Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Boom na AI ma swój rachunek — Micron już go wystawił

Redakcja InwestHub · 27 czerwca 2026 02:03

Micronowe „wybuchowe” wyniki nie tylko ożywiły temat AI na giełdzie. Spółka pokazała też, jak szybko rośnie koszt dostarczania sprzętu pod sztuczną inteligencję.

Producent układów pamięci dostaje zapłatę jako pierwszy, bo popyt na AI wpada na ograniczenia po stronie podaży. Trudne pytanie brzmi jednak dalej: kto zapłaci następną część rachunku — duże firmy technologiczne, producenci urządzeń, klienci z chmury, użytkownicy rozwiązań AI czy w końcu cała gospodarka.

To rozróżnienie tłumaczy, dlaczego kurs Micronu może rosnąć i jednocześnie nadal wyglądać korzystnie w prognozach zysków. Wskaźnik P/E (cena do zysku) porównuje cenę akcji z zyskiem spółki.

  • Trailing P/E uwzględnia zyski z ostatnich 12 miesięcy.
  • Forward P/E opiera się na szacunkach zysków na kolejne 12 miesięcy.

Niższe P/E oznacza, że inwestorzy płacą mniej za każdy 1 USD zysku.

Micron jest notowany około 9 razy przy oczekiwanych zyskach za najbliższe 12 miesięcy, na podstawie danych Bloomberg i Yahoo Finance. To mniej niż u Nvidii (NVDA), mniej niż na poziomie S&P 500 (^GSPC) i niżej niż u Apple (AAPL), Amazon (AMZN), Alphabet (GOOGL), Microsoft (MSFT) i Meta (META).

Powód jest prosty: analitycy spodziewają się gwałtownego wzrostu zysków Micronu.

Spółka prognozuje mniej więcej 50 mld USD kwartalnych przychodów oraz około 31 USD skorygowanego zysku na akcję (adjusted earnings per share) w czwartym kwartale roku podatkowego — i to oba wyniki są wyraźnie powyżej oczekiwań rynkowych. Firma pokazała też marżę brutto na poziomie 84,9% i zapowiedziała, że marże mogą wzrosnąć do około 86% w kolejnym kwartale, gdy „wąskie gardło” na pamięć będzie się zacieśniać.

Taki boom zysków nie dzieje się jednak w próżni. W tym samym czasie Apple spadło w czwartek o 6%, gdy firma podniosła ceny części Maców oraz iPadów.

W praktyce chodzi o koszty elementów, które raz ponoszą dostawcy, a innym razem przerzucane są dalej. Rachunek trafia więc do:

  • dostawców sprzętu i elementów,
  • producentów urządzeń,
  • dużych firm technologicznych — na koszty chmury i infrastruktury AI,
  • oraz finalnie do szerzej rozumianej gospodarki.

Rynek będzie działał, jeśli te firmy zdołają „przepchnąć” ten rachunek w wyższe ceny urządzeń, większe przychody ze sprzedaży oprogramowania, lepsze wyniki z reklam lub realne zyski produktywności.

Apple już pokazuje jedną wersję takiej presji. Kurs spadł w czwartek o 6% — to największy spadek od ponad roku — po tym, jak firma podniosła ceny wybranych Maców i iPadów, co wzmacnia sytuację dostawców pod względem cen, a kupującym sprawia większy dyskomfort.

Dla Microsoft, Amazon i Alphabet mechanizm przebiega inną drogą.

Inwestują one mocno w infrastrukturę AI, a następnie próbują odzyskać poniesione koszty poprzez korzystanie z usług w chmurze, oprogramowanie dla firm, subskrypcje, reklamy oraz narzędzia AI. Jeśli klienci zgodzą się płacić więcej, wydatki mogą przełożyć się na wzrost. Jeśli będą się opierać, koszt pokaże się w marżach oraz w amortyzacji (depreciation), czyli rozliczaniu kosztów inwestycji w czasie.

Szerszy rynek już zadaje to pytanie. „Magnificent Seven” spadło w czwartek po raporcie Micronu i wróciło w okolice poziomów osiągniętych mniej więcej dziewięć miesięcy temu — to długi okres zastoju dla grupy, która nadal stanowi ważną część „handlu AI” na giełdzie.

W idealnym świecie ostatnim płatnikiem ma być sama produktywność.

Jeśli AI pomoże firmom automatyzować więcej, sprzedawać więcej i bronić marż, dzisiejszy rachunek za sprzęt da się wchłonąć. Jeśli jednak korzyści będą opóźnione albo przeszacowane, cykl może pęknąć w stary sposób: klienci zaczną wstrzymywać zamówienia, podaż z czasem dogoni popyt, a siła cenowa przechyli się.

To ryzyko kryje się w pozornie „taniej” wyglądających liczbach. Wall Street nie kwestionuje popytu na AI. Wątpi natomiast w to, jak długo zyski utrzymają się na tak wysokim poziomie.

Tom Essaye z Sevens Report Research ujął to prosto na Yahoo Finance w dziale Opening Bid: „Powód, dla którego Micron i Nvidia są tanie, jest taki, że inwestorzy obawiają się, iż boom zysków nie potrwa długo”.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.