Akcje SpaceX wzrosły o 30% po IPO. Co dalej według dwóch analityków
W ubiegły piątek Space Exploration Technologies (NASDAQ: SPCX) zadebiutowało na Nasdaqie. Spółka wystartowała na poziomie 150 USD za akcję. Od tego momentu kurs nabrał rozpędu i sięgnął nawet 50% powyżej ceny odniesienia z pierwszego dnia.
W kolejnych notowaniach, według stanu na 18 czerwca, akcje krążyły wokół 190 USD, co oznacza wzrost o nieco mniej niż 30% w porównaniu z ceną z dnia otwarcia.
O przyszłym potencjale papieru mówiły ostatnio dwie osoby z Wall Street, ale ich oceny są skrajnie różne — zarówno co do wartości godziwej, jak i co do tego, kiedy i czy spółka osiągnie kluczowe cele.
Oppenheimer: wartość akcji w okolicy 190 USD
Analityk Oppenheimera Timothy Horan rozpoczął pokrycie SPCX tuż przed rozpoczęciem notowań w ramach pierwszej oferty publicznej (IPO). Horan wystawił rekomendację outperform oraz cenę docelową 190 USD.
W momencie publikacji raportu oznaczało to około 40% potencjału w stosunku do ceny emisyjnej 135 USD. Jednak przy kursie w okolicach 190 USD cel nie wskazuje już na zysk.
W uzasadnieniu Horan akcentuje budowę „wertykalnie zintegrowanego ekosystemu AI”, opartego zarówno na danych konsumenckich, jak i B2B. W planie pojawia się też duży model językowy (LLM) od xAI w postaci Grok oraz sprzęt GPU od Nvidia, a całość ma być spajana przez doświadczenie produkcyjne i inżynieryjne.
Horan zakłada też, że do 2035 r. SpaceX może dojść do 10 bln USD łącznego adresowalnego rynku (TAM). W tej logice ważne są m.in. plany dotyczące 10 000 startów Starship rocznie oraz ostatnie umowy infrastrukturalne związane z AI z Anthropic i Google.
Jednocześnie Horan zwracał uwagę na ryzyka w krótkim terminie. Wymieniał m.in. wyceny napędzane momentum (multiples rosnące razem z sentymentem), nieudowodniony jeszcze rynek orbitalnych centrów danych, bariery regulacyjne w obszarze eksploracji kosmosu oraz ryzyka governance (nadzoru korporacyjnego) powiązane z Elonem Muskiem.
Morningstar: wartość godziwa znacznie poniżej obecnej wyceny
Nicolas Owens z Morningstara przygotował szczegółową wycenę w modelu discounted cash flow (DCF). Jego zdaniem fair value SpaceX to 63 USD za akcję.
Przekłada się to na wycenę rzędu około 780 mld USD dla całej spółki — czyli mniej więcej o 70% poniżej bieżącej kapitalizacji rynkowej.
W modelu Morningstara wycena opiera się na trzech filarach: działalności związanej z uruchomieniami (launch operations), Starlink oraz AI. W założeniach DCF Owens przypisał Starship i Starlink łącznie 40 USD do wartości godziwej jednej akcji, argumentując, że te segmenty dają „lepszą widoczność i relatywnie niższą niepewność” niż ambitne plany AI.
Owens rozważa też najbardziej optymistyczny wariant. Zakłada wtedy szybsze wdrażanie orbitalnych centrów danych, co miałoby umożliwić przechwycenie znacznej części rynku mocy obliczeniowych (compute) dla AI. W takim scenariuszu prognozowana cena akcji dla 2040 r. ma wzrosnąć do 154 USD.
Nawet w tej wersji Morningstar nadal uznaje, że SpaceX jest przewartościowane — obecna wycena wciąż zdaniem Owensa nie znajduje pełnego uzasadnienia w założeniach.
Co te różnice oznaczają dla osób kupujących SPCX blisko 190 USD
Rozjazd między wyceną Oppenheimera (cel 190 USD) a modelem Morningstara (fair value 63 USD) pokazuje dwie odmienne perspektywy: inną tolerancję ryzyka oraz inny horyzont czasowy.
Horan zakłada, że spółka zrealizuje nawet najbardziej ambitne harmonogramy i przejmie istotną część przyszłego zapotrzebowania na orbitalną infrastrukturę dla AI. Jego cel jest zbieżny z tym, jak rynek wycenia dziś SPCX.
Owens z kolei traktuje obecną wycenę jako sytuację, w której zbyt wiele jest już „w cenie” przy założeniach dotyczących technologii w fazie rozwoju oraz agresywnego tempa wzrostu.
Dla inwestorów goniących momentum po IPO oznacza to ryzyko podwyższonej zmienności. Przy tak szerokim spektrum możliwych scenariuszy przyszłość może wyglądać bardzo różnie — zależnie od tego, czy i jak szybko SpaceX zacznie przekładać plany na wymierne wyniki finansowe, w tym na dynamikę przychodów oraz poprawę marż w kolejnych kwartałach.
Jeśli ktoś stawia na ochronę kapitału, bardziej sensownym krokiem może być poczekanie na twardsze dowody postępu w ramach Starship albo na konsolidację kursu, która przybliży wycenę do bardziej zachowawczych poziomów fair value.
Na kolejne większe ruchy kursu najprawdopodobniej nie wpłynie już sama atmosfera towarzysząca debiutowi, tylko to, czy spółka przełoży swoje założenia na mierzalne rezultaty — w tym na wzrost przychodów i rozszerzanie marż w nadchodzących kwartałach.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.