Akcje SpaceX spadają po „gorących” prognozach bankowych: kurs wraca poniżej ceny IPO
Akcje SpaceX szybko ochłonęły po fali prognoz publikowanych przez bankowych analityków. Kurs spadł poniżej ceny 135 USD z IPO po raz pierwszy od debiutu i dalej zniżkował, zmierzając w okolice 125 USD.
To zwrot jest szczególnie mocny, jeśli wziąć pod uwagę tempo rajdu z pierwszych dni notowań. Debiut SpaceX na Nasdaq w czerwcu należał do największych w historii USA. W ciągu trzech dni handlu kurs osiągnął okolice 211 USD, a później wartość spółki wyraźnie stopniała — łącznie o prawie 60% w porównaniu do szczytu.
Niespodzianka dotknęła banki, które wspierały ofertę. We wczesnym lipcu analitycy z 18 firm, które obsługiwały jedno z najbardziej głośnych IPO w historii, opublikowali swoje rekomendacje i cele cenowe dotyczące SpaceX. Noty pojawiły się mniej więcej jednocześnie — jak to zwykle bywa około 25 dni po rozpoczęciu obrotu nową spółką.
Oferta przyniosła bankom znaczące wynagrodzenie. Łącznie, przed kosztami, trafiło do nich 500 mln USD. To odpowiada opłacie 0,66% od 75 mld USD pozyskanych w ramach emisji. Profesor Jay Ritter z University of Florida, uznawany za jednego z najważniejszych ekspertów od IPO, opisuje mechanizm rozliczeń tak: banki sumują swoje koszty, odejmują tę kwotę od całości wpływów i następnie dzielą uzyskany wynik przez procentowy udział w przydziale akcji.
Przykładowo pięć dużych domów maklerskich — Goldman Sachs, Morgan Stanley, J.P. Morgan, Citigroup i Bank of America — otrzymało przydział na poziomie około 85% akcji sprzedawanych na rynku, więc ich udział w wynagrodzeniu przed kosztami był największy.
W samej ofercie uczestniczyło 23 banków. Wśród nich byli zarówno wspomniani duzi gracze, jak i instytucje takie jak Bernstein oraz Mirae z Korei Południowej. Pięć z nich w ogóle nie podało celów ani ocen. W tej grupie znalazły się Santander z Hiszpanii i Barclays z Wielkiej Brytanii.
Kolejna firma, William Blair, ograniczyła się do rekomendacji typu „outperform” (czyli „osiągnij lepsze wyniki niż rynek”), ale nie podała konkretnej przyszłej ceny.
Pozostałych 17 banków podało liczbę będącą celem cenowym na horyzont 12–18 miesięcy, co jest standardem w wycenach na Wall Street. Najwyższa prognoza opiewała na 800 USD — pochodziła od Raymond James. Najniższy cel cenowy wyniósł 190 USD — prognozował go Stifel.
Punktem odniesienia do porównań wzrostu między prognozami a kursem był poziom 160 USD, czyli cena, po której SpaceX zamknęła notowania 6 lipca — dzień przed pojawieniem się większości prognoz.
W konsekwencji Raymond James sugerował potencjał wzrostu o około 400% do 2031 roku, natomiast Stifel zakładał wzrost o około 19% w dolnym zakresie.
Choć prognozy wyglądały na wyraźnie optymistyczne, nie oznaczało to skrajnie rozbieżnych scenariuszy. Wśród banków, które zdecydowały się podać cele cenowe, dominował podobny kierunek. Jako „odstający” można wskazać tylko Morgan Stanley, który podał 300 USD — wartość o około 90% wyższą niż 160 USD. Reszta celów cenowych była mocno skupiona.
Dziewięć banków wskazało przedziały między 200 a 225 USD, co oznaczało niewielkie rozproszenie (wariancja 12,5%). Kolejne pięć instytucji grupowało prognozy między 235 a 250 USD, gdzie rozpiętość wynosiła tylko 6,3%.
Dla wszystkich 18 banków, które opublikowały cele, mediana wyniosła 225 USD. Cztery instytucje wskazały dokładnie ten poziom — w tym J.P. Morgan oraz Deutsche Bank. Osiągnięcie mediany wymagałoby wzrostu o 41% z poziomu 160 USD z 6 lipca.
