Ceny paliw rosną mimo wygasania kryzysu na ropie — drożej dla kierowców i w podróżach lotniczych
Ceny benzyny, diesla i paliwa lotniczego wracają do wzrostów, nawet gdy ropa naftowa traci impet. To nietypowe zjawisko sprawia, że wydatki rosną w momencie, gdy popyt na podróże jest najwyższy, a ryzyko jest też polityczne — bo wiąże się z obietnicą prezydenta Donalda Trumpa, że uda się ograniczyć inflację przed wyborami uzupełniającymi.
W Stanach Zjednoczonych i innych regionach różnica między kosztami niektórych produktów rafinowanych a surową ropą jest rekordowa. Jednocześnie globalne notowania ropy w dużej mierze „odrobiły” wcześniejszy skok wywołany wojną między Iranem a Zachodem. Niektórzy analitycy ostrzegają jednak, że konsumenci mogą wkrótce odczuć kolejne utrudnienia. Wskazują na rosyjski zakaz eksportu wynikający z konfliktu z Ukrainą oraz na ponowne napięcia na Bliskim Wschodzie, które ograniczają podaż.
O napięciu w dostawach mówią też uczestnicy rynku. Jamie Torrance, który prowadzi handel olejem napędowym i paliwem lotniczym w Trafigura Group, podkreśla: „Rafinerie pracują już na bardzo wysokim wykorzystaniu mocy, ale zapasy nadal się kurczą”.
Dla rządów i banków centralnych rynek paliw jest bolesnym przypomnieniem, jak kosztowne potrafią być skutki inflacyjne decyzji podjętych w czasie administracji Trumpa — w tym o eskalacji konfliktu z Iranem oraz o braku porozumienia zmierzającego do zakończenia wojny Rosji z Ukrainą. Trump zapowiedział śledztwo, ale w międzyczasie firmy, w tym PepsiCo Inc., wskazują na benzynę jako przyczynę spadku popytu konsumenckiego, a menedżerowie w Vanguard Asset Management kupują ubezpieczenia na wypadek wyższej niż oczekiwana inflacji w USA, ponieważ paliwo jest droższe.
Biały Dom przekonuje, że ceny na stacjach powinny podążać w dół za ropą. W oświadczeniu rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers napisała, że prezydent i jego zespół energetyczny przewidzieli krótkoterminowe zakłócenia na rynku, informowali o nich otwarcie Amerykanów oraz wdrożyli agresywny plan ograniczenia ich skutków. Jednocześnie podkreślono, że ceny ropy spadły wyraźnie, a ceny „na pompie” mają to odzwierciedlać.
Fundusze hedgingowe zakładały kontynuację wzrostów przed tym, jak USA w tym tygodniu wznowiły ataki na Iran. Z danych ICE Futures Europe wynika, że najbardziej optymistyczne zakłady dotyczące europejskiego oleju napędowego (gasoil) pojawiły się od końca marca. Jednocześnie fundusze były najmniej nastawione na wzrost cen ropy Brent — międzynarodowego benchmarku — od grudnia.
Rynek ropy oraz produktów rafinowanych jest globalny, ale jego ceny różnią się w zależności od regionu. Wstrząsy w jednym miejscu często prowadzą do wyższych cen tysiące kilometrów dalej.
Najbardziej znacząca zmiana dotyczyła Rosji. Kraj ten zakazał eksportu diesla po wielomiesięcznych atakach Ukrainy na jego rafinerie, które spowodowały braki na rynku krajowym. Rosja jest drugim największym eksporterem diesla na świecie po USA, odpowiadając za 11% globalnych dostaw.
Handlowcy twierdzą, że kraje, które opierały się na rosyjskich dostawach, takie jak Brazylia i Turcja, w ostatnich dniach prowadziły konkurencyjne przetargi na paliwa niepochodzące z Rosji.
Isabelle Gilks, dyrektor ds. badań rynku ropy w firmie doradczej Wood Mackenzie, mówi, że „znacznie bardziej niepokojąca część obrazu” dotyczy właśnie paliw. Podkreśla, że Rosja może okazać się „tym przysłowiowym słomianym ciężarem”, który przechyli całość.
