Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

SpaceX pobiło rekord największego IPO, ale wcześniejsze duże debiuty często przegrywały z S&P 500

Redakcja InwestHub · 15 czerwca 2026 19:38

SpaceX zrobiło historyczny debiut na giełdzie, zamykając pierwszy dzień handlu z wyceną tuż ponad 2 bln USD. Tym samym firma znalazła się w gronie dziesięciu największych spółek publicznych w Stanach Zjednoczonych, mierząc skalę według wartości rynkowej w momencie wejścia na giełdę.

Choć IPO często przyciąga inwestorów wysokimi emocjami, to w przypadku debiutujących spółek problemem jest ograniczony, publiczny track record. W praktyce trudno przewidzieć, jak dany debiut będzie zachowywać się w dłuższym terminie.

W przeszłości duże IPO częściej przegrywały z rynkiem

Analiza poprzednich największych IPO w USA pokazuje wyraźny wzorzec: wiele z nich z czasem wypadało słabiej od S&P 500. Spośród 10 największych amerykańskich IPO (według wartości rynkowej w dniu debiutu) osiem spółek istotnie nie dotrzymało tempa benchmarku.

Łącznie te 10 akcji pozostawało w tyle za indeksem, a mediana niedoszacowania względem S&P 500 wyniosła 127 punktów procentowych.

Pierwszy dzień nie musi przesądzać o dalszych losach

Szybkie wzrosty na starcie też nie gwarantują późniejszego wyniku. Przykładowo Coinbase Global zyskało 31% w trakcie pierwszego dnia notowań, ale od czasu IPO w 2021 roku spółka zdołała wypaść gorzej od S&P 500 o 136 punktów procentowych.

Nie oznacza to jednak, że każde duże IPO kończy się słabo. W wielu przypadkach spółki potrzebują czasu, by „ustabilizować” kurs i dopasować wycenę do wyników. W konsekwencji inwestorzy często rozważają wejście dopiero po uspokojeniu sytuacji, zamiast kupowania tuż po debiucie.

Porównanie strategii: ETF na S&P 500 vs największe IPO

Historycznie większą przewagą mogła okazać się strategia polegająca na kupnie i utrzymaniu ETF-a śledzącego S&P 500, zamiast kierowania kapitału od razu w największe IPO w chwili rozpoczęcia notowań.

Dlaczego S&P 500 może „wypadać lepiej” dla części inwestorów

ETF oparty na S&P 500 daje ekspozycję na 500 największych spółek z USA z wielu branż, zapewniając zdywersyfikowany udział w szerokim rynku. Dodatkowo wejście spółek do indeksu podlega rygorystycznym warunkom, m.in. wymaganiu odpowiedniego stażu notowań (co najmniej 12 miesięcy) oraz spełnienia kryteriów rentowności.

To oznacza, że debiutanci tacy jak SpaceX nie trafiają od razu do koszyka S&P 500, co daje im czas na ustabilizowanie notowań i potwierdzenie wyników, zanim pojawią się w indeksowej strategii.

S&P 500 ma też za sobą długi okres bardzo wysokich zwrotów

W samym okresie ostatnich 20 lat S&P 500 wypracował łączne stopy zwrotu na poziomie bliskim 800%. Oznacza to, że inwestując 10 000 USD dwie dekady temu, dziś uzyskalibyśmy ponad 87 000 USD, nawet bez dokupowania kolejnych udziałów.

Jednocześnie indeks nie „wygrywa ze wszystkim”

Mimo że S&P 500 wyprzedza wiele IPO po rozpoczęciu notowań, wciąż zdarza się, że poszczególne spółki indywidualnie radzą sobie lepiej. Z punktu widzenia inwestora przekłada się to na potencjał wyższych zysków w portfelu skrojonym pod konkretne, wybierane akcje, ale jednocześnie kosztem większego ryzyka niż w strategii indeksowej.

Warto też pamiętać o różnicach między zakupem ETF-a a wyborem pojedynczych spółek

ETF na S&P 500 jest dla wielu inwestorów rozwiązaniem „bazowym” w długim terminie, ponieważ zapewnia szeroką dywersyfikację i ekspozycję na największe spółki w USA. Dla części osób może jednak oznaczać ograniczenie zysków w porównaniu z własnym, selektywnym portfelem zbudowanym z wybranych akcji.

SpaceX dołączyło więc do elity największych spółek giełdowych, ale historia pokazuje, że sam imponujący start nie wystarcza. O tym, czy debiut przełoży się na relatywnie lepszy wynik od szerokiego rynku, rozstrzygnie dopiero czas i to, jak spółka będzie dowozić wyniki w kolejnych okresach.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Akcje i spółki

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.