Majowy odczyt indeksu cen producentów (PPI) nie wypadł dobrze, a mimo to notowania Coca-Coli utrzymują siłę. W dniu publikacji danych akcje koncernu do napojów osiągnęły 52-tygodniowe maksimum, wyprzedzając w tym roku S&P 500 o ponad dwa do jednego.
W raporcie za maj PPI wzrósł o 1,1%. W ujęciu rocznym oznacza to, że hurtowa inflacja w ciągu 12 miesięcy wyniosła 6,5% — to najwyższy poziom od listopada 2022 roku. Takie dane zwykle zwiększają presję na marże firm, bo wyższe koszty po stronie producentów często przekładają się na ceny dla konsumentów, co może być wyzwaniem dla dóbr konsumpcyjnych.
Coca-Cola pokazuje jednak, że potrafi poradzić sobie w trudniejszym otoczeniu. Spółka stawia na rozwiązania, które pozwalają wspierać sprzedaż bez zbyt mocnego obciążania klientów.
Nie tylko „siła cen”
W wielu branżach firmy próbują kompensować wyższe koszty zakupu podnoszeniem cen. Coca-Cola dysponuje rozpoznawalną marką i portfelem premium w segmencie napojów, więc mogłaby wykorzystać ruchy cenowe, by złagodzić skutki wzrostu kosztów wejściowych. Tym razem jednak nie opiera się wyłącznie na podwyżkach.
W tym kontekście często wskazuje się na lekcje wyniesione z działań konkurencji. PepsiCo podążyło w podobnym kierunku, ale w efekcie traciło miliardy dolarów sprzedaży, gdy konsumenci wrażliwi na koszty mówili „dość”. Coca-Cola — jak się to opisuje — uczy się na błędach rywala i próbuje utrzymywać popyt w sposób, który nie zniechęca klientów.
Firma mierzy się przy tym z konkretnymi czynnikami napędzającymi inflację po stronie dostaw. Chodzi m.in. o ograniczoną dostępność aluminium i tworzyw sztucznych, co wiąże się z warunkami geopolitycznymi.
Dla inwestorów kluczowe jest to, że Coca-Cola ma „dźwignie”, które mogą poprawiać wyniki sprzedażowe bez nadmiernego uszczuplania budżetów konsumentów. Wymienia się m.in. nacisk na produkty mniej „towarowe” (mniej uzależnione od surowców), w tym napoje z mniejszą ilością cukru. Takie działania wpisują się w tezę, że spółka jest w pewnym stopniu osłonięta przed presją kosztową wynikającą z inflacji i potrafi utrzymać atrakcyjność zarówno w segmencie wyższych cen, jak i wśród konsumentów bardziej wrażliwych na cenę.
Warto też odnotować, że 10 czerwca Morgan Stanley wskazał Coca-Colę jako top pick w segmencie napojów, podając jako jeden z argumentów zdolność spółki do utrzymywania cen w obliczu inflacji lepiej niż część rywali.
Dywidenda jako dodatkowy argument
Osobnym elementem przyciągającym do Coca-Coli jest status spółki dywidendowej. Kurs wyceniany jest z rentownością dywidendy na poziomie 2,6%, a wypłata rośnie nieprzerwanie od 64 kolejnych lat.
W kontekście inflacyjnej ochrony podkreśla się, że rentowność dywidendy 2,6% odpowiada średniej stopie inflacji z ostatnich dwóch dekad i jest wyraźnie powyżej poziomu 2,2% wskazywanego jako pięcioletni „forward breakeven” (miara oczekiwań inflacyjnych z rynku obligacji). Oczywiście żadna spółka nie jest „idealnym” zabezpieczeniem przed inflacją, ale w przypadku długoterminowych inwestorów dywidenda może działać jak dodatkowa poduszka przy rosnących kosztach.
Akcje Coca-Coli są dziś więc prowadzone w dwóch wymiarach: spółka stara się ograniczać skutki wyższych kosztów po stronie produkcji poprzez dopasowane działania sprzedażowe oraz korzysta z przewagi wynikającej z długoletniej, stabilnej polityki dywidendowej.
Dyskusje o KO na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.