Centra danych — nie Iran — napędzają amerykański kryzys energetyczny
Wzrost cen ropy wrócił na pierwszy plan, bo konflikt na Bliskim Wschodzie ponownie pokazuje, jak szybko ryzyko geopolityczne potrafi przenosić się na gospodarkę. Gdy napięcia związane z Iranem się nasilają, ropa naftowa wróciła do poziomu ok. 100 USD za baryłkę, czyli o około 35% w zaledwie kilka tygodni.
Według AAA krajowa średnia cena benzyny wzrosła do 4,11 USD za galon, przekraczając psychologicznie ważny próg 4 USD za galon, który zwykle osłabia zaufanie konsumentów.
Ponieważ transport, produkcja i żegluga opierają się na ropie, wyższe ceny nafty mogą ponownie podbić inflację. Choć ten wstrząs energetyczny wygląda na poważny, może okazać się dopiero początkiem.
Większy problem energetyczny jest już teraz
Wyższe ceny ropy trafiają na nagłówki, bo konsumenci widzą je za każdym razem, gdy tankują. Jednak elektryczność cicho staje się coraz rzadszym zasobem.
Według niedawnego raportu „Bloomberga” amerykańskie centra danych są na dobrej drodze, by do 2035 roku zużywać blisko 20% całej energii elektrycznej wytwarzanej w USA, wobec ok. 5,9% dziś. Oznaczałoby to ponad trzykrotny wzrost zapotrzebowania na prąd w ciągu kolejnej dekady.
W przeciwieństwie do popytu na benzynę, który zwykle waha się wraz z aktywnością gospodarczą, centra danych opartych na AI potrzebują zasilania 24/7. Każde zapytanie w chatbotach, każdorazowe trenowanie modeli oraz obciążenia obliczeniowe w chmurze zależą od tysięcy serwerów działających bez przerw.
Efekt jest taki, że zakłady energetyczne muszą budować moce wytwórcze w tempie niespotykanym od dziesięcioleci, a jednocześnie infrastruktura przesyłowa ma trudność, by nadążyć.
Konsumenci już płacą cenę
To nie jest już tylko teoria. W kilku regionach zakłady energetyczne wnioskowały o podwyżki stawek powiązane konkretnie ze wzrostem kosztów infrastruktury i rosnącym zapotrzebowaniem na prąd generowany przez duże projekty centrów danych. Rzecznicy konsumentów i regulatorzy ostrzegali, że coraz częściej to klienci mieszkaniowi mają ponosić część tych wydatków. W niektórych gospodarstwach domowych rachunki za prąd potrafią więc podwoić się — a nawet potroić — gdy zakłady odzyskują nakłady na nowe inwestycje w wytwarzanie i przesył.
To tworzy drugi problem inflacyjny. Wyższe ceny ropy podnoszą koszty transportu w całej gospodarce. Z kolei inflacja w obszarze energii elektrycznej podnosi koszt po prostu codziennego życia.
Jeśli centra danych zwiększą udział zużycia z 5,9% do jednej piątej całej produkcji energii w USA, energetyka będzie potrzebować setek miliardów dolarów na nowe inwestycje. Jeśli nie przejmą tego w dużej części alternatywne źródła energii, konsumenci mogą mierzyć się z wieloma latami rosnących rachunków za prąd, podczas gdy fragmenty sieci będą pracować bliżej maksymalnej przepustowości.
Nie zaskakuje też to, że społeczności w całym kraju zaczynają się przeciwstawiać planowanym inwestycjom w centra danych, wskazując na wyższe koszty usług energetycznych, większe zużycie wody i obawy o niezawodność sieci.
Inwestorzy powinni obserwować firmy rozwiązujące problem z ograniczoną przepustowością
Jednocześnie perspektywa nie jest całkiem ponura. Wiele firm technologicznych zdaje sobie sprawę, że poleganie wyłącznie na istniejącej sieci nie jest zrównoważone. Dlatego inwestują bezpośrednio w nowe źródła wytwarzania.
Microsoft (NASDAQ:MSFT), Amazon (NASDAQ:AMZN), Google, Oracle (NYSE:ORCL) oraz Meta Platforms (NASDAQ:META) zapowiedziały inwestycje lub partnerstwa obejmujące zaawansowaną energetykę jądrową, małe modułowe reaktory, energię geotermalną, ogniwa paliwowe na wodór albo wielkoskalowe magazynowanie energii w bateriach. Ich celem nie jest wyłącznie „czystsza energia” — chodzi o zapewnienie stabilnych dostaw prądu bez przeciążania lokalnych zakładów energetycznych.
Boom na AI nie tylko tworzy zwycięzców w półprzewodnikach. Otwiera też możliwości w obszarach takich jak technologia jądrowa, producenci sprzętu elektrycznego, firmy z sektora użyteczności publicznej, infrastruktura wodorowa oraz przedsiębiorstwa modernizujące sieć.
Trzeba jednak pamiętać o czasie. Takie projekty zwykle wymagają lat, aby powstały, a popyt na AI rośnie już teraz. Ten brak dopasowania w czasie sprawia, że sprzeciw polityczny wobec nowych centrów danych może się nasilać, zanim do sieci dołączą kolejne moce wytwórcze.
Wniosek kluczowy
Krótko mówiąc: konflikt w Iranie może napędzać dzisiejsze obawy inflacyjne, ale infrastruktura pod AI może stać się jutro większym wyzwaniem energetycznym.
Ceny ropy mogą spaść, jeśli napięcia geopolityczne się zmniejszą. Zapotrzebowanie na prąd ze strony centrów danych opartych na AI idzie jednak w przeciwnym kierunku — a „Bloomberg” prognozuje, że do 2035 roku mogą one zużywać 20% wytwarzanej w USA energii elektrycznej. Ten trend już wpływa na stawki zakładów, wywołuje sprzeciw wobec nowych inwestycji i zmusza branżę technologiczną do wydawania miliardów dolarów na alternatywne źródła energii.
W końcu rozsądni inwestorzy powinni wykraczać poza codzienne wahania cen ropy. Bardziej trwałym wątkiem inwestycyjnym mogą być spółki budujące infrastrukturę zasilania, której AI będzie potrzebować w kolejnej dekadzie. Jeśli im się to uda, zmniejszą presję zarówno na konsumentów, jak i na sieć elektryczną. Jeśli nie — to energia elektryczna, a nie benzyna, może stać się kluczową historią energetyczną epoki AI.
Dyskusje o AMZN na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.