie. Prezydent Trump powiedział w poniedziałek, że irański rząd „chce szybko i bardzo zdecydowanie zawrzeć umowę”. Jego wypowiedź padła jednak po tym, jak w niedzielę bezterminowo odroczono planowane spotkanie Teheranu z przywódcami innych państw Zatoki Perskiej.
Przywódcy Iranu zasygnalizowali gotowość do utrzymania konfliktu co najmniej do wyborów śród kadencji. Liczą na wywołanie strat gospodarczych w USA, gdy Biały Dom musi mierzyć się z wysokim prawdopodobieństwem, że Partia Demokratyczna przejmie kontrolę nad Izbą Reprezentantów. Ograniczyłoby to możliwość realizacji programu prezydenta.
„Wcześniej wskazywaliśmy reakcję Iranu na amerykańską blokadę gospodarczą jako możliwy scenariusz ryzyka. To ryzyko właśnie się materializuje” — napisali stratedzy Rabobanku. „Sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Każde kolejne wydarzenie ogranicza pozostałe możliwości Arabii Saudyjskiej w zakresie transportu ropy i zwiększa ryzyko dalszych zakłóceń”.
Wydarzenia na Morzu Czerwonym pokazują, że rynek ropy jest jednocześnie narażony na presję z kilku stron. Eksport surowca utrudniają nie tylko zakłócenia w Zatoce Perskiej i na Morzu Czerwonym. Ukraińskie ataki dronów na rosyjski sektor rafineryjny skłoniły także Moskwę do wprowadzenia zakazu eksportu paliw. Rosja była wcześniej dostawcą 10% światowego eksportu oleju napędowego.
Do problemów na Bliskim Wschodzie dołączyła Libia. Libijska Narodowa Korporacja Naftowa poinformowała we wtorek o wstrzymaniu wydobycia na dwóch polach naftowych. Powodem były protesty prowadzone przez grupę zbrojną odpowiedzialną za ochronę miejsc wydobycia ropy w kraju.
Te wydarzenia doprowadziły do silnego ograniczenia podaży na fizycznym rynku ropy. Ceny tego surowca pozostają na nim znacznie wyższe niż na rynku kontraktów terminowych. Tak zwana Dated Brent, czyli cena referencyjna wykorzystywana przy wycenie dużej części fizycznego handlu ropą na świecie, była we wtorek notowana powyżej 130 USD za baryłkę, wynika z danych Bloomberga. Gatunki ropy z Dubaju i Omanu utrzymywały się w pobliżu 128 USD.
Wzrost cen ropy zwiększył także presję na amerykańską Rezerwę Federalną, która ma jutro ogłosić najnowszą decyzję w sprawie stóp procentowych. Ostatnie dane o cenach konsumenckich i producenckich pokazały, że ceny energii nadal silnie podbijają inflację. Wyższe ceny produktów rafinowanych, takich jak benzyna i olej napędowy, zaczęły przenikać do całej gospodarki.
„Tworzy to coraz bardziej niekomfortową pętlę sprzężenia zwrotnego” — powiedziała we wtorek analityczka Capital.com Daniela Hathorn. „Wyższe ceny energii zagrażają wzrostowi gospodarczemu, ale jednocześnie utrudniają bankom centralnym ogłoszenie zwycięstwa nad inflacją”.
Zobacz nasze centrum wiedzy o Surowce energetyczne▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.