Space Exploration Technologies (NASDAQ: SPCX), znane jako SpaceX, weszło na giełdę 12 czerwca. Tego dnia na sprzedaż wystawiono tylko ok. 4,9% z 13,2 mld akcji — to wyjątkowo mały public float.
Jednak ten odsetek ma wzrosnąć w sierpniu, gdy część właścicieli akcji sprzed IPO zostaną częściowo zwolnieni z obowiązujących standardowych umów blokujących (lock-up).
W tym tygodniu spółka zajmująca się eksploracją kosmosu, satelitami i sztuczną inteligencją, kierowana przez Elona Muska, ogłosiła, że jako spółka publiczna opublikuje pierwszy raport z wynikami 4 sierpnia. Zgodnie z zasadami opisanymi w prospekcie, dwa dni handlowe później akcjonariusze przed IPO będą mogli sprzedać część 911 mln z zablokowanych wcześniej akcji, co ma zwiększyć public float do ok. 12%. Jeszcze więcej akcji może zostać zwolnionych, jeśli kurs spółki w 5 z 10 dni handlowych poprzedzających publikację wyników będzie o 30% wyższy od ceny IPO.
W praktyce umowa lock-up wygasa etapami (w transzach): kolejne akcje mają zostać zwolnione we wrześniu, listopadzie i grudniu. Elon Musk i część innych znaczących inwestorów są objęci dodatkowo roczną blokadą. Musk posiada ok. 40% akcji SpaceX, choć kontroluje ponad 80% praw głosu dzięki dwuklasowej strukturze akcji (dual-class share structure).
Na presję na kurs może też wpływać to, że pracownicy SpaceX zaczynają upłynniać swoje udziały, aby zdywersyfikować zaangażowanie poza akcje jednej spółki — to normalne zjawisko po wejściu spółek na giełdę.
Czy warto kupić kilka akcji SpaceX?
To trudne pytanie. Po początkowym wzroście w pierwszych dniach po IPO, gdy inwestorzy licytowali akcje powyżej 225 USD, kurs później się cofnął i obecnie wynosi ok. 121 USD za akcję — wyraźnie poniżej ceny IPO (135 USD). Tego typu ruchy cen akcji po debiucie nie są niczym niezwykłym, ale ponieważ SpaceX nie jest jeszcze spółką z zyskami, inwestorzy mogą potrzebować czasu, by odzyskać początkowy entuzjazm.
Dyskusje o NVDA na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.