Spada tempo wzrostu podaży pieniądza, złoto studzi wycena. „Nie ma jeszcze katalizatora”
Złoto (GLD) obecnie wygląda na „tanie” względem tempa wzrostu globalnej podaży pieniądza, ale inwestorzy nie powinni oczekiwać natychmiastowego wybicia kursu — podkreślono.
Wskazano, że metal szlachetny nie zachowuje się tak, jak rynek by oczekiwał, mimo napięć geopolitycznych i utrzymującej się inflacji. Jako kluczową przyczynę wskazano trwające spowolnienie globalnej płynności.
Według wyliczeń tempo wzrostu globalnego agregatu M2 spadło do 6% z 12%. Oznacza to, że w gospodarce wolniej „pompuje się” płynność — środki, które mogą wspierać popyt na aktywa, w tym na złoto.
Jednocześnie zwrócono uwagę, że banki centralne na całym świecie coraz częściej przyjmują bardziej restrykcyjne (czyli „jastrzębie”) nastawienie w polityce pieniężnej. W efekcie globalna płynność może się jeszcze bardziej skurczyć.
Mimo że złoto pozostaje niedowartościowane w zestawieniu z tymi wskaźnikami, wskazano, że brakuje jeszcze kluczowego czynnika, który mógłby uruchomić znaczący rajd cenowy. „Katalizator” potrzebny do wyraźniejszego wzrostu cen — jak podkreślono — „jeszcze nie jest obecny”.
Na wykresach widać również różnicę wobec akcji. Od początku roku notowania złota spot (XAUUSD:CUR) są niżej o około 5%, podczas gdy S&P 500 rośnie mniej więcej o 11%. W ujęciu rok do roku złoto zyskało 23%, a S&P 500 zwiększył się o 21%.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.