Jednocześnie dodatkowe ryzyko może wynikać z niedawnego zaostrzenia walk wokół Cieśniny Ormuz. Trump ogłosił zawieszenie broni z Iranem, ale sytuacja może jeszcze bardziej pogorszyć problem. Przepływy produktów rafinowanych przez cieśninę — około 5 mln baryłek dziennie przed atakami Trumpa na Iran — w ostatnich tygodniach utrzymywały się blisko 1 mln baryłek dziennie. Tak wynika z notatki analityków Citigroup Inc., w której pojawiła się też informacja autorstwa Maxa Laytona.
Zaostrzenie w czasie szczytu popytu
Dociśnięcie podaży nasiliło się w momencie szczytu popytu w północnej części świata — w tradycyjnym letnim sezonie urlopowym.
W USA regularna benzyna bezołowiowa kosztowała średnio 3,88 USD za galon (stan na 10 lipca) według American Automobile Association. To trzecia najwyższa wartość w historii dla tego okresu. Ceny diesla są w tym czasie drugimi najwyższymi w historii. Choć ceny paliwa lotniczego nieco spadły, to wyższe bilety lotnicze pozostają odczuwalne — linie lotnicze próbują odzyskać część kosztów poniesionych na początku wojny.
W Europie skrajnie wysokie temperatury zagrażają zdolności rafinerii do produkcji paliwa na pełnych mocach. Ograniczenia związane z wydajnością układów chłodzenia i kondensacji oznaczają, że w czasie fali upałów rafinerie muszą obcinać produkcję nawet o 15%.
W Stanach Zjednoczonych rafinerie pracują na maksymalnych mocach od miesięcy, co zwiększa ryzyko awarii mechanicznych, które mogą zahamować produkcję. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest sezon huraganów na południu USA trwający od czerwca do listopada, który również może wymusić przestoje.
Te ryzyka pojawiają się w czasie, gdy zapasy zostały już „przetarte” w następstwie czterech miesięcy wojny z Iranem. W USA poziom zapasów destylatów — głównie diesla — znajduje się tuż obok najniższych poziomów sezonowych w historii i spada w momencie, kiedy zwykle powinien rosnąć. W Europie widać wczesne sygnały, że niektóre rządy chcą odbudować strategiczne rezerwy, co dodatkowo podbija popyt.
Wzrosty cen podsyca też koszt utrzymania zgodności z wymogami dotyczącymi paliw odnawialnych. Część podwyżek cen paliw w USA wynika z rekordowo wysokich kosztów „kredytów” dla rafinerii, potrzebnych do zachowania zgodności z krajowym standardem paliw odnawialnych.
Administracja Trumpa wskazuje też działania mające złagodzić zakłócenia w dostawach, w tym czasowe zawieszenie przepisów dotyczących żeglugi obowiązujących od ponad wieku oraz rezygnację z części wymogów dotyczących mieszania benzyny.
Wcześniejsze ostrzeżenia o kryzysie na rynku paliw — w tym prognozy niedoborów paliwa lotniczego — okazały się nietrafione. Rafinerie zareagowały zwiększeniem produkcji. Teraz jednak handlowcy i analitycy oceniają, że dostawy paliwa lotniczego są relatywnie stabilne, na tyle, że w pewnym zakresie można je mieszać z dieslem, aby zwiększyć podaż tego paliwa.
Na tle zmian jest też sytuacja w Chinach. Ten kraj, kluczowy dostawca paliw w całej Azji, zezwolił w tym tygodniu na większą skalę eksportu paliw — po raz pierwszy od marca.
Handlowcy obserwują, czy ostatnie zaostrzenie napięć na Bliskim Wschodzie skłoni Chiny do ograniczenia eksportu, czy też wyższe marże rafineryjne (czyli zysk z przetwarzania) napędzą dalsze wysyłki z Chin i innych krajów Azji w kolejnych tygodniach i miesiącach.
Torrance z Trafigura mówi, że dodatkowy eksport rafinowanych produktów z Chin powinien zmniejszyć część presji, ale potrzebne jest, by takie wsparcie było kontynuowane. W przeciwnym razie ceny diesla i benzyny mogą rosnąć dalej do poziomu, na którym popyt w końcu osłabnie.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.