W komentarzach banki używały bardzo entuzjastycznego języka. Morgan Stanley opisywał ekosystem SpaceX jako „ostatnią granicę dla sztucznej inteligencji” („AI's final frontier”). Bank of America wiązał osiągnięcia spółki z wizją Elona Muska i pisał o „budowaniu autostrady do gwiazd” („paving the superhighway to the stars”). Raymond James stawiał osiągnięcia SpaceX w jednym rzędzie z przełomami takimi jak elektryfikacja, koleje i internet.
Takie podejście było zrozumiałe również dlatego, że banki sprzedawały akcje klientom jako „dobry interes”. W praktyce podobieństwo prognoz sugeruje, że analitycy często opierają się na zbliżonych założeniach.
Problem polega na tym, że wycena, do której banki dopasowywały swoje cele, była już bardzo wysoka w momencie ogłaszania prognoz. Mediana 225 USD, startując od 160 USD z 6 lipca, oznaczałaby zwiększenie wartości spółki o kolejne 1 bln USD, co dałoby wycenę rzędu 3 bln USD najpóźniej między kolejnym lipcem a końcem 2027 roku.
Takie tempo wzrostu wartości wydawało się matematycznie trudne już w chwili wydawania prognoz. SpaceX zanotowała w 2025 roku stratę 4,9 mld USD przy przychodach poniżej 19 mld USD, a mimo to wycena spółki sięgała około 105 razy jej rocznych przychodów.
Późniejszy spadek do okolic 123 USD jeszcze mocniej komplikuje drogę do tych celów. Przy średniej wycenie z prognoz banków wynoszącej 3 bln USD do drugiej połowy przyszłego roku, SpaceX byłaby około dwa razy droższa niż Meta, wyprzedziłaby Microsoft o 7% i zbliżyłaby się do prawie 2/3 kapitalizacji Nvidia.
W USA tylko 12 spółek jest wartych 1,0 bln USD lub więcej. Przykładowo J.P. Morgan i Walmart nie należą jeszcze do tego grona, podobnie jak Berkshire Hathaway, która z trudem dopiero w ostatnim czasie dołączyła.
W praktyce jedyną drogą do scenariuszy z prognoz banków jest przekonanie inwestorów, że po ogromnym wzroście z początku notowań kurs „znormalizuje się” i że spółka będzie nadal dostarczać wysokie zwroty. Jeśli SpaceX osiągnęłaby wycenę 3 bln USD do końca 2027 roku i utrzymałaby co najmniej przyzwoite zyski rzędu około 10% rocznie, jej kapitalizacja mogłaby według takiego założenia dojść do ponad 6 bln USD w 2034.
Przy średnim wskaźniku P/E na poziomie 31 oznaczałoby to zysk roczny rzędu 200 mld USD. To dużo więcej niż obecnie generują największe firmy z tej ligi, takie jak Alphabet i Nvidia. Do tego dochodziłby jeszcze problem marż: spółka obecnie wydaje 5 USD na każdy 4 USD wpływów z mobilnych subskrypcji i sprzedaży w obszarze AI, więc droga do „z dnia na dzień” ekstremalnie wysokiej zyskowności byłaby skrajnie trudna.
Trudno też wiarygodnie oszacować wartość SpaceX na podstawie bieżących fundamentów, bo spółka jest w fazie, w której nie da się łatwo przełożyć tego, jak będzie wyglądać jej przyszłość. Ritter porównuje to do firm, które od razu są rentowne po wejściu na giełdę: wtedy łatwiej oszacować wartość i kierunek. W przypadku SpaceX — jak podkreśla — nie ma prostej ścieżki, więc część prognoz sprowadza się do „dużego procentu” zamiast twardego wyliczenia.
W efekcie bankowe prognozy są bardzo do siebie podobne. I mimo że większość banków wskazywała bliski sobie poziom wartości, rynek szybko pokazał, że timing i rzeczywistość mogą zadziałać w drugą stronę.
This story was originally featured on Fortune.com
Dyskusje o SPCX na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.